Chorwacja Online..........odkryj Chorwację na forum obecnych i przyszłych Cromaniaków

Małe i duże bałkańskie podróże :-)

Słowenia, Czarnogóra, Albania, a nawet Grecja, Włochy, Hiszpania, a może Floryda, albo ... Słowacja?
[Nie ma tutaj miejsca na reklamy. Molim, ovdje nije mjesto za reklame. Please do not advertise.]
kulka53
Cromaniak
Avatar użytkownika
Posty: 10828
Dołączył(a): 31.05.2006

Nieprzeczytany postnapisał(a) kulka53 » 29.01.2008 12:23

zawodowiec napisał(a):chyba lepiej iść w górę niż w dół.


Tak, też mi się tak wydaje, że tamtędy to lepiej w górę. Często tak planujemy wejścia (gdy się da), żeby trudniejsze było właśnie wejście, a z powrotem.......... to już z górki :wink:

zawodowiec napisał(a):Na Musałę z Małkiej Musały można iść łatwiej jak się nie idzie ściśle granią, tylko ja sobie trochę utrudniłem życie. Mniejszy wybór jest na Grani Djamdjijeva na Vihrenie.

Pożyjemy, to może zobaczymy............ :wink: Planujemy w lecie 2 tygodnie w bułgarskich górach 8O
zawodowiec
Cromaniak
Avatar użytkownika
Posty: 3455
Dołączył(a): 17.01.2005

Nieprzeczytany postnapisał(a) zawodowiec » 29.01.2008 12:41

:evil: :evil: :evil: :evil: :evil: :D :D :D :D :D
U-la
Cromaniak
Avatar użytkownika
Posty: 2268
Dołączył(a): 10.11.2005

Nieprzeczytany postnapisał(a) U-la » 29.01.2008 13:22

Jest tyle gór do zdobycia :lol: :lol: :lol: Znów mi się śpiewa :D Ależ mi narobiliście smaka....

W Durmitorze mnie te kolorowiuśkie kwiatowe dywany doprowadzały do estetycznego szaleństwa!!! U nas na takiej wysokości raczej nie spotykane...
Goryczkę wiosenną to zapamiętałam z jakichś pradziejów - jeden z moich ukochanych kwiatków w górach :D

Podziwiam szczegóły z jakimi opisujecie trasy :D Ja najlepiej zawsze tylko pamiętam szczyt (albo jego brak :D ), ale drogi tak bardzo dokładnie, to nie potrafiłabym zapamiętać (zajęta po drodze "regulowaniem oddechu" :lol: :lol: :lol: )
Lidia K
Cromaniak
Avatar użytkownika
Posty: 3425
Dołączył(a): 09.10.2007

Nieprzeczytany postnapisał(a) Lidia K » 30.01.2008 10:26

shtriga napisał(a):Jest tyle gór do zdobycia :lol: :lol: :lol: Znów mi się śpiewa :D Ależ mi narobiliście smaka....

W Durmitorze mnie te kolorowiuśkie kwiatowe dywany doprowadzały do estetycznego szaleństwa!!! U nas na takiej wysokości raczej nie spotykane...

Goryczkę wiosenną to zapamiętałam z jakichś pradziejów - jeden z moich ukochanych kwiatków w górach :D

Podziwiam szczegóły z jakimi opisujecie trasy :D Ja najlepiej zawsze tylko pamiętam szczyt (albo jego brak :D ), ale drogi tak bardzo dokładnie, to nie potrafiłabym zapamiętać (zajęta po drodze "regulowaniem oddechu" :lol: :lol: :lol: )


Też sobie robię smaka, a nawet czuję jak wchodzę i schodzę kiedy czytałam na przykład taką relację :D :D :D

Pierwszy raz jesienią z bogactwem i różnorodnością górskich kwiatków spotkaliśmy się też nie w polskich górach (w Polsce królują dywany krokusów) a w Alpach Julijskich, podobnie jak Durmitor wapiennych górach. I pierwszy raz wtedy poczuliśmy zapach 'charakterystyczny' przeze mnie odbierany jako dość przyjemny a przez Kulkę nieprzyjemny, wręcz smrodek. Zapach prawdopodobnie nie wydzielają kwiaty a jakieś zielsko. Pojawia się on dopiero powyżej pewnej wysokości na trawiastych i bujnych łąkach. Ten sam zapach często towarzyszył nam w Czarnogórze :) .

