Chorwacja Online..........odkryj Chorwację na forum obecnych i przyszłych Cromaniaków

Po Czechach wędrówki

Słowenia, Czarnogóra, Albania, a nawet Grecja, Włochy, Hiszpania, a może Floryda, albo ... Słowacja?
[Nie ma tutaj miejsca na reklamy. Molim, ovdje nije mjesto za reklame. Please do not advertise.]
Pudelek
Cromaniak
Posty: 1264
Dołączył(a): 06.03.2010

Nieprzeczytany postnapisał(a) Pudelek » 08.10.2017 19:40

Nefer napisał(a):
Pudelek napisał(a):Spacerując między rynkami można wstąpić do azjatyckiego baru, gdzie dozwolone jest przyjście z własnym mięsem; skośnoocy kucharze ugotują je na miejscu.

Korzystaliście z tego :?: :wink:



nie, skusiliśmy się na "czeskiego hamburgera" bez psiny ;)
Pudelek
Cromaniak
Posty: 1264
Dołączył(a): 06.03.2010

Nieprzeczytany postnapisał(a) Pudelek » 08.10.2017 19:42

Sąsiednie Staré Mĕsto (Altstadt bei Ungarisch Hradisch) tworzy z UH aglomerację, płynnie przechodzi się z jednej miejscowości do drugiej. To właśnie tu mogła znajdować się stolica Państwa Wielkomorawskiego - Veligrad. Archeolodzy odkryli pozostałości kościoła z połowy IX wieku, które są dziś częścią muzeum Wielkiej Morawy. Obok niego kilka lat temu postawiono kościół św. Ducha, a raczej coś, co ma być kościołem. Fakt jest jeden - nie można go nie zauważyć i przejść obojętnie!
Obrazek

Próbując go z czymś skojarzyć ma przed oczami pas startowy lotniskowca, miejscowi nazywają go "Temelin", jak elektrownię atomową (kościół zaczęto budować w tym samym roku, gdy ją uruchomiono :P).

Na wybrukowanym placu jakaś pani urywa z krzaku kwiatki aby skompletować sobie bukiet i tłumaczy coś facetowi od polewania roślinek...

Odkopanych reliktów innego wielkomorawskiego kościoła wraz z resztkami cmentarza trzeba szukać w dzielnicy Špitálky, wśród zabudowań przemysłowych. Istniała tutaj osada nad pobliską rzeką Morawą. Do naszych czasów przetrwało niewiele, dużo zostało zniszczone podczas budowy kolei w latach 40. XX wieku.
Obrazek

Moją uwagę zwraca nietypowa tablica oznaczająca zabytek kultury: zamiast czteropolowego herbu Republiki Czeskiej widnieje tam tylko herb Moraw. Podchodzę bliżej i okazało się, że morawska orlica została naklejona na oryginał - ani chybi działanie morawskiego ruchu narodowego :D (to nie jest ironia, na Morawach obecny jest wachlarz poglądów od propozycji federalizacji państwa po separatyzm, a Slovácko należy do regionów, gdzie najwięcej osób deklaruje narodowość morawską).
Obrazek

Wracając do głównej drogi chyba przeniosłem się nad morze... no przecież jest latarnia morska! A nawet statek!
Obrazek

Biało-czerwona wieża widokowa oraz "sucha" łajba to część centrum rozrywki, w którym prezentowane jest np. "zoo" ze zwierząt złożonych z metalowych części. Trzeba przyznać, że mają pomysły.

Dziesięć minut jazdy samochodem dzieli nas od zamku Buchlov (Buchlau), górującego nad okolicą na jednym ze szczytów pasma Chřiby. Wybudowany w XIII wieku zachował po części pierwotny charakter, choć dokonywano w nim zmian w duchu renesansu.

Zanim jednak wejdziemy w progi historycznego obiektu postanawiamy spocząć na chwilę w sympatycznie wyglądającej knajpie przy parkingu - w końcu nigdzie nam się nie spieszy :).
Obrazek

Lokal oferuje przechowalnię psów o wdzięcznej nazwie "Fa Bobika", ale nie gwarantuje ich zwrotu :D.
Obrazek

Tymczasem niebo robi się coraz ciemniejsze, a z oddali dochodzą odgłosy burzy, z każdą minutą silniejsze.
Obrazek

W końcu idziemy w kierunku bramy i zdążamy dosłownie w ostatniej chwili - zaczyna padać, gdy stajemy pod kasą. Pierwszy dziedziniec pokonujemy biegiem w zacinającym deszczu i przy błyskach wyładowań - wrażenie niesamowite!
Obrazek

