Chorwacja Online..........odkryj Chorwację na forum obecnych i przyszłych Cromaniaków

Między morzem, a górami, czyli Passatem przez Europę ;)

Słowenia, Czarnogóra, Albania, a nawet Grecja, Włochy, Hiszpania, a może Floryda, albo ... Słowacja?
[Nie ma tutaj miejsca na reklamy. Molim, ovdje nije mjesto za reklame. Please do not advertise.]
Franz
Cromaniak
Avatar użytkownika
Posty: 40606
Dołączył(a): 24.07.2009

Nieprzeczytany postnapisał(a) Franz » 10.11.2013 15:06

blackmore2k3 napisał(a):Na cholerę ruszaliśmy się z Tsareva ? 8)

Żeby poznać nowe miejsce. :)

Pozdrawiam,
Wojtek
blackmore2k3
Croentuzjasta
Avatar użytkownika
Posty: 372
Dołączył(a): 04.07.2011

Nieprzeczytany postnapisał(a) blackmore2k3 » 10.11.2013 16:27

Dokładnie tak :) W żadnym wypadku nie żałujemy Naszych poczynań 8)
blackmore2k3
Croentuzjasta
Avatar użytkownika
Posty: 372
Dołączył(a): 04.07.2011

Nieprzeczytany postnapisał(a) blackmore2k3 » 11.11.2013 17:51

Noc na takiej publicznej plaży o dziwo przebiegła bardzo spokojnie. Nikt nie zakłócał Nam ciszy nocy 8)
Ten ostatni dzień Naszych wakacji ponownie stał pod znakiem chmur i słońca przeplatających się nawzajem. Nie mniej jednak nie było źle. Ja po raz kolejny zrobiłem sobie spacerek, będąc tym razem nieco bardziej ostrożnym...

Obrazek

Podczas wczorajszego spaceru Paweł odkrył gdzieś w tych rejonach nielegalną mini plantacje marihuany. Próbowałem ją zlokalizować, ale mi się nie udało ;)

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Po chwili znajduję się na niewielkiej, ale całkiem sympatycznej plaży...

Obrazek

Obrazek

Obrazek

W tym miejscu moja wędrówka się kończy. Dalej już nie za bardzo jest jak przejść. Ponownie trzeba by wchodzić do domu, a nie chce znowu czegoś utopić...

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Wracam ponownie do punktu wyjścia. Staszek korzysta z chwili gdzie akurat słońce ładnie grzeje...

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Tutaj niestety bateria w telefonie się wyczerpuje i trzeba go podpiąć pod ładowarkę. Ja po szybkiej kąpieli, udaje się dalej na spacer, tym razem idę w drugą stronę. Tutaj już niestety nie mam możliwości porobienia żadnych zdjęć. Tam gdzie zmierzam jest dużo więcej osób. Plażę są bowiem szersze, miejscami strzeżone. Co kawałek znajduje się jakiś beach bar, w którym możemy oczywiście zaopatrzyć się w zimne piwo lub coś coś do jedzenia. Na plaży jest także możliwość skorzystania z masażu. I z tego co pamiętam całkiem niedrogo. Kierując się dalej, dochodzi się do mini portu, głównie chyba dla kutrów rybackich. Generalnie okolica jest tutaj całkiem przyjazna, aczkolwiek miejsce które my wybraliśmy jest chyba najspokojniejsze ze wszystkich.
Po obiedzie jeszcze chwilę plażujemy, po czym udajemy się do miasta na Nasze ostatnie zakupy. Mijamy wcześniej wspominany Hotel Atlantis, przed którym grupka młodych Polaków, robi sobie właśnie zdjęcie. Kto wie, pewnie tam nocują... Ciekawe czy od razu pochwalą się zdjęciem na FB, czy dopiero po przyjeździe do Polski ? Nieco Nas ta sytuacja rozbawia...
Patrzę w tym momencie tak z ciekawości, ile w sezonie trzeba zapłacić tam za nocleg. Pokój dwu-osobowy to koszt 63 euro czyli około 265 zł. To i tak, stosunkowo chyba całkiem przystępnie jak na taką lokalizację. Nie mniej jednak, nie wiem czy już tak zdziczałem/zdziczeliśmy, ale nawet jakbym miał te pieniądze i mógłbym sobie pozwolić na nocleg w takim hotelu, to przypuszczam, że i tak nigdy bym z takiej opcji nic skorzystał. Dużo większą przyjemność sprawiłoby mi rozłożenie się na pobliskiej plaży.
Nasza tutejsze miejscówka, była położona jeszcze bliżej morza (około 3-4 metrów). Było spokojnie, było przyjemnie, rano budził Nas piękny wschód słońca. Czyż można lepiej spędzić noc ? 8)