Szczegóły tras pamięta Kulka :D, to dzięki niemu powstaje tekst :D a ja tak jak Ty też zajmuję się w drodze na i z albo "regulowaniem oddechu" albo niezwykle starannym stawianiem nóg. Gdzieś już pisałam, że jestem z tych mniejszych rozmiarami ludzi i dlatego jak jest dziura między kamieniami to ja w nią na pewno wlecę :( Jak są wielkie kamienie to ja muszę się na d... zsuwać :( , jak trzeba po piargu to muszę uważać, żeby nie stawiać nóg na kiwające się kamienie itd... :( Dopiero gdy jestem na samym dole mogę wreszcie pomyśleć "łojejku gdzie ja byłam?" :D :D :D
kulka53
Cromaniak
Avatar użytkownika
Posty: 10828
Dołączył(a): 31.05.2006

Nieprzeczytany postnapisał(a) kulka53 » 30.01.2008 14:44

Dzień trzeci (środa) odpoczynek

W sumie dobrze się złożyło, że tego dnia gdy wstaliśmy rano za oknem niepodzielnie panowały szare chmury, nawet przez chwilę popadywał z nich lekki deszczyk. Widząc taką pogodę nie mieliśmy zatem żadnych skrupułów, żeby po prostu nic nie robić i uznać ten dzień za stracony. Te nasze biedne obolałe mięśnie, im też należało się coś od życia..................Z domu jednak wychodzimy, ale żadnego wchodzenia i schodzenia to dziś jednak nie będzie...........Już wystarczy, że jak musimy zejść po schodach te dwa piętra do poziomu ziemi to wykonujemy jakieś dziwne wygibasy i jęczymy z bólu :D

Decydujemy się więc na mały spacer po Żabljaku. Najpierw wchodzimy do znajdującego się w centrum supermarketu "Durmitor", jedynego takiego w miasteczku. Oglądamy znajdujący się tam asortyment towarów i ich ceny. Te ostatnie w porządku, szczególnie drogo nie jest, wybór też zupełnie zadowalający. Zastanowiła nas tylko jedna rzecz, wszędzie dookoła tyle krów pasących się na rozległych łąkach, a mleko i sery, pochodzą ze.....................Słowenii.8O

Obrazek
Żabljak - główna ulica (zdjęcie pochodzi z 2007 roku)

Oglądamy specyficzną, pochodzącą chyba z lat 70-tych XX w., architekturę centralnego placu, na poczcie wysyłamy kilka kartek, podziwiamy drewniane domy wzdłuż głównej ulicy, zaglądamy na cmentarz na wzgórzu z pomnikiem ofiar II wojny światowej. I to chyba tyle, dochodzimy do drugiego końca miasta, dalej nie ma już za bardzo gdzie się wybrać. Wracamy, gdy dochodzimy do naszego domu, gospodarz wychodzi, pyta jak spędziliśmy wczorajszy i dzisiejszy dzień. Serdecznie zaprasza na wieczór do siebie, przyjmujemy oczywiście to zaproszenie, nie wypada odmówić. W domu jak zwykle przygotowujemy obiadek, zawsze na takie luźne dni jak dziś wybieramy dania bardziej czasochłonne w przygotowaniu. Planujemy nad mapą kolejne wyjścia licząc, że w następnych dniach pogoda będzie nam nieco bardziej sprzyjać niż dziś :roll:

Wreszcie wieczorem idziemy w odwiedziny do naszych gospodarzy. To ludzie w średnim wieku, mają kilkunastoletnią córkę. Nie byliśmy w ogóle przygotowani na taką okoliczność, a wypadało coś ze sobą przynieść (innego niż zupki w proszku, słoiki z gotowymi daniami czy konserwy...........), Lidia jako miłośniczka wszelkiego rodzaju herbat wybrała trochę torebek z różnymi gatunkami tego napoju. Dopiero później dowiedzieliśmy się, że tamtejsi ludzie nie mają zwyczaju pijania herbat, zadowalają się głównie kawą. Ale my zostaliśmy ugoszczeni m.in. herbatą właśnie, bardzo mocną, miętową, w malutkich filiżaneczkach, zalaną tylko do połowy filiżanki wrzątkiem, co wywołało z kolei u nas lekkie zaskoczenie.