Zanim doczekamy się przewodniczki po niebie przewala się prawdziwa ulewa, woda leci z dachów i płynie środkiem bruku.
Obrazek

Potem nieco przestaje, ale po wejściu na schody nadal widać wściekłość natury.
Obrazek
Obrazek

Większość pomieszczeń Buchlova jest pusta lub skromnie wyposażona, ponieważ od XVIII wieku zamek nie był już na stałe zamieszkały; jego przebudowa i dostosowanie do nowych czasów kosztowałaby zbyt dużo. Uniknął jednak zniszczenia, bowiem ostatni właściciele - hrabiowie Bertchold - urządzili w nim coś w rodzaju muzeum rodzinnego. Wśród przedstawicieli rodu byli botanicy i podróżnicy, którzy przywozili różne pamiątki z całego świata. Inny hrabia, który brał udział po węgierskiej stronie w Wiośnie Ludów w 1848 roku, został skazany na śmierć za zdradę stanu, którą cesarz zamienił później na dożywotni areszt domowy - gromadzenie cennych przedmiotów było jego sposobem na nudę.

W jednej z sal barokowe ławki, na których sadzano znaczniejszych gości.
Obrazek

Najładniejsza jest biblioteka z dwoma ogromnymi globusami.
Obrazek

W błękitnym saloniku z popękanymi ścianami wisi obraz "czeskiego Rubensa" Petra Brandla.
Obrazek

A w pokoju śmierci ustawiono oryginalną egipską mumię (córka jakiegoś urzędnika). W tym miejscu kładziono zwłoki nieboszczyków zanim wyruszyły w ostatnią podróż na cmentarz.
Obrazek

Po salach poruszamy się w nieśmiertelnych kapciach, za dużych średnio o trzy rozmiary. Teresie trafiają się dwie lewe sztuki, ale przewodniczka kwituje z uśmiechem, że to przecież wszystko jedno, bo i tak spadają. Kapcie mają chronić podłogi, lecz obsługa nie musi ich nosić - najwyraźniej mają obuwie, do których nie przyczepia się brud i inny syf ;).

Punktem kulminacyjnym zwiedzania jest wejście na 33-metrową wieżę. Pani przewodnik sugeruje, że nie ma sensu, bo mokro i niewiele widać.
- To chce wchodzić? - pyta na koniec.
- Taak - odpowiadam w imieniu całej kilkuosobowej grupy ;).

A z góry mamy panoramę skradających się po lasach chmurek.
Obrazek
Obrazek
Obrazek
Pudelek
Cromaniak
Posty: 1264
Dołączył(a): 06.03.2010

Nieprzeczytany postnapisał(a) Pudelek » 11.10.2017 13:36

Bertcholdowie mieszkali w najbliższej wiosce - Buchlovicach (Buchlowitz). Do 1945 roku ich siedzibą rodową był barokowy pałacyk z 1707 roku. Na wejście do wnętrz jest już za późno, ale można powłóczyć się po ogrodach (wstęp płatny).
Obrazek
Obrazek

Ogrody są bardzo ciekawe - ich najstarsza część pochodzi jeszcze z XVII wieku. Niektóre drzewa są olbrzymie, mają po kilkadziesiąt metrów. Pod wieloma można by zamieszkać.
Obrazek
Obrazek

Rozmiary pokazuje ten pień.
Obrazek

Nagle spomiędzy chmur wyskakuje słońce! Od razu wszystko wygląda inaczej.
Obrazek
Obrazek
Obrazek

Poza pałacem i ogrodami w wiosce jest jeszcze kościół (właśnie kilka osób w wieku zaawansowanym czeka na rozpoczęcie mszy) oraz garść zabytkowych budynków przy głównym placu. Na jednych z drzwi czytam napis: "Nie kopać do drzwi! Dzwonić!" :D

Pora robi się późna, więc okrężną drogą zaczynamy wracać na kemping. Na chwilę opuszczamy kraj zlinski i wjeżdżamy do południowomorawskiego. W Moravským Písku (Mährisch Pisek) fotografuję pomnik poległych. Część mężczyzn sportretowano w mundurach austro-węgierskiej armii.
Obrazek

Uherský Ostroh (Ungarisch Ostra) to ponownie kraj zlinski. Miasto wygląda jak wymarłe (jest przed 19-tą w piątkowy wieczór).
Obrazek

Jak każdy szanujący się rezerwat zabytkowy ma swój zamek-pałac, tym razem pochodzący z XVI wieku.
Obrazek
Obrazek

