Chorwacja Online..........odkryj Chorwację na forum obecnych i przyszłych Cromaniaków

Małe i duże bałkańskie podróże :-)

Słowenia, Czarnogóra, Albania, a nawet Grecja, Włochy, Hiszpania, a może Floryda, albo ... Słowacja?
[Nie ma tutaj miejsca na reklamy. Molim, ovdje nije mjesto za reklame. Please do not advertise.]
Franz
Cromaniak
Avatar użytkownika
Posty: 34197
Dołączył(a): 24.07.2009

Nieprzeczytany postnapisał(a) Franz » 01.11.2011 14:22

Z grubsza nadrobiłem zaległości powstałe w czasie najnowszego wyjazdu. Ale będę musiał wrócić w wolnej chwili, by dokładniej sobie wszystko poczytać. 8)

kulka53 napisał(a):bez namysłu zaczynam cofać na tym jednym pasie którym zakręca się i wjeżdża na estakadę autostrady.... Na zakręcie kiepsko się widzi do tyłu :? , co prawda staram się jechać jak najbardziej prawą stroną, ale nie zmienia to faktu, że z tirem nie było tak łatwo się minąć :oops: . A było tych tirów kilka, ich kierowcy donośnym trąbieniem wyrażali głęboką zapewne dezaprobatę dla moich poczynań, czemu zresztą wcale się nie dziwię :roll: .

Ty to niezły pirat jesteś! Tu się d... TIRom nadstawiasz, tam szerokim łukiem Mercedesa straszysz... ;) :lol:

Kilka dni temu też niechcący wjechałem na autostradę. Najbliższy zjazd był kilkadziesiąt kilometrów dalej. Musiałem zmienić plany na kolejny dzień...

Dziękuję za piękną wyprawę. :)
Pozdrawiam,
Wojtek
kulka53
Cromaniak
Avatar użytkownika
Posty: 10156
Dołączył(a): 31.05.2006

Nieprzeczytany postnapisał(a) kulka53 » 01.11.2011 19:03

Franz napisał(a):Ty to niezły pirat jesteś! Tu się d... TIRom nadstawiasz, tam szerokim łukiem Mercedesa straszysz... ;) :lol:

:oops:
Tego autostradowego wjazdu jeszcze tak mi nie wstyd jak tej drugiej sytuacji... ta pierwsza, owszem, była skutkiem mojej nieuwagi, ale też często fatalnego oznakowania greckich dróg :? , no i nie była aż tak groźna. Gdyby był większy ruch, nie zaryzykowałbym cofania.
Natomiast druga, tu przyjmuję wszelkie słowa krytyki, bo było bbb niebezpiecznie i tylko z mojej winy. Nawet nie chcę myśleć co byłoby gdyby ten taksówkarz miał mniej zimnej krwi, albo lekko za kierownicą przysypiał... Nieźle był wkurzony jak wyskoczył z tego Merca, w końcu machnął ręką.... ja za to nieźle byłem mu wdzięczny...

Franz napisał(a):Kilka dni temu też niechcący wjechałem na autostradę. Najbliższy zjazd był kilkadziesiąt kilometrów dalej. Musiałem zmienić plany na kolejny dzień...

Zapędziłeś się aż tak daleko na płaskie rumuńskie południe? 8O .

Franz napisał(a):Dziękuję za piękną wyprawę. :)

Fajnie, że się podobało.... mimo notorycznego ostatnio braku gór :? :wink:

Franz napisał(a):Ale będę musiał wrócić w wolnej chwili, by dokładniej sobie wszystko poczytać. 8)

Czytaj, czytaj..... skodowy silnik już się grzeje.... niedługo ruszamy :D

Pozdrawiam
Franz
Cromaniak
Avatar użytkownika
Posty: 34197
Dołączył(a): 24.07.2009

Nieprzeczytany postnapisał(a) Franz » 01.11.2011 19:12

kulka53 napisał(a):Zapędziłeś się aż tak daleko na płaskie rumuńskie południe? 8O .

Jak się wjedzie przed Cluj na autostradę, to zjazd jest w Turdzie. :lol: Ale asfalt równiuteńki...

Pozdrawiam,
Wojtek
pelkin1971
Croentuzjasta
Avatar użytkownika
Posty: 157
Dołączył(a): 28.01.2011

Nieprzeczytany postnapisał(a) pelkin1971 » 01.11.2011 22:43

A gdzie Kuleczki znowu się "toczycie" :D
Myślałem, że będzie wrześniowa relacja a Wy uciekacie :roll:
Właściwe to dobrze bo będzie co czytać i oglądać w zimowe wieczory.
Chyba nie doczytałem gdzie się teraz wybieracie

Pozdrawiam Maciej
kulka53
Cromaniak
Avatar użytkownika
Posty: 10156
Dołączył(a): 31.05.2006

Nieprzeczytany postnapisał(a) kulka53 » 02.11.2011 08:40

Franz napisał(a):Jak się wjedzie przed Cluj na autostradę, to zjazd jest w Turdzie. :lol: Ale asfalt równiuteńki...