Trochę trudno było nam się porozumiewać, jedynie pani domu, zresztą miejscowa lekarka mówiła trochę wyniesionym ze studiów rosyjskim. Bardzo pomocne po raz kolejny okazały się posiadane przeze mnie rozmówki chorwackie............ :D Pooglądaliśmy na komputerze zdjęcia z Durmitoru, zostawione na pamiątkę chyba przez jakichś poprzednich górskich wędrowców. Sami gospodarze nie byli jakimiś szczególnymi miłośnikami gór, chyba przypadkiem znaleźli się właśnie w Żabljaku, z tego co pamiętam opowiadali, że pochodzą z Chorwacji. No i właśnie w trakcie oglądania zdjęć nagle zabrakło prądu, to zjawisko jak się okazało jest nieobce mieszkańcom Czarnogóry. Poza tym zrobiło się już późno a my chcieliśmy z samego rana wyruszyć w trasę, pożegnaliśmy się zatem i poszliśmy do siebie.

cdn.......
Ostatnio edytowano 20.02.2012 07:07 przez kulka53, łącznie edytowano 2 razy
kulka53
Cromaniak
Avatar użytkownika
Posty: 10828
Dołączył(a): 31.05.2006

Nieprzeczytany postnapisał(a) kulka53 » 31.01.2008 10:08

Dzień czwarty (czwartek) niezdobyty :( Terzin Bogaz

:D :D :D :D :evil: :evil: :evil:

Właśnie Terzin Bogaz, górę o wysokości 2303 m n.p.m. wymyśliliśmy sobie na dzisiaj. Powinno być lekko, łatwo i przyjemnie, :D niecałe 1000 metrów w górę, może trochę daleko bo jakieś 10 km w jedną stronę, ale za to część po asfalcie. :wink: Rano pogoda jest w porządku, są chmury, ale świeci też słońce. Szybko opuszczamy nasz dom i idziemy w kierunku Crnog Jezera. Nie dochodzimy jednak do niego lecz odbijamy w prawo i przechodząc przez osadę Ivan Do, znaną głównie z tego, że jest tu kemping. Kemping jak się okazuje jest spory jeżeli chodzi o powierzchnię, jednak nie rosną na nim żadne drzewa. Stoi na nim tylko jeden :!: samochód, o ile dobrze pamiętam był z Czech. Oprócz kempingu, Ivan Do to tylko kilka domów.

Obrazek
Szlak na Terzin Bogaz; na mapce widoczne odcinki drogi 'tam' te różowe to podejścia a morskie to przymusowe zejścia, w drodze powrotnej przymusowe zejścia stały się przymusowymi podejściami, no i w ten sposób podeszliśmy 'trochę' więcej niż wynika z prostego odejmowania wysokości

Wchodzimy w las. Mijamy przechodząc po drewnianym mostku Mlinski Potok wzdłuż którego usytuowane były kiedyś małe młyny, ścieżka nadal prowadząca przez las zaczyna być bardziej stroma. Czasem po lewej stronie między drzewami przebłyskuje nam leżące już sporo niżej Crno Jezero. Niestety pogoda psuje się, nieba już prawie nie widać, zasnuły je chmury i mgły wychodzące wprost ze zboczy gór. :( No ale co robić, niezrażeni wspinamy się dalej. Dochodzimy do miejsca zwanego Indini Dolovi, nie za bardzo wiem skąd taka nazwa, czyżby od znajdujących się tu głębokich dołów między okolicznymi kamienno-trawiasto-lesistymi pagórami? W prawo odbija tu szlak prowadzący do Ledenej Peciny, po dalszych kilkuset metrach w lewo odchodzi ledwo widoczna ścieżka na Mali Meded. My kontynuujemy prosto, nie śpiesząc się pokonujemy kolejne progi doliny, wznosimy się i opadamy, ścieżka jest kamienista i wąska, często obsypana krowimi plackami, okolice porośnięte różnymi typami roślin. Podziwiamy nieznane nam do tej pory kwiaty a i rozpoznajemy takie znane nam już zeszłego roku z Alp Julijskich, też wapiennych gór.