Dziedziniec mnie zaskakuje, bo takiego się nie spodziewałem.
Obrazek

Przez Ostroh przepływa Morawa nad którą w 1928 przerzucono łukowaty most.
Obrazek

Na drugim brzegu pomnik czechosłowackich legionistów.
Obrazek

W Blatnicach pod Svatým Antonínkem (Groß Blatnitz) stoi rząd winnych piwnic, podobnych do tych z Vlčnova.
Obrazek

Na przełęczy nad wioską znajduje się ów svatý Antonínek - barokowa kaplica z XVII wieku, miejsce pielgrzymkowe. W lekko zacinającym deszczu obchodzę ją dookoła, ale jest pozasłaniana drzewami.
Obrazek

W pobliżu trwają przygotowania do festynu - pewnie w sobotę mają jakieś święto. Stoi nawet mobilne wesołe miasteczko. Całkiem fajne są stąd widoczki w obie strony (biegnie tu granica krajów zlinskiego i południowomorawskiego) - pagórki to odległe o 30 kilometrów Góry Wizowickie (Vizovická vrchovina), okolice naszej miejscówki noclegowej.
Obrazek
Obrazek

W drugą stronę Białe Karpaty i pogranicze ze Słowacją.
Obrazek
Pudelek
Cromaniak
Posty: 1264
Dołączył(a): 06.03.2010

Nieprzeczytany postnapisał(a) Pudelek » 13.10.2017 17:03

Mówiąc o czeskich uzdrowiskach mamy zazwyczaj na myśli znane miejscowości położone na zachodzie kraju, przy granicy z Niemcami. Ale na Morawach? Też są! Największe z nich (a czwarte w całej Republice) to Luhačovice (Bad Luhatschowitz), leżące w kraju zlińskim, na pograniczu Slovácka i Valašska.
Obrazek

Nocujemy na kempingu nad pobliskim zalewem Luhačovická přehrada. Czwartkowy wieczór przywitał nas ładną pogodą, ale nie zdążyłem się wykąpać.
Obrazek

W sobotę, którą przeznaczyliśmy na zwiedzanie najbliższej okolicy, aura nie była już taka łaskawa.

Budowę zapory rozpoczęto w 1913 roku, a wodę po raz pierwszy napuszczono w 1930. Miała zapobiegać powodziom na potoku Šťávnice, który zwykle jest niewielki, ale po ulewach potrafił zalać całe uzdrowisko.
Obrazek

Do Luhačovic znad zapory można dojść wygodną ścieżką pieszo-rowerową, na której kręci się sporo osób w mniej lub bardziej zaawansowanym okresie życia.

Chociaż mineralne źródła odkryto już w średniowieczu, to jako uzdrowisko Luhačovice zaczęły funkcjonować dopiero pod koniec XIX wieku. Zaproszono wtedy kilku znanych architektów do zaprojektowania budynków zdrojowych - jednym z nich był słowacki geniusz Dušan Jurkovič.

Na skraju parku stoi pierwszy z budynków jego autorstwa: Jestřabí z 1904 roku.
Obrazek

W dalszej części parku zdrojowego stylowych obiektów jest znacznie więcej. Lázeňský dům Bedřicha Smetany z 1910 roku; ten z kolei jest dziełem Emila Králíka.
Obrazek

Společenský dům, którego zdjęcie umieściłem na początku, wybudowano w 1935 roku i był wówczas jedną z najnowocześniejszych tego typu konstrukcji w Europie. To chyba symbol tego uzdrowiska.
Obrazek

Moim, i nie tylko, zdaniem najładniejszy jest hotel Jurkovičův dům - powstał w 1902 roku z połączenia dwóch różnych obiektów. Sama nazwa wskazuje, kto był autorem ;).
Obrazek

Reprezentant stylu szwajcarskiego bardzo modnego pod koniec 19. stulecia.
Obrazek

Architektura to jedno, ale przecież ludzie przyjeżdżają do sanatoriów głównie się kurować. Luhačovice są wskazane dla osób z chorobami płuc, z problemami z trawieniem oraz z otyłością. Najsłynniejsze źródło to Vincentka, które tryska w pawilonie z lat 40. XX wieku.
Obrazek
Obrazek

Wodę można pobrać w trzech wersjach: oczyszczonej, naturalnej zimnej oraz naturalnej ciepłej. Oczyszczona smakuje jak zwykła mineralna, zimna jest paskudna, natomiast po ciepłej normalny człowiek ma od razu odruch wymiotny! Bleee.