Podczas tego ostatniego wieczornego grillowania, zepsuło Nam się niestety radyjko. Całe szczęście że na sam koniec. Jakby nie było wieczory z muzyką w tle są o wiele bardziej przyjemniejsze. Pomimo tego, że było stosunkowo chłodno, to i tak sporo posiedzieliśmy prowadząc rozmaite dyskusje. Z uwagi na to że jutro chcemy w miarę wcześnie wyjechać, budziki nastawiamy na godzinę 5. Rano czeka Nas jeszcze rozpalanie grilla, aby zagotować wodę. Tego dnia czeka Nas bowiem ostatnie już spotkanie z Lordem Waynem...
blackmore2k3
Croentuzjasta
Avatar użytkownika
Posty: 372
Dołączył(a): 04.07.2011

Nieprzeczytany postnapisał(a) blackmore2k3 » 11.11.2013 21:10

Ta ostatnia noc, była zdecydowanie najzimniejszą. W jej trakcie, pierwszy raz podczas tego wyjazdu, włączył się w samochodzie alarm, co od razu postawiło mnie na proste nogi. W innym wypadku wyjście z cieplutkiego śpiwora trwałoby o wiele dłużej. Na szczęście koło samochodu nikt podejrzany się nie kręcił.
Poranek wita Nas ładnym wschodem słońca. Jest chłodno, ale przyjemnie. Jedynie Paweł decyduje się na ostatnią już podczas tych wakacji kąpiel w morzu. Ja w tym czasie rozpalam grilla, a Staszek wszystko dokumentuje...

Obrazek

Obrazek

Pomimo tego, że to już ostatnie chwile nad pięknym Morzem Czarnym, humor jak widać dopisuje...

Obrazek

Tym bardziej, że ten dzisiejszy poranek, jest naprawdę bardzo urokliwy...

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Wychodzę jeszcze schodami do góry, żeby po raz ostatni nacieszyć oko...

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Tuż za mną mieści się kolejny hotel, prawie dorównujący standardom temu "Naszemu". Generalnie całe wybrzeże w tamtej części za niedługo zostanie zabudowane. Co kawałek widać nowo budujące się apartamentowce.

Obrazek

Po skonsumowaniu śniadania a także pysznej porannej kawy pozostaje Nam jeszcze jedna rzecz do zrobienia. A mianowicie rozsypanie prochów Lorda Wayne'a. Udajmy się w tym kierunku nad sam brzeg i czyniąc to, tkwimy w przekonaniu, że jeszcze kiedyś na pewno tutaj powrócimy... 8)

Obrazek

Słońce wzeszło już na dobre. Kierujemy się w stronę samochodu. Najwyższa pora się zbierać...