Obrazek

Obrazek

Obrazek
Przez takie progi doliny musieliśmy przechodzić

Obrazek
Chmury zasnuwają całą okolicę

Obrazek

[Obrazek

Obrazek
Ścieżka w dolinie

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek


Obrazek
Panoramka doliny Lokvice (ręcznie spreparowana) a na niej: przełęcz Vielika Previja, Terzin Bogaz, przełęcz zasnuta chmurą prowadzi do Ledeni Do, Sagorele Ploce i ścieżka w kierunku Valoviti Do

W końcu docieramy do katunu Lokvice położonego na progu doliny o tej samej nazwie. Jakżeż tu jest pięknie :!: 8O :D Mimo chmur częściowo zasłaniających otaczające dolinę szczyty, miejsce robi naprawdę duże wrażenie. A góry otaczające naszą dolinę to Cvorov Bogaz, Sagorele Ploce, ściana wyżej położonego kotła Valoviti Do, masyw Mededa oraz nasz cel, Terzin Bogaz. Katun jest już o tej porze roku opustoszały, składa się z kilku drewnianych chat i niewielkich zagród dla owiec. Znajduje się też tutaj Planinarsko Sklonisce czyli drewniana chata z szeroką ławą mogącą pomieścić spokojnie kilka osób. Żadne drzewa już na tej wysokości nie rosną, zbocza doliny porastają gdzieniegdzie płaty kosodrzewiny. Na samym dnie doliny połyskuje niewielka tafla jeziora, znajduje się ono na wysokości 1700 m, my jesteśmy niecałe 100 m wyżej. Do szczytu jeszcze trochę zostało, zatem robimy zdjęcia i ruszamy dalej.

Obrazek
Terzin Bogaz, nasz dzisiejszy, nieosiągnięty cel, wracając odkryliśmy, że należało przejść przez katun przeskakując widoczne na zdjęciu płoty

Obrazek

Obrazek
Sagorele Ploce i ścieżka w kierunku Valoviti Do

Obrazek

Od samego początku poszliśmy niestety w złym kierunku, ale zdajemy sobie z tego sprawę dopiero dużo dalej. Nie ma oznaczeń szlaku i kierunek coś nie taki, nasza góra zostaje nam po lewej zamiast po prawej stronie. Schodzimy ścieżką w kierunku jeziora tracąc znów na wysokości z 60 m i potem bardzo stromym, trawiasto kamienistym zboczem doliny wspinamy się w górę usiłując znaleźć właściwą ścieżkę, posuwamy się na ukos zbocza w kierunku przełęczy Velika Previja oddzielającej Meded od Terzin Bogaza. Chmury zasnuwają szczyty już całkowicie, zaczyna kropić deszcz. :( Docieramy wreszcie do szlaku, do przełęczy mamy już chyba niedaleko. Gdy w końcu do niej docieramy, kompletnie nic nie widać, a deszcz nie daje za wygraną i kapie dalej. Zastanawiamy się co robić, w końcu do szczytu jest już tylko 150 metrów, ale jesteśmy trochę zmęczeni, trochę mokrzy no i trochę bez sensu ryzykować wejście w taką pogodę, w sumie na górze zobaczymy tylko to co tutaj czyli mgłę. Z ciężkim sercem musimy zawrócić :(:(:( , podczas odwrotu deszcz przez jakieś pół godziny leje całkiem porządnie powodując nasze częściowe przemoczenie. Cóż, właściwie sami się o to prosiliśmy........ :? Dochodzimy do sklonisca odnalezionym szlakiem i po zejściu stwierdzamy, że kierunek szlaku pokazywany na słupie był jak najbardziej poprawny, tylko kto by to wymyślił, żeby przez płot przechodzić. A tak trzeba było zrobić. 8O