Inne źródło znajduje się niedaleko teatru. Do 1929 roku funkcjonował pod nazwą Janovka i nie posiadał jakiś specjalnych właściwości, ale przy pogłębianiu studni nastąpiła erupcja wody z głębokości ponad 37 metrów. Otrzymała nazwę miejscowego doktora Františka Šťastného. Nie mogłem patrzeć jak podchodzą kolejne osoby i piją to świństwo ze smakiem!
Obrazek

Za granicą parku zaczyna się deptak, który kojarzy mi się trochę z Bałkanami. Czego tam nie ma - kryształy, mydełka, perfumy itp.. Oczywiście wszystko w odpowiednich cenach. W bramie ukryła się winoteka z miejscowymi produktami; po próbnej degustacji biorę sobie kubek na wynos aby przepłukać smak leczniczej wody :).
Obrazek

W centrum miasta, przy rondzie i ogromnym hotelu, stoi pomnik żołnierza radzieckiego tańczącego z kobietą. Na cokole tablice z zaangażowanymi hasłami typu: "A gdyby zginęli wszyscy, wstaną nowi wojownicy" (co jest w sumie nielogiczne).
Obrazek
Obrazek
piotrf
Cromaniak
Avatar użytkownika
Posty: 13860
Dołączył(a): 26.07.2009

Nieprzeczytany postnapisał(a) piotrf » 15.10.2017 11:41

Dušana Jurkoviča łatwo rozpoznać , u nas jest dobrze znany również jako projektant kilkudziesięciu cmentarzy wojennych z I wojny światowej . . .

Pozdrawiam
Piotr
Pudelek
Cromaniak
Posty: 1264
Dołączył(a): 06.03.2010

Nieprzeczytany postnapisał(a) Pudelek » 15.10.2017 15:13

O tak, to były moje pierwsze kontakty z Jurkovicem. Cmentarze to jedno, ale jeszcze wyżej cenię jego "większą" architekturę :)
Pudelek
Cromaniak
Posty: 1264
Dołączył(a): 06.03.2010

Nieprzeczytany postnapisał(a) Pudelek » 16.10.2017 11:29

Główna ulica z willami "tyrolskimi"...
Obrazek

Nagle obok mnie śmiga niebieska Škoda 706 RTO z... polską przyczepą autobusową, dokładnie taką, w jakiej spałem na majówce w 2016 roku! Wesele się wozi tam i z powrotem.
Obrazek

Zobaczyliśmy zabytki, wypadałoby gdzieś usiąść, zwłaszcza, że od dłuższego czasu lekko pada deszcz. Ale gdzie może być jakiś mniej snobistyczny lokal?? Oczywiście w pobliżu dworca kolejowego :D.
Obrazek

Zdobienia podobne do tego w Uherskim Brodzie, motywy ludowe Slovácka.

Faktycznie obok bany jest knajpka - w środku co prawda cuchnie starym olejem, ale można usiąść na zewnątrz w przyjemnym zadaszonym ogródku.
Obrazek

Inny interesujący bar jest w centrum - w internecie można o nim przeczytać m.in., że "jeśli chcecie zobaczyć jak wyglądały restauracje w 1985 roku w Czechosłowacji to właśnie tutaj". Coś w tym musi być.
Obrazek

Jedzenie mają kiepskie, piwo miejscowe z Uherskeho Brodu. Klientela chyba też stała; przychodzą dwie starsze kuracjuszki z walizkami i zamawiają to co zawsze, czyli gotowaną golonkę. Nie wygląda zachęcająco, do tego w ogóle niczym jej nie popijają. My wręcz przeciwnie ;).
Obrazek

A po ulicy znów jedzie niebieski autobus...
Obrazek
Pudelek
Cromaniak
Posty: 1264
Dołączył(a): 06.03.2010

Nieprzeczytany postnapisał(a) Pudelek » 21.10.2017 17:27

Deszcz przestaje w końcu padać, kierujemy się zatem powoli w kierunku kempingu, ale postanawiamy jeszcze zahaczyć o miasteczko Pozlovice (Poslowitz) - administracyjnie zalew znajduje się na terenie tej gminy.

W tym celu musimy podejść kilkaset metrów, ponieważ miejscowość położona jest wyżej niż Luhačovice. Po drodze widzimy drewnianą wiejską chałupę z początku XX wieku...
Obrazek

...a także opuszczony ośrodek wypoczynkowy, taki do jakich jeździłem z rodzicami pod koniec PRL-u.
Obrazek
Obrazek

Nie przez przypadek dokładnie na przeciwko działa nowy i wypasiony hotel.

