Chorwacja Online..........odkryj Chorwację na forum obecnych i przyszłych Cromaniaków

Rumuńskie wyrypy

Słowenia, Czarnogóra, Albania, a nawet Grecja, Włochy, Hiszpania, a może Floryda, albo ... Słowacja?
[Nie ma tutaj miejsca na reklamy. Molim, ovdje nije mjesto za reklame. Please do not advertise.]
Franz
Cromaniak
Avatar użytkownika
Posty: 34871
Dołączył(a): 24.07.2009

Nieprzeczytany postnapisał(a) Franz » 30.12.2010 00:54

Najbliższy sąsiad - Vf. Negoveanu - prezentuje niewielki, częściowo skalny kocioł, opadający w stronę doliny. Schodzę w jego stronę, zbliżając się tylko nieco do drogi, która podchodzi blisko przełęczy, ale nie osiągając jej, zakręca w kierunku północno-zachodnim. Idę więc dalej po trawkach aż na skraj trawiasto-skalnego kotła, stanowiącego miłe urozmaicenie w krainie połonin, po czym wchodzę na Negoveanu - najbardziej na zachód położony szczyt na mojej dzisiejszej trasie.

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek
Franz
Cromaniak
Avatar użytkownika
Posty: 34871
Dołączył(a): 24.07.2009

Nieprzeczytany postnapisał(a) Franz » 30.12.2010 00:56

Nie zabawiam długo - słońce przechodzi już na zachodnią stronę nieba - i przyspieszam kroku najpierw po łagodnej kopule szczytowej, potem już stromiej pośród pojedynczych krzaków kosodrzewiny, wreszcie wyszukując przejścia w narastającej gęstwinie. Na szczęście znajduję rodzaj ścieżki na tyle szerokiej, że miziające mnie gałęzie pozwalają jednak na przejście pomiędzy nimi. Z kosówki wypadam wprost na drogę, na której wprawdzie żadnego szlaku nie widać, ale do tego zdążyłem się już przyzwyczaić. Kiedy jednak droga osiąga skraj lasu, na pierwszym drzewie widzę wymalowane niebieskie i żółte punkty. Niesamowite!

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Kilka zakosów i po minięciu siodła przełęczy wpadam na tabliczkę ze strzałką w lewo: Ciunget przez Piatra Tarnovului - 4,5h. Jest godzina piętnasta... Bardzo bym chciał wejść na tę skałę, ale podany czas mocno zniechęca. Kończyłbym trasę już po zmroku i to bez szlaku, za to wyszukując zejścia na zalesionym stoku.
Pokusa bierze jednak górę i zbaczam z drogi. Niestety, nie ma nawet śladu ścieżki. Jest za to wznoszący się grzbiet. Kroczę w wysokich trawach do momentu pierwszej drzewnej barykady. Znajduję obejście i trafiam na następną. Tę już forsuję, ale po chwili gąszcz gęstnieje i przez plątaninę pni i gałęzi nie widać dalej niż na kilka metrów. Jeszcze próbuję znaleźć jakieś przejście po prawej stronie, ale gałęzie szarpią mnie za plecak, ubranie, włosy... Nic z tego - nie dam rady. Może widoki z drogi, przebiegającej tuż pod skałami, wynagrodzą mi to niedoszłe przejście granią.

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Cofam się odrobinę poza największy gąszcz, po czym schodzę wprost w dół, wyszukując co łatwiejszych przejść pomiędzy zwalonymi pniami. Docieram do pozostawionej wcześniej drogi i teraz już wygodnie, opadającym trawersem, dochodzę pod pierwsze skały.

Obrazek

Obrazek

Pozdrawiam,
Franz
http://wfs.freehost.pl
http://wfs.cba.pl
Franz
Cromaniak
Avatar użytkownika
Posty: 34871
Dołączył(a): 24.07.2009

Nieprzeczytany postnapisał(a) Franz » 05.01.2011 11:54

Najpierw jeszcze w prześwitach pomiędzy gałęziami drzew, za chwilę już w otwartym terenie - zadzieram głowę w górę na kolejne filary i ściany, w pęknięciach których rozgościły się krzaki i pomniejsze drzewa. Mijam zawieszone wysoko skalne okienko, potem odstrzeloną iglicę, kilka następnych turni i bardziej jednolity mur, po czym droga schodzi już niżej.