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Postanawiamy przeczekać deszcz i chociaż trochę wyschnąć. Temperatura, jak to na 1750 w połowie września za wysoka nie jest, pijemy termosową herbatkę i wcinamy jakieś ciastka i gorzkie czekolady. W tym, że podjęliśmy (może trochę późno, ale zawsze.......) słuszną decyzję utwierdzają nas grzmoty nadciągającej burzy. 8O Na szczęście już nie pada mocno więc gdy grzmoty oddalają się i stają się mniej częste opuszczamy nasze schronienie. Ostrożnie, po mokrych kamieniach i śliskiej ziemi tą samą drogą wracamy do domu. Niestety pogoda jest dalej do kitu i jak jutro dalej tak będzie to nie wróży nam to nic dobrego. :(

Aha, jedynymi ludźmi, których tego dnia spotkaliśmy w górach była para młodych chyba Holendrów z dużymi plecakami, wracających rano z Lokvic do Żabljaka, pewnie przespali noc w drewnianym domku na szerokiej ławie.

Obrazek
Zbliżenie szczytu Minin Bogaz

Obrazek

Obrazek
Meded

W domu opracowuję plan na wypadek gdyby jutrzejsza pogoda jednak się zlitowała i pozwoliła na jakieś wyjście. Wymyślam trasę taką, żeby coś nowego zobaczyć a nie zmęczyć się zbytnio przed naszym głównym celem - Bobotovem........... 8)

cdn...........
Ostatnio edytowano 20.02.2012 07:08 przez kulka53, łącznie edytowano 3 razy
kulka53
Cromaniak
Avatar użytkownika
Posty: 10828
Dołączył(a): 31.05.2006

Nieprzeczytany postnapisał(a) kulka53 » 04.02.2008 09:47

Dzień piąty (piątek) Planinica 2330 m n.p.m.

:D :D :D :D :D :evil: :evil: :evil:

No i wymyśliłem dla nas na dziś Planinicę, górę będącą kulminacją długiego, wysokiego grzbietu ciągnącego się od Bezimeni Vrhu nad Skrcką Doliną i następnie obniżającego się i ciągnącego dalej nad doliną Susicy. Do przejścia będziemy mieli około 8 km w poziomie, a w pionie jakieś 800 m, więc powinniśmy dać radę :D


Obrazek
Szlak na Planinicę; na mapce widoczne odcinki drogi 'tam' te różowe to podejścia a morskie to przymusowe zejścia; tym razem zejścia były łagodne i liczące niewiele metrów

Jedziemy najpierw wąską asfaltówką podobną do tej prowadzącej do Curevca, potem przechodzi ona w drogę szutrową. Rezygnuję z dalszej jazdy gdy szutr zmienia się w ziemię i zaczynają się większe kałuże. Akurat jest mała trawiasta polanka, w sam raz na pozostawienie auta. Z mapy wynika, że jesteśmy w okolicach jeziora Zminje, czyli właściwie tam, gdzie planowałem dojechać. Dalej droga jest już tak fatalna, że i tak za daleko bym nie ujechał, poza tym po co, już nie jest tak daleko. Potraktorowe koleiny wypełnione po ostatnich deszczach wodą powodują, że czasem musimy przedzierać się przez las, na razie jest całkiem płasko a wszędzie rosną dorodne świerki. Nad jezioro nie schodzimy, chociaż widzimy znaki do niego prowadzące, nie wiemy jaka droga czeka nas dalej i nie chcemy tracić czasu i sił.

Pogoda dziś znowu nie jest niestety sprzyjająca, :( są gęste chmury i mgły, ale na razie nie pada i liczymy, że nadal tak będzie. W końcu nie po to tu przyjechaliśmy, żeby siedzieć teraz w domu, kto nie ryzykuje ten nie ma, może się uda, a jak nie to po prostu zawrócimy jak wczoraj.

Szlak w pewnym momencie kieruje się w prawo i zaczynamy ostre podejście nadal przez las po ziemi i kamieniach. Po niecałej godzinie wychodzimy na niewielką polanę z której widać pobliską ścianę Crvenej Gredy. Po kolejnych około 200 m stromego podejścia ścieżką wśród krzewów i pojedynczych drzew osiągamy wysokość 1950 m i próg doliny Donja Alisnica.