U Czechów bardzo lubię fakt, że zazwyczaj nawet największa wiocha posiada swój herb.
Obrazek

W Pozlovicach mają hostinec, ale akurat odbywa się w nim impreza. Idziemy więc zobaczyć kościół na górce i cmentarz. O ścianę świątyni oparto płyty z XVIII wieku z napisami w języku czeskim.
Obrazek

Uwagę przyciąga też nagrobek z ubiegłego roku w który wkomponowano szklaną skrzynkę z modelem żaglowca i globusem. Czyżby marynarz??
Obrazek

Z górki schodzimy znów do zalewu. I ponownie nie wskoczę popływać, zbyt chłodno...
Obrazek

W niedzielny poranek wychodzi słońce! Na powitanie oświetla Dacię 1300, która z piękną przyczepą zaparkowała na kempingu niedaleko nas. Patrząc na kierowcę podejrzewam, że może to być jej pierwszy właściciel.
Obrazek

Takiej pogody nie można zmarnować, więc przed wyruszeniem w dalszą drogę zahaczamy po raz drugi na o Luhačovice, aby porobić kilka zdjęć.
Obrazek
Obrazek
Obrazek
Obrazek
Obrazek
Obrazek

Willa Pod Lipami (Lindenhaus).
Obrazek

Modernistyczna poczta w pobliżu pomnika czerwonoarmisty, z 1929 roku, ozdobiona czechosłowackim herbem.
Obrazek

Najpopularniejszym przysmakiem są lázeňské oplatky, sprzedawane na ciepło w dużym wyborze smakowym - pychota!
Obrazek
Pudelek
Cromaniak
Posty: 1264
Dołączył(a): 06.03.2010

Nieprzeczytany postnapisał(a) Pudelek » 25.10.2017 09:50

Ostatni dzień długiego czerwcowego weekendu przeznaczamy na kręcenie się po Hanie - to kolejny region etnograficzny Republiki Czeskiej, położony mniej więcej w środkowej części Moraw, a którego stolicą jest Ołomuniec.

Najpierw jednak, wracając z uzdrowiska Luhačovice, musimy przejechać przez Zlín (w latach 1949-1990 Gottwaldov). Miasto związane od okresu międzywojennego z produkcją obuwia w zakładach Baťy zawsze jakoś pomijałem i tak będzie także tym razem, ale chcę kiedyś tu przyjechać na dłużej.

Stojąc na skrzyżowaniu wśród pustawych jeszcze ulic widzimy najwyższy budynek Zlína - tzw. Baťův mrakodrap. W momencie jego otwarcia pod koniec lat 30. XX wieku był drugim pod względem wysokości w Europie.
Obrazek

W granicach administracyjnych Zlína znajduje się zbiornik Fryšták przedzielony drogami na trzy części.
Obrazek

W Holešovie (Holleschau) zatrzymuję się głównie dla zabytków żydowskich. Tutejsza synagoga jest jedyną w Republice Czeskiej reprezentującą tzw. typ polski. Jak dla mnie ten unikat na skalę światową wygląda jak przerośnięty klocek i niczym ciekawym z zewnątrz nie przyciąga. W środku jest podobno ładniej, ale o tym się nie dowiemy, bo pomimo, że teoretycznie są godziny otwarcia dla turystów, to drzwi zamknięte na dziesięć spustów.
Obrazek

W pobliżu jest cmentarz żydowski. Najpierw długo nie potrafimy znaleźć wejścia i obchodzimy go dookoła. Potem odnajdujemy bramę, która wygląda na zabezpieczoną łańcuchem. Już mieliśmy iść dalej, gdy przypadkowo trącam wrota, a te się otwierają :D.
Obrazek

Nekropolia jest stara, bowiem założoną ją już w XV wieku, a najstarsze nagrobki datowane są na rok 1647. Zachowało się ich około półtora tysiąca.
Obrazek
Obrazek
Obrazek

Pobożni żydzi pielgrzymują do grobu rabina zwanego Schachem, który w XVII wieku przeniósł się tutaj z Rzeczpospolitej Obojga Narodów (pochodził z Wilna).
Obrazek

Z nowszych pochówków rzuciły mi się w oczy dwie macewy z ofiarami pogromu, który miał miejsce w grudniu 1918 roku. Żołnierze świeżo powstałej Czechosłowacji przystąpili wówczas do rabowania żydowskich domostw, potem dołączyła się ludność cywilna - dwóch gospodarzy, broniących swoich majątków, zostało zabitych. Byli to niedawni koledzy frontowi napastników, którzy dopiero co wrócili po ustaniu działań wojennych do ojcowizny. Aby opanować sytuację musiano wezwać dodatkowe jednostki z Kroměříža, ale według niektórych informacji one też przyłączyły się do zamieszek i dopiero oddziały z Brna uspokoiły bandyterkę.
Obrazek