Obrazek

Jest koło 7 jak stąd wyjeżdżamy. W planach mamy dojechać do Budapesztu i tam gdzieś przenocować. Z Burgas przez pewien odcinek poprowadzony jest całkowicie nowy, piękny odcinek autostrady. W Bułgarii dopuszczalna prędkość na takich drogach to 140 km/h. Jedzie się więc naprawdę przyjemnie.
W Sofii planujemy dłuższy postój. Przede wszystkim musimy znaleźć kantor w którym zamienimy rumuńskie leje na bułgarskie lewy. Następnie kierujemy się w stronę Shella, tego samego na którym tankowaliśmy jadąc w stronę Grecji. Oprócz tego, że zalewamy auto do pełna, to ponadto, wypełniamy paliwem cztery pięciolitrowe butelki, w których wcześniej mieliśmy słodką wodę. Oprócz tego, w bagażniku mamy wciąż nieużyty 5-litrowy kanisterek. Według Naszych wyliczeń to wszystko powinno Nam starczyć, aby dojechać do Krakowa. Tym raz nie dostajemy już bonu na zakupy do Lidla, aczkolwiek w zanadrzu mamy jeszcze ten, z pierwszej wizyty na tej stacji. Kupując prowiant i wodę na podróż powrotną, a także jakiś alkohol, bon zostaje w całości zrealizowany. Zapłaciliśmy chyba 10 zł mniej niż normalnie. Zawsze to coś. Pozostałe lewy wydajemy jeszcze w sklepie obok, przeznaczając je na zakup różnych gatunków piwa, a także i wina. To wszystko jest tam naprawdę bardzo tanie.
W Sofii straciliśmy trochę czasu. Do granicy z Serbią mamy już jednak nie daleko. Tą, przekraczamy bez większych problemów. Ci jadący w drugą stronę, mają zdecydowanie gorzej. Stoją bowiem w kilkukilometrowym korku. Najgorsze jest to, że zarówno ciężarówki jak i samochody osobowe, stoją na tym samym, jednym pasie. Mijamy ich mówiąc "krzyż na drogę". Nie wiedząc jeszcze za na granicy z Węgrami utkniemy w o wiele większym, wręcz gigantycznym korku...

Obrazek

Obrazek

Robi się co raz ciemniej, a my poruszamy się w żółwim tempie. Do pewnego czasu coś jeszcze się ruszało. Teraz już wszyscy stoimy. Każdy gasi silnik i wychodząc na zewnątrz zastanawia się, jak daleko się to jeszcze ciągnie. Ile tak naprawdę zostało do granicy. Cała ta sytuacja definitywnie przekreśla Nasze plany z dojazdem do Budapesztu. Stojąc tam parę godzin, w końcu udaje Nam się dojechać do pobliskiej stacji. Z uwagi na późną godzinę jednoznacznie stwierdzamy, że tutaj dzisiaj nocujemy. Mając za sobą przejechane 972 km gasimy auto i zostawiamy je parkingu. Bierzemy karimaty, śpiwory i ciepłe ubrania. Noc zapowiada się równie chłodno. Co prawda piwo kupiliśmy z myślą o tym, aby go przywieźć do Krakowa, ale jak po jednym sobie na lepszy sen wypijemy, to nic się nie stanie. Udajemy się kawałek za stację, na pobliskie pole. Wszędzie już spaliśmy, nawet na autostradzie pod Berlinem, ale nie sądziliśmy, że przyjdzie Nam spać w takim miejscu jak to. Jak widać, takie podróże zawsze będą zaskakiwać. Zasypiamy z nadzieją, że jak wstaniemy o 5, to za te kilka godzin, ruch się nieco rozładuje. Noc jest bardzo chłodna, a w powietrzu unosi się sporo wilgoci. Ponadto co chwilę słychać zdesperowanych, trąbiących ludzi...
Ostatnio edytowano 11.11.2013 21:20 przez blackmore2k3, łącznie edytowano 2 razy
plavac
Cromaniak
Avatar użytkownika
Posty: 4888
Dołączył(a): 11.02.2007

Nieprzeczytany postnapisał(a) plavac » 11.11.2013 21:16

Słońce zawsze dodaje uroku miejscu. Brak słońca zazwyczaj ukazuje dane miejsce w "nagiej" prawdzie :wink:

Korek na granicy SRB/H to test na cierpliwość. Niemniej, postanowiłem już więcej nie wystawiać mojej cierpliwości na próbę. Jeżeli kiedyś jeszcze Serbia - zawsze bocznymi drogami, nie autostradą !

Pozdrawiam 8)
Franz
Cromaniak
Avatar użytkownika
Posty: 40606
Dołączył(a): 24.07.2009

Nieprzeczytany postnapisał(a) Franz » 11.11.2013 21:29

Na granicy serbsko-bułgarskiej zdarzało mi się swoje odstać. Na węgiersko-serbskiej miewałem szczęście.