Obrazek

Podobnie jak wczoraj idziemy teraz to w górę to lekko w dół przez kolejne progi doliny ale łagodniej się schodzi i trochę mniej metrów. Ależ ona jest piękna ta Alisnica :D 8O otaczają ją strome skaliste ściany a jej dno zasłane jest białymi kamieniami i porośnięte trawą. Szkoda, że jest tak ponuro i pochmurno, przy niebieskim niebie i słońcu widoki i wrażenia byłyby z pewnością jeszcze ciekawsze.

Obrazek
Ten szczyt po prawej to Bezimeni Vrh

Obrazek

Obrazek

Mijając resztki opuszczonego katunu musimy wzmóc naszą uwagę, luzem pasą się tu bowiem konie oraz nieco wyżej krowy........ ale gdzie tam, to nie krowy, po dokładniejszym się przyjrzeniu stwierdzam, że to jednak są byki........... 8O Jest ich ze 20, pasą się w różnych częściach doliny. Chciałbym jakoś nie rzucać im się szczególnie w oczy, ale moja żółta kurtka nie ułatwia mi tego zadania.......... i tak dobrze, że nie jest czerwona :wink: Na szczęście byki bardziej niż nami zajęte są skubaniem niezbyt bujnej trawy i udaje nam się przejść obok nich bez kłopotów.

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Nie pada, ale jest zimno i trochę wieje, musimy poubierać na siebie wszystko co ze sobą mamy, łącznie z czapkami i kapturami. Pokonujemy kolejny próg i jesteśmy już w szerokiej i rozległej dolinie Gornja Alisnica. Jest tu również bardzo pięknie, wokół rozciągają się zrudziałe jesienne trawy upstrzone białymi kamieniami, a dookoła skaliste i trawiaste zbocza gór. Podchodząc trochę wyżej widzimy w dole coś co od razu nazywamy 'Mleczną Drogą'. To ciekawe zjawisko, ciągnący się wzdłuż doliny przez może pół kilometra szeroki na kilkanaście metrów pas gęsto ułożonych kamieni, wyraźnie widoczny właśnie z wysoka.

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Krajobrazy Gornjej Alisnicy

Ścieżka w pewnym momencie dochodzi do takiej trawiastej jakby przełączki, skręca ostro w lewo i wchodzi w gęstą i wysoką kosodrzewinę. Wysokości już prawie nie zdobywamy, za to przedzieramy się przez kłujące zarośla. Ku swojemu zaskoczeniu stwierdzamy, że rośnie tu sporo grzybów, słabo się na nich znam, ale te akurat spokojnie rozpoznaję - to rosnące też u nas pospolicie maślaki z żółtymi spodami.

Obrazek
Muchomorka zostawiamy w spokoju :lol:

W końcu dochodzimy do szczytu. Jest zimno, silnie wieje no i................nic nie widać :( Czasem tylko pędzące chmury odsłaniają na chwilę leżącą w dole Skrcką Dolinę, nawet raz zauważyliśmy jezioro, pewnie było to Veliko. Na obłym, szerokim, trawiastym szczycie jest kamienny kopczyk oraz puszka z zeszytem do którego się wpisujemy. Dziś oczywiście nikogo tu nie było, no i pewnie oprócz nas nie będzie, kto by oprócz nas właził na szczyt w taką pogodę............. :wink: Schowani przed wiatrem w jakiś pobliski dołek jemy i odpoczywamy, czekamy, że może chmury łaskawie odejdą gdzieś dalej lub wyżej i coś ze szczytu zobaczymy, ale niestety nic z tego.

Obrazek
Obrazek
Planinica 2330 m n.p.m.

I tak dobrze, że nie powtórzyła się wczorajsza burza i deszcz. W końcu jest nam już za zimno, nie da rady dalej siedzieć i czekać na przejaśnienie. Wracamy. Nie możemy podarować sobie grzybów, zrywamy ich prawie cały plecak. Ciekawe tylko co my z nimi zrobimy, obydwoje za nimi nie przepadamy................ 8O Nie spiesząc się zbytnio schodzimy, trzeba oszczędzać nogi na jutro.

Obrazek

Obrazek

Szerokim łukiem i powolutku omijamy pasące się nadal w Donjej Alisnicy zwierzęta a szczególnie samotnego konia, który na nasz widok przesuwa się w naszym kierunku cały czas kontrolując nasze ruchy.