Zabytkiem nieżydowskim jest niewątpliwie renesansowy pałac. Dostrzegam pewne podobieństwo do szwedzkiego zamku Skokloster.
Obrazek

Wokół rozciągają się pałacowe ogrody o dużej powierzchni, których ozdobą są zbiorniki wodne. Tyle, że dzisiaj trwa tutaj zbieranie pamiątek po wczorajszej imprezie (bodajże wyścigach... łodzi), więc trawa jest rozjeżdżona, a co chwilę przemknie jakiś cięższy sprzęt i wznieci w niebo tumany kurzu.
Obrazek

Trochę spokojniej jest w ogrodzie różanym, przy którym stoi niewielkie obserwatorium astronomiczne. Myślałem, że ma trochę lat, a tymczasem wybudowano je dopiero w 1959 roku.
Obrazek
Obrazek

Na dziedzińcu pałacu nieśpiesznie tryska fontanna.
Obrazek

Po sąsiedzku widać ładny kościół św. Anny, który zastąpił wcześniejszy zbór husycki.
Obrazek

Jedziemy dalej. W miasteczku Chropyně (Chropin) można odwiedzić kolejny renesansowy pałac, należący w przeszłości do Dietrichsteinów. Obecnie mieści się w nim Muzeum Kroměřížska.
Obrazek

Obok parkingu starsza pani zaprasza do odwiedzenia kościoła, ale nie jest on jakiś wyjątkowy, więc tylko robię kilka zdjęć i z powrotem wsiadam do auta. Zmieniamy jednostkę administracyjną z kraju zlińskiego na ołomuniecki. Kojetín zaliczamy jedynie przejazdem, zatrzymujemy się za to w Tovačovie (Tobitschau), którego fragment zabudowy widać już z daleka.
Obrazek

Miejscowość szczyci się najwyższą wieżą pałacową Republiki, liczącą 96 metrów.
Obrazek

Najpierw stał tu gotycki zamek, który później przebudowano na renesansową rezydencję. Ostatni arystokratyczni właściciele z rodu Küenburg sprzedali zadłużony majątek żydowskim przemysłowcom, którzy w 1939 roku musieli uciekać do Szwajcarii. Przejęła go Rzesza, ale - jak wiadomo - zbyt długo się nim nie nacieszyła.

Kompleks składa się z zamku wewnętrznego oraz otaczającego go przedzamcza z zabudowaniami gospodarczymi i dla służby, chronionego bramą z drugą wieżą. Do tego podwójna fosa. Wszystko mocno zaniedbane.
Obrazek
Obrazek

W lipcu 1866 w pobliżu miasta rozegrała się jedna z bitew wojny austriacko-pruskiej; podobnie jak w poprzednim starciu pod Sadową (Königgrätz) armia Habsburgów poniosła porażkę. Na okolicznych polach zbierano zwłoki, a już rok później pojawiły się pierwsze pomniki upamiętniające ofiary z których wiele przetrwało do dzisiaj.
Pudelek
Cromaniak
Posty: 1264
Dołączył(a): 06.03.2010

Nieprzeczytany postnapisał(a) Pudelek » 03.11.2017 07:51

Niedaleko za Tovačovem poprowadzono ścieżkę tematyczną łączącą trzy miejsca pamięci. Zostawiam wóz w wąskiej zatoczce i ruszam w pole.Obrazek

Obok zagajnika spoczęło 108 Austriaków i 1 Prusak. Przypomina o tym pomnik z piaskowca.
Obrazek
Obrazek

Kilometr dalej ścieżka prowadzi przez niedawno pogniecione zboże. W tym miejscu śmiertelna kula dosięgła pruskiego podpułkownika Eduarda von Behra. Pod kopcem nie ma jednak ciała, zostało przewiezione i pochowane w Lissie (czyli w Lesznie).
Obrazek

Jak na złość niebo przysłoniła ogromna czarna chmura. Usiadłem z boku czekając aż przejdzie, a ta zdaje się w ogóle nie kończyć. Wracam w końcu do głównej drogi, gdzie ustawiono największy pomnik: na górce z kamieni umieszczono kamienny sarkofag z herbem Cesarstwa oraz tablicę z 294 nazwiskami. Jest wśród nich kilkunastu oficerów do stopnia pułkownika włącznie oraz jeden żołnierz Królestwa Saksonii, która była sojusznikiem Habsburgów.
Obrazek

Na te zdjęcia musiałem czekać ponad dwadzieścia minut zanim wreszcie wyszło słońce, ale uparłem się i musiało w końcu się pojawić ;).