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek
Franz
Cromaniak
Avatar użytkownika
Posty: 34871
Dołączył(a): 24.07.2009

Nieprzeczytany postnapisał(a) Franz » 05.01.2011 11:55

Ponad doliną wznoszą się dzisiejsze moje szczyty, począwszy od porannego Ursu. Z tyłu, nad Vf Nedeia zawisła jakaś bura chmura, ale nie wygląda to groźnie. Skały zostały za mną, a ja wkraczam na małe wypłaszczenie z kilkoma szałasami, malowniczo zawieszonymi nad doliną. Droga wchodzi w las. Kolejne zakosy uzupełnione są o warianty dla niecierpliwych, z czego chętnie korzystam i wkrótce ląduję na dnie doliny.

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Biegnąca tędy droga jest szeroka, ale mocno zabłocona - zwłaszcza w kilku miejscach, przeciętych przez strumyki. Dalej już lepiej, a kiedy dochodzę do szerokiego brodu przez rzekę, udaje mi się znaleźć w pobliżu węższe miejsce z dogodnie ułożonymi kamieniami. Jeszcze kilka razy rzeka zabiera fragmenty drogi i trzeba skakać na palcach, za to są już mostki zamiast kolejnych brodów.

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Po siedemnastej jestem przy wozie - czyli jeszcze zdążę wypić kawę, a następnie zjechać do Ciungetu. Nie obywa się bez nieprzyjemnego dla ucha dźwięku szorowania podwoziem po błocie, ale i tym razem, na szczęście, brak ostrych uderzeń o kamienie. Dojeżdżam do Ciungetu i dalej już szosą do główniejszej drogi, a za Brezoi wpadam na ruchliwą, zatłoczoną siódemkę. Kierunek - północ. Jest już zupełnie ciemno, kiedy wyjeżdżam de facto poza góry, ale w Talmaciu skręt w lewo, za chwilę kolejny skręt i jestem na bocznej, dziurawej drodze prowadzącej znów w majaczące na horyzoncie góry. W górską dolinę wjeżdżam już tylko leśną drogą. Tuż przed rozstajami miga mi z przodu po prawej jakieś światło, a na zamazanej tabliczce wskazującej w lewo, bardziej się domyślam, niż odczytuję napis "Negovanu". Hmm... jeśli to chodzi o jezioro, to pewnie jest to mój kierunek. Skręcam, ale szybko daję sobie spokój. Tą drogą nie przejadę. Wracam i sprawdzam prawą odnogę. Światło pochodzi z małej elektrowni, ale z żywych istot wita mnie jedynie pies. Jego ujadanie nikogo więcej nie wywołuje, więc nie mam możliwości zasięgnięcia języka. Cóż, ponownie wracam do rozstajów - jest tu wystarczająco szeroko, bym się mógł spokojnie roztasować na nocleg. Jutro, przy świetle dziennym, spróbuję rozeznać, jak mam dotrzeć na miejsce, z którego będę mógł zrobić wycieczkę przez góry Lotru oraz Cindrel.

Pozdrawiam,
Franz
http://wfs.freehost.pl
http://wfs.cba.pl
Dorota_NS
Croentuzjasta
Posty: 135
Dołączył(a): 20.10.2010

Nieprzeczytany postnapisał(a) Dorota_NS » 05.01.2011 15:25

Z przyjemnością powędrowałam z Tobą po wschodniej części Capatini i zobaczyłam nieznane mi rejony :D

Jeśli pozwolisz, za kilka dni zaproszę Ciebie i innych czytelników na kontynuację spaceru. Tak się składa, że my osiągneliśmy główny grzbiet na Curmatura Oltetului, czyli dość blisko miejsca, gdzie Ty go opuściłeś :) i doszliśmy do Urdele na Transalpinie.

Pozdrawiam
Franz
Cromaniak
Avatar użytkownika
Posty: 34871
Dołączył(a): 24.07.2009

Nieprzeczytany postnapisał(a) Franz » 05.01.2011 20:12

Dorota_NS napisał(a):Z przyjemnością powędrowałam z Tobą po wschodniej części Capatini i zobaczyłam nieznane mi rejony :D

To była centralna część. Na wschód jeszcze tam co nieco zostało. :)

Dorota_NS napisał(a):Jeśli pozwolisz, za kilka dni zaproszę Ciebie i innych czytelników na kontynuację spaceru. Tak się składa, że my osiągneliśmy główny grzbiet na Curmatura Oltetului, czyli dość blisko miejsca, gdzie Ty go opuściłeś :) i doszliśmy do Urdele na Transalpinie.