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Niżej na szczęście już tak nie wieje, ale nadal jest zimno. Chmury do wieczora nie ustępują, nie wróży nam to na jutro nic dobrego. W końcu docieramy do stojącego samotnie w lesie samochodu, mówiąc szczerze trochę się obawiałem o jego bezpieczeństwo, ale nic się mu nie stało.

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek
Dorodne osty, na tym po prawej stronie siedzi nawet pszczoła

Obrazek
Opieńki można by kosą ścinać

W domu zamiast robić normalne jedzenie smażymy i dusimy z cebulą nasze uzbierane grzyby :roll:
Jest ich bardzo dużo, największy garnek jaki był w szafce jest wypełniony po brzegi. Niestety........... mimo najszczerszych chęci nie jestem w stanie (mimo ograniczenia przebywania grzybowej papki w ustach i natychmiastowego przełykania) wmusić w siebie jakiejś znaczącej ilości tego specjału. Lidia zresztą podobnie............. W Polsce na pewno znalazłby się na nie jakiś amator, ale wieźć ich tak daleko nie zamierzamy........... niestety zawartość gara wzbogaciła tym samym zawartość kanalizacji, oczywiście nie od razu, ale nazajutrz, gdy się okazało, jak Bobotov zemścił się na Lidii.......:wink: 8O

cdn.............
Ostatnio edytowano 20.02.2012 07:10 przez kulka53, łącznie edytowano 2 razy
Janusz Bajcer
Moderator
Avatar użytkownika
Posty: 88785
Dołączył(a): 10.09.2004

Nieprzeczytany postnapisał(a) Janusz Bajcer » 04.02.2008 11:19

Brr - ale pogoda :evil: :wink:

Porównanie maślaków

Porównanie opieńków

Opieńki duszone w śmietanie - gdy przyjdzie ochota na ponowne zbieranie :wink: :lol:

Inne grzybki
Ostatnio edytowano 04.02.2008 11:50 przez Janusz Bajcer, łącznie edytowano 1 raz
PAP
Cromaniak
Avatar użytkownika
Posty: 1090
Dołączył(a): 21.08.2007

Nieprzeczytany postnapisał(a) PAP » 04.02.2008 11:46

Kulka,

Faktycznie pogoda do bani :( ... ale miejsca ciekawe :D ...

A te byki to widać jakieś nie szkolone, skoro na Was nie zwróciły uwagi :lol: :lol: :lol: ...

Pozdrawiam,

PAP
Janusz Bajcer
Moderator
Avatar użytkownika
Posty: 88785
Dołączył(a): 10.09.2004

Nieprzeczytany postnapisał(a) Janusz Bajcer » 04.02.2008 12:01

Planinica 2330 m.n.p.m. i inne piękne zdjęcia przy lepszej pogodzie :papa:

I jeszcze mapy - może komuś sie przydadzą :lol:
kulka53
Cromaniak
Avatar użytkownika
Posty: 10828
Dołączył(a): 31.05.2006

Nieprzeczytany postnapisał(a) kulka53 » 04.02.2008 12:30

Januszu, pogodę na Planinicy faktycznie mieliśmy niezbyt dobrą, ale miała jednak pewien 'plus' - nie padało, w górach to najgorzej już jest jak leje (tak jak dzień wcześniej w Lokvicach). Takich widoków jak z Twojego linku niestety tego dnia nie dane nam było oglądać....... a szkoda

Powiem jednak tak: to już praktycznie koniec takich zdjęć z mglistą perspektywą, no może jeszcze trochę w przyszłości się pojawi...... :wink: , a tak to już będą lepsze :D

Nawet i o Planinicy jeszcze będzie...... :D :wink: 8)

Chociaż to akurat nie jest najpiękniejsza góra w Durmitorze.......... :roll:
Lidia K
Cromaniak
Avatar użytkownika
Posty: 3425
Dołączył(a): 09.10.2007

Nieprzeczytany postnapisał(a) Lidia K » 04.02.2008 12:53

Januszu nasze maślaki wyglądały mniej więcej tak:

Obrazek

a takich pni z opieńkami było jeszcze trochę, ale to już na samym dole, już w lesie.
Pogoda była bardzo grzybowa (zgrzybiała).