Pomnik był w XX wieku wielokrotnie uszkadzany przez wandali, ukradziono także niektóre elementy (m.in. herb), ale w 2010 został kompleksowo wyremontowany.
Obrazek

Na horyzoncie widać sylwetkę kościoła w Dubie nad Moravou (Dub an der March) - jest to ponoć miejsce pielgrzymek, ale wszystko pozamykane.
Obrazek

Na deser zostało główne miasto Hány - Ołomuniec (Olomouc, Olmütz). W grudniu podczas wizyty na jarmarku adwentowym stwierdziliśmy, że trzeba tam wrócić przy lepszej i cieplejszej aurze aby poszwendać się na spokojnie. Pogoda rzeczywiście jest lepsza, ale w natłoku zwiedzania innych miejsc nie zostało już wiele czasu na dawną stolicę Moraw.

Na początku usiłuję obejrzeć jeden z fortów twierdzy, którą był kiedyś Ołomuniec. Niezbyt szczęśliwie wybrałem nr XV w dzielnicy Neředín. Obiekt wybudowany w 1850 roku okazał się być kompletnie zarośnięty z zewnątrz, niedostępny (teren prywatny, chyba jakiś poligon do paintballa) a dodatkowo przeczytałem, że należy do najbardziej zniszczonych z tych, które się zachowały.
Obrazek
Obrazek

Podjeżdżamy do centrum. Po krótkim poszukiwaniu wolnego miejsca parkuję niedaleko placu, gdzie kiedyś stała synagoga. Kawałek dalej zachowana brama cesarzowej Marii Teresy oraz dawne koszary wodne leżące wewnątrz twierdz.
Obrazek
Obrazek

Na głównym rynku pustki - przynajmniej tak nam się wydaje w porównaniu z tym, co działo się podczas jarmarku. Pojawia się też jedna wycieczka, oczywiście z Polski. Część osób nawet wydaje się zainteresowanych opowieściami przewodniczki, kilka posiada na stanie lustrzanki.

Kolumna Trójcy Przenajświętszej, wpisana w 2000 roku na listę UNESCO i będąca jedną z największych tego typu konstrukcji w Europie, jest teraz odkryta i można ją spokojnie podziwiać. W grudniu dookoła stały kramy jarmarczne.
Obrazek

Ratusz oblepiony siatkami przechodzi od jakiegoś czasu remont. W ogóle część rynku jest zawalona rusztowaniami i innym sprzętem.
Obrazek

Obchodząc go jesteśmy świadkiem ściągania blokady z kół samochodu na wrocławskich blachach. Kierowca chyba do końca nie wie za co dostał mandat, próbuje też staropolskim zwyczajem od razu wyskoczyć z kasy. Policjant miejski tłumaczy, że kary nie płaci się na miejscu, otrzyma normalny rachunek do uiszczenia w późniejszym czasie.

Zaglądamy jeszcze na dolny, mniejszy rynek. Pół roku temu stało tu sztuczne lodowisko.
Obrazek

Końcowym akcentem ma być wjazd na Svatý Kopeček (Heiligenberg), gdzie mieni się w słońcu żółta sylwetka klasztoru i bazyliki norbertanów. Podczas poprzedniej wizyty było szaro, buro i zimno, dziś możemy się opalać.
Obrazek
Obrazek

Pomimo górowania nad okolicą widoki na Ołomuniec są mało imponujące, gdyż wiele zasłania zieleń drzew.
Obrazek

Zastanawiałem się co to za pasmo widoczne w tle i wychodzi na to, iż jest to Wyżyna Drahańska (Drahanská vrchovina).
Obrazek

Na ostatki jeszcze dwa zdjęcia ze środka bazyliki: co prawda na drzwiach ktoś niefortunnie umieścił zakaz fotografowania, ale nikt się takimi pierdołami nie przejmował.
Obrazek
Obrazek
Pudelek
Cromaniak
Posty: 1264
Dołączył(a): 06.03.2010

Nieprzeczytany postnapisał(a) Pudelek » 25.11.2017 10:46

Kraj nad Wełtawą powszechnie kojarzy się z piwem. Ale Republika Czeska to również wielowiekowa historia winiarstwa, rozpoczynająca się w średniowieczu, a czasem już w starożytności. Co prawda czeskie wina nadal są za granicą rzadko spotykane, ale cieszą się coraz większą popularnością wśród miłośników tego trunku.