Pozdrawiam,
Wojtek
blackmore2k3
Croentuzjasta
Avatar użytkownika
Posty: 372
Dołączył(a): 04.07.2011

Nieprzeczytany postnapisał(a) blackmore2k3 » 11.11.2013 22:11

plavac napisał(a):Korek na granicy SRB/H to test na cierpliwość. Niemniej, postanowiłem już więcej nie wystawiać mojej cierpliwości na próbę. Jeżeli kiedyś jeszcze Serbia - zawsze bocznymi drogami, nie autostradą !


My akurat wcześniej styczności z tą granicą nie mieliśmy. Ale skoro piszesz, że częściej takie rzeczy się zdarzają, to w przyszłości będę miał to na uwadze.

Franz napisał(a):Na granicy serbsko-bułgarskiej zdarzało mi się swoje odstać. Na węgiersko-serbskiej miewałem szczęście.


Nam, niestety szczęście nie dopisało. Byliśmy zmuszeni odstać swoje.
blackmore2k3
Croentuzjasta
Avatar użytkownika
Posty: 372
Dołączył(a): 04.07.2011

Nieprzeczytany postnapisał(a) blackmore2k3 » 13.11.2013 00:25

Budzik dzwoni równo o 5. Śpiwory mamy całe mokre od rosy. Jest chłodno, więc szybko się zbieramy i kierujemy w stronę samochodu. Spokój jaki panuje dookoła wskazuje na to, że prawdopodobnie coś się przez noc ruszyło. Nic bardziej mylnego. Po wyjściu na parking, okazuje się, że to tylko złudzenie. Wszystko stoi. Przechodząc pomiędzy zaparkowanymi samochodami, mijamy sporo osób, śpiących dosłownie wszędzie. Wokół aut mają porozkładane koce, karimaty i śpiwory. Stację opuszczamy jako jedni z pierwszych, po czym od razu ustawiamy się w kolejce do granicy. Przez chwilę nawet jakoś się poruszamy. Co prawda w żółwim tempie, ale jest o niebo lepiej niż wczoraj. Ten stan nie trwa jednak zbyt długo...

Obrazek

Nagle, cały ruch na granicy, którą mamy już na wyciągnięcie ręki, zatrzymuje się. Wszystkie auta stoją i nie zapowiada się na to, aby cokolwiek w najbliższym czasie się zmieniło. Zarówno wczoraj, jak i dzisiaj, kręci się tutaj cała masa dzieciaków próbujących sprzedawać przeróżne rzeczy typu okulary przeciwsłoneczne czy zegarki. Wszędzie dookoła jest masa śmieci.
Czas oczekiwania wykorzystujemy na pyszne śniadanko. Póki co bez kawy, ale i na nią przyjdzie odpowiednia chwila...

Obrazek

Na lewo, w furgonie widać grupkę młodych Polaków, którzy coś tam się podśmiewali z tego, że śniadanie robimy na masce samochodu. Jeśli przypadkiem to czytacie - serdecznie Was pozdrawiam 8)

W międzyczasie dowiedzieliśmy się, ze tuż za granicą miał miejsce jakiś wypadek. Co prawda, jak się później okazało, była to lekka, nie groźna kolizja, a auta po prostu zablokowały cały przejazd. Dopiero, jak odstaliśmy już swoje, ruch przekierowano na boczny pas.
Słysząc, że kierowcy odpalają silniki w swoich samochodach, chowamy Nasz cały zestaw śniadaniowy. Zrobione kanapki, wraz z deseczką znalezioną na plaży w Bułgarii, przenosimy do środka...

Obrazek

Przeważnie na granicy mamy takie szczęście, że wybieramy bramkę, przy której samochody odprawiane są najwolniej. W tym przypadku jest podobnie. Do tego jeszcze dochodzi bardzo wnikliwy pan celnik, który zagląda gdzie tylko może. Jego wyraz twarzy wskazuje, że w Naszym przypadku nie będzie inaczej, a może nawet gorzej. Na szczęście, po raz kolejny to tylko złudzenie. Celnik prosi jedynie o paszporty i nie zaglądając nawet do bagażniku pozdrawia życząc spokojnej drogi.
Po długiej przeprawie w końcu jesteśmy na Węgrzech. Jak się trochę ruch rozładuje, planujemy zrobić sobie krótki postój na kawę. Zjeżdżamy w tym celu na stację i tuż za nią rozpalamy grilla. Tym razem woda gotuje się błyskawicznie..