PAP
Ta dolina (Gornja Alisnica) faktycznie bardzo nam się podobała i droga do niej była znacznie lepsza niż ta którą szliśmy do doliny Lokvice poprzedniego dnia.

A byki naprawdę staraliśmy się omijać z daleka, na szczęście one nie zwracały na nas większej uwagi. Gorzej było z koniem, musieliśmy nadłożyć spory kawałek drogi i chować się za skałami i pagórkami, żeby dał nam spokój 8O
Takie przygody, raczej nie do pomyślenia na szlakach w naszych Tatrach, Beskidach czy w Bieszczadach, w Czarnogórze są częste. O tym też jeszcze będzie co nieco :roll:
Ostatnio edytowano 20.02.2012 19:13 przez Lidia K, łącznie edytowano 2 razy
plavac
Cromaniak
Avatar użytkownika
Posty: 4887
Dołączył(a): 11.02.2007

Nieprzeczytany postnapisał(a) plavac » 04.02.2008 18:48

Miałem kiedyś przygodę z owczarkiem, pod Halą Rysianki. Deszcz, mgła, baca schował się w szałasie, pies pilnował mokrych owiec i nie rozumiał, że nic do nich nie mam :) Dobrze, że bał się kija ...
A Durmitor pokazał się Wam przepięknie. Mieliście go tylko dla Siebie ...
Janusz Bajcer
Moderator
Avatar użytkownika
Posty: 88785
Dołączył(a): 10.09.2004

Nieprzeczytany postnapisał(a) Janusz Bajcer » 04.02.2008 19:18

Lidia K napisał(a):Januszu nasze maślaki wyglądały mniej więcej tak:

Obrazek

a takich pni z opieńkami było jeszcze trochę, ale to już na samym dole, już w lesie.
Pogoda była bardzo grzybowa (zgrzybiała).


Wygląda to na bardzo okazałego maślaka, szkoda że nie widać spodu kapelusza, natomiast nie każde grzybki koło pieńków to jadalne opieńki :lol: :hut: :papa:
kulka53
Cromaniak
Avatar użytkownika
Posty: 10828
Dołączył(a): 31.05.2006

Nieprzeczytany postnapisał(a) kulka53 » 05.02.2008 08:22

Plavac :D

Tak, psy pasterskie mogą być groźne i to niezależnie od kraju :roll: One po prostu pilnują swego i dlatego trzeba na nie uważać. Wtedy jeszcze tego nie wiedzieliśmy, a później, w 2006 i w 2007 wyjeżdżaliśmy już z lekkimi obawami co do takich niespodziewanych spotkań i nie 'zawiedliśmy' się :roll: 8O
O tym jeszcze napiszemy........

A Durmitor (i nie tylko) w samotności......naprawdę to jest to :D


Januszu :D

Może na tym zbliżeniu grzybek wygląda na nieco większy niż naprawdę był :wink: ale i tak był niemały :D
Tego, i wiele innych jemu podobnych, znajdowaliśmy ubiegłorocznej jesieni na naszej z uporem zalesianej działce :D
Ten widoczny na zdjęciu był już ostatni i dlatego został w ten sposób 'uwieczniony' :lol:
Poprzednia stronaNastępna strona

Powrót do Jak nie Chorwacja to ... ???



Małe i duże bałkańskie podróże :-) - strona 5
Nie masz jeszcze konta?
Zarejestruj się
Chorwacja Online
[ reklama ]    [ kontakt ]

Serwis Cro.pl Chorwacja Online wykorzystuje cookies do prawidłowego działania, te pliki gromadzą na Twoim komputerze dane ułatwiające korzystanie z serwisu; więcej informacji w polityce prywatności.

Redakcja serwisu Cro.pl Chorwacja Online nie odpowiada za treści zamieszczone przez użytkowników. Korzystanie z serwisu oznacza akceptację regulaminu. Forum wykorzystuje oprogramowanie M 2.0. Serwis ma charakter wyłącznie informacyjny. Cro.pl nie reprezentuje interesów żadnego biura podróży, nie zajmuje się organizacją imprez turystycznych oraz nie odpowiada za treść zamieszczonych reklam.

chorwacja online - cro.pl 1999-2017