Od kilku lat staram się zawsze jesienią zajrzeć do Czechów, ale nie po zwykłe wino, tylko burčák, czyli moszcz z winogron. Lekki, orzeźwiający i zazwyczaj pyszny :).
Obrazek

Kosztujący tego trunku z reguły dzielą się na dwie grupy: jego zdecydowanych przeciwników oraz zdecydowanych zwolenników. Ja oczywiście należę do tych drugich :). Z burčákiem jest pewien problem: trzeba trafić w odpowiedni moment na jego spożycie, bo już kilka dni po zakupie może całkowicie zmienić swój smak na coś w rodzaju sikacza. Może też wybuchnąć, co raz mi się zdarzyło i potem pokój długo pachniał winem :lol . Niektórych odrzuca też jego zapach, który często nie idzie w parze z reakcjami kubków smakowych. Dlatego najlepiej kosztować go na miejscu, świeżutkiego.

Końcówka września nie zachwycała pogodą, ale ostatni weekend, łamany z październikiem, zapowiadał się bardzo ładny, a piątek wręcz piękny.

W takich okolicznościach atmosferycznych dojeżdżamy do pierwszego punktu postojowego - miasta Hořice (Horschitz). Najpierw podążamy do położonej nad miejscowością Wieży Niepodległości Masaryka (Masarykova věž samostatnosti).
Obrazek

Zaczęto ją budować w 1926 roku, a prowizorycznie ukończono 12 lat później. Według pierwotnych planów miała być wyższa, ale na przeszkodzie stanęła II wojna światowa. W okresie komunizmu, podobnie jak za czasów Protektoratu, część niepoprawnych politycznie płaskorzeźb musiała być zakryta i właściwie dopiero po 1989 roku doczekała się remontu.

Cóż się mogło nie podobać w ludowej Czechosłowacji? Ot, choćby postacie żołnierzy Legionu Czechosłowackiego, którzy w końcu walczyli na Syberii z czerwonymi. A nawet i sam patron w otoczeniu kobiet.
Obrazek
Obrazek

Wieża miała mieć przerwę dla odwiedzających od godziny dwunastej, ale mimo, iż przyjechaliśmy trochę wcześniej, to i tak była zamknięta na głucho :/ . Pozostało więc dokładne obejrzenie jej z zewnątrz. A widoki z góry chyba i tak nie są zbyt imponujące.
Obrazek

Naprzeciwko wejścia ustawiono wielki posąg żołnierza oraz postaci o wyglądzie bacy i myśliwego.
Obrazek

Kilkaset metrów na zachód znajduje się biała, empirowa kapliczka z 1826 roku. Była podziękowaniem za ominięcie miasta przez cholerę.
Obrazek

Przy kapliczce mijamy się z wycieczką szkolną, korzystającą z ładnej pogody. Potem zjeżdżamy do centrum, aby obejrzeć browar z końca XIX wieku.
Obrazek

Piwo warzono w nim do 1976 roku, a po dokładnie 40 latach wznowiono produkcję. Niestety, akurat trwa wymiana dzierżawcy restauracji, więc miejscowych produktów nie kupimy, a w zwykłych sklepach ich nie ma :(.
Obrazek

W drodze na rynek widzimy pałac z XVIII wieku, wybudowany na miejscu dawnej twierdzy przez pochodzą z Włoch rodzinę Strozzi. Obecnie zajmują go leśnicy.
Obrazek

Do warzywniaka dowieźli kartofle, więc od razu można coś zjeść ;).
Obrazek
Poprzednia strona

Powrót do Jak nie Chorwacja to ... ???



Po Czechach wędrówki - strona 2
Nie masz jeszcze konta?
Zarejestruj się
Chorwacja Online
[ reklama ]    [ kontakt ]

Serwis Cro.pl Chorwacja Online wykorzystuje cookies do prawidłowego działania, te pliki gromadzą na Twoim komputerze dane ułatwiające korzystanie z serwisu; więcej informacji w polityce prywatności.

Redakcja serwisu Cro.pl Chorwacja Online nie odpowiada za treści zamieszczone przez użytkowników. Korzystanie z serwisu oznacza akceptację regulaminu. Forum wykorzystuje oprogramowanie M 2.0. Serwis ma charakter wyłącznie informacyjny. Cro.pl nie reprezentuje interesów żadnego biura podróży, nie zajmuje się organizacją imprez turystycznych oraz nie odpowiada za treść zamieszczonych reklam.

chorwacja online - cro.pl 1999-2017