Obrazek

Z pełnym brzuchem i świeżym umysłem wskakujemy do auta i kierujemy się w stronę Naszej ulubionej Słowacji. Granice przekraczamy w miejscowości Sahy i od tego momentu zaczyna się męczarnia. Tym razem już nie ryzykujemy i praktycznie wszędzie dostosowujemy się obowiązujących tam znaków drogowych. Na Słowackich drogach jest praktycznie pusto. Śmiejemy się, że chyba wszyscy mieszkańcy, w obawie przed dostaniem mandatu unikają jazdy samochodem...

Obrazek

Obrazek

W końcu zapala się rezerwa. Do baku wlewamy zatankowane w Bułgarii 20 l z butelek, a także 5 l z kanisterka. Do Polski wjeżdżamy w Chyżnem. W końcu można normalnie jechać. Zatrzymuje Nas niewielki korek na Zakopiance. Najpierw w okolicach Rabki, a później jeszcze raz, kawałek przed Myślenicami. Jest niedziela, ostatni dzień wakacji. Wszyscy wracają. I my także. Jakoś koło godziny 16 meldujemy się w Krakowie. Cali, zdrowi i przede wszystkim zadowoleni z wakacji, które niestety powoli stają się już przeszłością.
Z granicy węgierskiej do Krakowa, dzieliło Nas raptem 561 km. Całą drogę powrotną, mniej więcej obrazuje poniższa mapka...

Obrazek

Podsumowanie:

Ilość pokonanych kilometrów: 4681 km
Paliwo zużyte: 276,43 l (mniej więcej, bo i tak po przyjeździe do Krakowa, zanim zapaliła się rezerwa, to jeszcze trochę pojeździłem)
Średnie spalanie: 5,9 l / 100 km
Winiety,wizy:
Węgry: 4780 forintów
Serbia: łącznie 24 euro
Bułgaria: łącznie 20 lewa
Turcja (wiza) - 15 euro /os.
Na paliwo wydaliśmy w przeliczeniu na złotówki: 1700,78 zł
Na winiety, wizy: 408,21 zł
Łącznie daję Nam to kwotę: 2108,99 zł
W przeliczeniu na osobę jest to kwota rzędu: 702, 99 zł
Do tego jak zawsze dochodzą oczywiście koszty wyżywienia. A więc tak:
- w Polsce, tuż przed wyjazdem zrobiliśmy zakupy na kwotę 180 zł
- w Bułgarii wydaliśmy na ten cel około 88,28 lewa czyli 201,27 zł
- w Grecji 26,1 euro (z czego sam olejek do opalania kosztował 12 euro) czyli 110,40 zł
- w Turcji 21,37 lira czyli 42,74 zł
Daje Nam to łączną kwotę: 534,41 zł
Ponadto trzeba w to wszystko wliczyć jeszcze:
- prom w Turcji - 29 lirów czyli 58 zł
- mandat w Słowacji - 30 euro czyli 126,90 zł. Zawsze na Naszych wyjazdach towarzyszy Nam zasada, że jakikolwiek mandat dzielimy między wszystkimi
Co daję Nam dodatkowo: 184,90 zł
Sumując wszystko otrzymujemy kwotę: 2828,30 zł
W przeliczeniu na osobę jest to kwota rzędu: 942,76 zł
Do tego dochodzą już tylko wydatki indywidualne. Jeśli chodzi o mnie to wydałem z własnej kieszeni:
- Grecja - 12,8 euro czyli 54,14 zł
- Turcja - 19,61 lira czyli 39,22 zł
- Bułgaria - około 30 lewa czyli 68,40 zł
Łącznie daje Nam to: 161, 76 zł

I to jest generalnie wszystko. Sumując już definitywnie, to jeśli chodzi o mnie, to na tą część wakacji przeznaczyłem 1104 zł 52 gr.

Połączmy jeszcze ten wyjazd z Dolomitami. Tak jak obiecywałem, wrzucam tutaj zdjęcie licznika zrobione dzień po przyjeździe...