Z prawdziwą frajdą powędruję Waszymi szlakami. :)
Przez Urdele przejeżdżałem w sierpniu minionego roku - dwadzieścia kilometrów nocnego horroru. :twisted:

A z Urdele dalej - jak? W Parang?

Pozdrawiam,
Wojtek
mariusz-w
Cromaniak
Avatar użytkownika
Posty: 8375
Dołączył(a): 22.04.2004

Nieprzeczytany postnapisał(a) mariusz-w » 05.01.2011 22:13

Cały czas tak pięknie kolorowo ... aż niewiarygodnie ! :roll: 8)

Pozdrawiam
Janusz Bajcer
Moderator
Avatar użytkownika
Posty: 86273
Dołączył(a): 10.09.2004

Nieprzeczytany postnapisał(a) Janusz Bajcer » 06.01.2011 00:29

Cały czas patrzę i podziwiam wyrypy 8O

Pozdrawiam i życzę powrotu na te wyrypy :idea:
Ostatnio edytowano 06.01.2011 02:06 przez Janusz Bajcer, łącznie edytowano 1 raz
Fatamorgana
Cromaniak
Avatar użytkownika
Posty: 6174
Dołączył(a): 08.09.2009

Nieprzeczytany postnapisał(a) Fatamorgana » 06.01.2011 01:17

I znowu ta kusząca jesień rumuńska... :? :) :roll:
Szałasy też mają fajne.
O skałach i ich ilości już lepiej nie piszę nic. :?
(Ty tam zawsze Wojtek jakąś "odstrzeloną turnię" wypatrzysz).
Franz
Cromaniak
Avatar użytkownika
Posty: 34871
Dołączył(a): 24.07.2009

Nieprzeczytany postnapisał(a) Franz » 06.01.2011 16:02

Janusz Bajcer napisał(a):Cały czas patrzę i podziwiam wyrypy 8O

Cieszę się, że tu zaglądasz. :) Ja czekam cierpliwie na kontynuację Twojej relacji. Coś się przerwa przedłuża...

Janusz Bajcer napisał(a):Pozdrawiam i życzę powrotu na te wyrypy :idea:

Dziękuję, też sobie tego życzę. Podobnie jak każdemu życzę takiego sposobu spędzania wolnego czasu, jaki mu najbardziej odpowiada. :) 8)

mariusz-w napisał(a):Cały czas tak pięknie kolorowo ... aż niewiarygodnie ! :roll: 8)

Fatamorgana napisał(a):I znowu ta kusząca jesień rumuńska...

Uwielbiam tamtejszą jesień. Chociaż wiośnie też niczego zarzucić się nie da. :)

Fatamorgana napisał(a):Szałasy też mają fajne.

Takich jak te - jest w Rumunii sporo. Ale są też znacznie ładniejsze. Chyba mój następny wypad rumuński zrobię właśnie w rejony ciekawych szałasów.

Fatamorgana napisał(a):O skałach i ich ilości już lepiej nie piszę nic.
(Ty tam zawsze Wojtek jakąś "odstrzeloną turnię" wypatrzysz).

No cóż, jestem skałolubem. 8)

Pozdrawiam,
Wojtek
Dorota_NS
Croentuzjasta
Posty: 135
Dołączył(a): 20.10.2010

Nieprzeczytany postnapisał(a) Dorota_NS » 10.01.2011 11:33

Witam :)

Zgodnie z zapowiedzią, kilka słów i obrazków z naszej wędrówki po Munti Capatini, która była fragmentem dłuższej, 5 dniowej trasy.

Tytułem wstępu:

Drogą 7A dojeżdżamy z Petrosani do Obarsia Lotrului, zostawiamy samochód pod opieką personelu schroniska, bierzemy nasze "garby" i ruszamy.
Ze schroniska jest blisko do skrzyżowania z Transalpiną i ten odcinek pokonujemy na piechotę. Później, na Transalpinie łapiemy stopa, a właściwie stop łapie nas - jadący nim młodzi Rumuni (auto 4x4) nie są pewni trasy a my już tam byliśmy.
W ten sposób szybko i bezboleśnie osiągamy wysokość. Wysiadamy w miejscu, gdzie rozpoczynamy już nie tak forsowne podejście na Latoritei (pasmo równoległe do M. Capatini).