Obrazek

Początkowy stan licznika to 367248, czyli jak łatwo obliczyć, w przeciągu dwu i pół tygodniowych wakacji (14.08 - 01.09), samochód pokonał dystans 6783 km. Oprócz tego, że padł całkowicie akumulator, to poza tym nic kompletnie się nie działo.

Dodajmy jeszcze łączne koszty z obydwu wyjazdów: 261,30 zł (Dolomity) + 1104,52 zł = 1365, 82 zł

I tyle łącznie przeznaczyłem na tak wspaniale spędzone wakacje. Łącząc zarówno aktywność fizyczną, podczas górskich wędrówek w Dolomitach, a także na beztroskim leżakowaniu i kąpieli w trzech różnych akwenach (w morzu Egejskim, Marmara oraz Czarnym). I tylko dla porównanie podam, że kolega w tym roku za tydzień w Turcji (All Inclusive) zapłacił jeśli dobrze pamiętam 1900 zł. Myślicie, że zobaczył tyle co ja ? Wiem, wiem.... Każdy podróżuje po swojemu. I to szanuje.

W tym miejscu, moje, ponad dwumiesięczne prowadzenie tej foto relacji dobiega w zasadzie końca. Na zakończenie chciałbym z całego serca podziękować tym wszystkim, którzy razem ze mną uczestniczyli w tej podróży. W szczególności tym, którzy aktywnie udzielali się w tym wątku i poniekąd motywowali mnie do dalszego pisania. Ale także i tym, którzy po cichutku tutaj zaglądali. A wiem, że takich osób na pewno nie brakowało.
Cóż mogę więcej napisać... Dzięki raz jeszcze i do usłyszenia w kolejnej relacji ! :)

Pozdrawiam,
Paweł.
plavac
Cromaniak
Avatar użytkownika
Posty: 4888
Dołączył(a): 11.02.2007

Nieprzeczytany postnapisał(a) plavac » 13.11.2013 00:50

Logistyka to podstawa ... Nie, zaraz, coś pokręciłem ... Młodość - to podstawa :D
Życzę, Pawle, abyś podczas każdej następnej swojej wyprawy - pozostał młody 8)

Pozdrawiam :)
KarKoz
Cromaniak
Avatar użytkownika
Posty: 683
Dołączył(a): 26.06.2012

Nieprzeczytany postnapisał(a) KarKoz » 13.11.2013 01:19

Niezły wynik na cyferblacie paska :wink:
mariusz-w
Cromaniak
Avatar użytkownika
Posty: 8375
Dołączył(a): 22.04.2004

Nieprzeczytany postnapisał(a) mariusz-w » 13.11.2013 09:27

plavac napisał(a):Młodość - to podstawa :D

... o tak ! 8)

Ta druga część Twojej relacji pozwoliła i mnie się "cofnąć w latach" i przypomnieć sobie co nieco.
Dziękujemy za tę długą wakacyjną podróż, równocześnie życząc kolejnych również fantastycznych ...

pozdrawiamy Mariusz i Gosia.
Vjetar
Cromaniak
Avatar użytkownika
Posty: 45312
Dołączył(a): 04.06.2008

Nieprzeczytany postnapisał(a) Vjetar » 13.11.2013 10:09

Fajnie się z Wami podróżowało - dzięki za tę relację.

Pozdrawiam
GosiaN
Odkrywca
Posty: 78
Dołączył(a): 17.07.2013

Nieprzeczytany postnapisał(a) GosiaN » 13.11.2013 10:53

Baaardzo fajna relacja. Szkoda, że już koniec. Podziwiam ilość przejechanych kilometrów i tak niskie nakłady na całą podróż. Widać, że jak się chce podróżować, to nie trzeba wiele kasy :)
dudek_t
Croentuzjasta
Avatar użytkownika
Posty: 159
Dołączył(a): 16.04.2009

Nieprzeczytany postnapisał(a) dudek_t » 13.11.2013 12:02

Rewelacyjna relacja, świetne miejsca, bardzo studencki sposób podróżowania - lubię to!
Oby więcej tak pozytywnych ludzi z dystansem do otaczającego świata nosiła nasza matka ziemia.

Mam nadzieje że w za rok też będzie wszystko wstukane na klawiaturze :papa:
blackmore2k3
Croentuzjasta
Avatar użytkownika
Posty: 372
Dołączył(a): 04.07.2011

Nieprzeczytany postnapisał(a) blackmore2k3 » 13.11.2013 19:30

plavac napisał(a):Logistyka to podstawa ... Nie, zaraz, coś pokręciłem ... Młodość - to podstawa :D
Życzę, Pawle, abyś podczas każdej następnej swojej wyprawy - pozostał młody 8)


Tego też i Tobie Piotrze życzę. Aby każdy z Nas pomimo swojego wieku pozostał młody. Chociażby duchem 8)
A piszę to, czekając z niecierpliwością na Twoją świeżą relację. Mam nadzieję, że już niebawem ujrzy światło dzienne :)

KarKoz napisał(a):Niezły wynik na cyferblacie paska :wink:


Najważniejsze, że rzeczywisty 8)

mariusz-w napisał(a):Ta druga część Twojej relacji pozwoliła i mnie się "cofnąć w latach" i przypomnieć sobie co nieco.
Dziękujemy za tę długą wakacyjną podróż, równocześnie życząc kolejnych również fantastycznych ...
pozdrawiamy Mariusz i Gosia.


Cieszy mnie, że w jakiś sposób te wspomnienie mogłem Wam odświeżyć.
Tego też i Wam życzę. Mam nadzieję, że kontuzja na dobre przestanie dawać się we znaki i że w kolejnym sezonie ponownie zawitacie w Dolomitach.
Również Was pozdrawiam :)

Vjetar napisał(a):Fajnie się z Wami podróżowało - dzięki za tę relację.
Pozdrawiam


Miło mi to słyszeć 8)

GosiaN napisał(a):Baaardzo fajna relacja. Szkoda, że już koniec. Podziwiam ilość przejechanych kilometrów i tak niskie nakłady na całą podróż. Widać, że jak się chce podróżować, to nie trzeba wiele kasy :)


Wszystko co fajnie, niestety szybko się kończy. Aczkolwiek przyznam się szczerze, że troszkę mi ulżyło. Sporo czasu musiałem poświęcić, żeby tą relację napisać. Więc po części się cieszę, że w końcu udało mi się ją ukończyć 8)
Co do podróżowania, to naprawdę liczą się tylko chęci i rezygnacja z niektórych udogodnień. Dzięki temu naprawdę za niewielkie pieniądze można sporo zobaczyć.

dudek_t napisał(a):Rewelacyjna relacja, świetne miejsca, bardzo studencki sposób podróżowania - lubię to!
Oby więcej tak pozytywnych ludzi z dystansem do otaczającego świata nosiła nasza matka ziemia.

Mam nadzieje że w za rok też będzie wszystko wstukane na klawiaturze :papa:


Dzięki za miłe słowa :)
Plany na kolejny rok już są. Jeśli tylko zostaną zrealizowane, to mogę zapewnić, że relacja na tym forum na pewno się pojawi 8)

Pozdrawiam,
Paweł.
Poprzednia stronaNastępna strona

Powrót do Jak nie Chorwacja to ... ???



Między morzem, a górami, czyli Passatem przez Europę ;) - strona 21
Nie masz jeszcze konta?
Zarejestruj się
Chorwacja Online
[ reklama ]    [ kontakt ]

Serwis Cro.pl Chorwacja Online wykorzystuje cookies do prawidłowego działania, te pliki gromadzą na Twoim komputerze dane ułatwiające korzystanie z serwisu; więcej informacji w polityce prywatności.

Redakcja serwisu Cro.pl Chorwacja Online nie odpowiada za treści zamieszczone przez użytkowników. Korzystanie z serwisu oznacza akceptację regulaminu. Forum wykorzystuje oprogramowanie M 2.0. Serwis ma charakter wyłącznie informacyjny. Cro.pl nie reprezentuje interesów żadnego biura podróży, nie zajmuje się organizacją imprez turystycznych oraz nie odpowiada za treść zamieszczonych reklam.

chorwacja online - cro.pl 1999-2018