Łagodnymi połoninami Latoritei wędrujemy dwa dni na wschód by później "przeskoczyć" na Capatini i powędrować na zachód. Ten przeskok oznacza strome zejście nad jezioro Petrimanu do doliny Latoritei i mozolne odrabianie wysokości po jej drugiej stronie.
Główny grzbiet Capatini osiągamy na dość niskiej przełęczy Curmatura Oltetului i wędrujemy nim 1,5 dnia. Następnie przekraczamy Transalpinę na przełęczy Urdele i kolejne 1,5 dnia spędzamy w Paringu. Tu powtarzamy fragment naszej trasy sprzed 4 lat, gdy idąc w deszczu i mgle kompletnie nic nie widzieliśmy. Wędrówkę kończymy schodząc jednym z bocznych ramion Paringu na północ, na przełęcz Groapa Seaca na drodze 7A.
I drogą tą, trochę na piechotę a głównie stopem docieramy do samochodu, zamykając tym samym pętelkę.

Teraz niech mówią obrazki.

Zaczynamy podejście z Valea Latoritei. Trochę tak:

Obrazek

Ale to tylko dla skrótu, bo przecież prościej tak:

Obrazek

I już Curmatura Oltetului:

Obrazek

Podejście z przełęczy rozpoczynamy w większym towarzystwie:

Obrazek

Obrazek
Dorota_NS
Croentuzjasta
Posty: 135
Dołączył(a): 20.10.2010

Nieprzeczytany postnapisał(a) Dorota_NS » 10.01.2011 11:51

cd.

Częste spotkania w górach Rumunii - pasterz:

Obrazek

Dalej wędrujemy w zasadzie "łagodnie", bez istotnych różnic wysokości:

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

cdn.
Dorota_NS
Croentuzjasta
Posty: 135
Dołączył(a): 20.10.2010

Nieprzeczytany postnapisał(a) Dorota_NS » 10.01.2011 12:03

cd.

Wędrujemy dalej

Obrazek

Obrazek

Jednak trochę trzeba zejść:

Obrazek

Robi się późne popołudnie i trzeba mysleć o noclegu

Obrazek

Obrazek

To może tu?

Obrazek

Tak, tu będzie dobrze. Widokowo.

cdn.
Franz
Cromaniak
Avatar użytkownika
Posty: 34871
Dołączył(a): 24.07.2009

Nieprzeczytany postnapisał(a) Franz » 10.01.2011 12:21

Pięknie! 8O
I z pudłem byliście! W zamierzchłych czasach też w ten sposób chodziłem i wieczorem robiłem na drutach. :lol:

A to zdjęcie:

Obrazek

chwyta za serce...

Pozdrawiam,
Wojtek
Dorota_NS
Croentuzjasta
Posty: 135
Dołączył(a): 20.10.2010

Nieprzeczytany postnapisał(a) Dorota_NS » 10.01.2011 12:28

Cd.

Wstajemy razem ze słońcem:

Obrazek

Czas powędrować dalej. Przed nami dobrze już widoczny Paring. Na górce po prawej - zygzak Transalpiny.

Obrazek

W poszukiwaniu wody - to w górach jedno z podstawowych zadań "gospodarczych":

Obrazek

Paring coraz bliżej:

Obrazek

Miejscowość Ranca przy Transalpinie:

Obrazek

Cdn.
Poprzednia stronaNastępna strona

Powrót do Jak nie Chorwacja to ... ???


  • Podobne tematy
    Ostatni post

Rumuńskie wyrypy - strona 29
Nie masz jeszcze konta?
Zarejestruj się
Chorwacja Online
[ reklama ]    [ kontakt ]

Serwis Cro.pl Chorwacja Online wykorzystuje cookies do prawidłowego działania, te pliki gromadzą na Twoim komputerze dane ułatwiające korzystanie z serwisu; więcej informacji w polityce prywatności.

Redakcja serwisu Cro.pl Chorwacja Online nie odpowiada za treści zamieszczone przez użytkowników. Korzystanie z serwisu oznacza akceptację regulaminu. Forum wykorzystuje oprogramowanie M 2.0. Serwis ma charakter wyłącznie informacyjny. Cro.pl nie reprezentuje interesów żadnego biura podróży, nie zajmuje się organizacją imprez turystycznych oraz nie odpowiada za treść zamieszczonych reklam.

chorwacja online - cro.pl 1999-2017