Widzę, że rumuńska sieć autostrad gęstnieje :cool:
2 lata temu w tych okolicach na żadną się nie natknąłem :lol:

pelkin1971 napisał(a):A gdzie Kuleczki znowu się "toczycie" :D

Dobre... bardzo mi się podoba :lol:
Zwłaszcza, że "toczenie" jest bardzo adekwatne do naszego sposobu poruszania :D

Ale nie, nigdzie się nie wybieramy :idea:
Pora nie ta i urlopu brak :roll:

Pisząc o rozgrzewaniu silnika miałem na myśli to, że właśnie rozpoczynamy wrześniową relację :D

Zapraszamy Wszystkich :idea: :D
kulka53
Cromaniak
Avatar użytkownika
Posty: 10156
Dołączył(a): 31.05.2006

Nieprzeczytany postnapisał(a) kulka53 » 02.11.2011 08:45

Grecki wrzesień 2011

SPIS TREŚCI

GRECJA - WRZESIEŃ 2011

59. Plaża Varikou - wrzesień klik
60. Masyw Olimpu - wojskowy ośrodek Vryssopoules klik
61. Wędrówka na przełęcz i na Skolio klik
62. Skolio z Mitikasem w tle klik
63. Przejazd z Olimpu do Koryntu klik
64. Kanał Koryncki klik
65. Korynt klik
66. Akrokorynt klik
67. Sikion klik
68. Nemea klik
69. Mykeny klik
70. Nafplion klik i klik
71. Epidauros klik
72. Asine nocą, droga do Monemwazji klik
73. Monemwazja klik
74. Prom z Neapoli do Diakofti na Kithirze, plaża Lykodimou klik
75. Kościółek Agios Nikon, Paleochora, kamienne miasto z XIII w. klik
76. Agia Pelagia, plaża Limni, Platia Ammos klik
77. Plaża Agios Nikolaos klik
78. Karavas, źródła Amir Ali klik
79. Araioi - dwa podobne kościoły, Milopotamos, wodospady, młyny i jeziorka, plaża Limnionas klik
80. Monastyr Iera Moni Myrtidion klik
81. plaża Limnaria, wioska Kalokerines, wioska Drymonas, plaża Melidoni klik
82. Plaża Melidoni, monastyr Agiou Anargirou klik
83. Monastyr Agia Elessa klik
84. Kościółek Agios Dimitrios, Most w Katouni klik
85. Kithira (Kythera, Chora) - stolica wyspy klik
86. Miejscowość Kapsali, najpiękniejsza plaża Fyri Ammos klik i klik
87. Jaskinia Agia Sophia, plaża Kombonada klik
88. Miejscowość Avlemonas, plaża Paleopoli, plaża Kaladi, plaża Limni klik
89. Droga Potamos - Karavas, zródło Moni klik
90. Monastyr Agia Moni, prom Diakofti - Neapoli klik
91. Githion klik
92. Jaskinia Dirou klik
93. Półwysep Mani, Kita, Vathia klik
94. Marmari, Mianes, na końcu Mani klik
95. Przylądek Tenaro, latarnia morska, wschodnia strona Mani, wioska Flomochori klik
96. Miejscowość Stoupa, wioska Exohori, miasto Kalamata, przełęcz Langada klik
97. Bizantyjska Mistra, plaża Velikas klik
98. Zatoka Navarino, Methoni, twierdza Bourtzi klik
99. Pylos - twierdza klik
100. Plaża Voidokilia klik
101. Muzeum w Hora, Pałac Nestora klik
102. Olimpia klik
103. Muzeum w Olimpii klik
104. Prom z Kilini do Poros na Kefalonii klik
105. Plaża Kaminia, Monastyr Agiou Gerasimou klik
106. Ainos - najwyższy szczyt Kefalonii klik
107. Przejazd po wyspie na plażę Agia Kyriaki klik
108. Plaża Kyriaki, plaża Petani klik
109. Platia Ammos klik
110. plaża Lagadakia, plaże Agios Nikolaos i Akrotiri, Kounopetra klik
111. plaża Xi, plaża Megas Lakos, plaża Myrtos klik
112. Assos klik
113. Zatoczka w pobliżu Komitaty klik
114. Fiskardo klik
115. Prom Poros - Kilini, most Rio - Antirio klik

---------------------------------------------------------------------------------------------

Że pojedziemy do Grecji na trzy tygodnie wiedzieliśmy od roku. Że pojedziemy tam dwa razy....to dlatego, że bardzo nas tam ciągnęło. Po powrocie z letniego urlopu trzeba było trochę się ogarnąć w rzeczywistości i szybko zabrać za kolejne przygotowania, udało mi się też napisać prawie połowę relacji. Zwyczajowe zakupy wszystkiego co potrzebne na 3 tygodnie odbyliśmy w brzeskich marketach na tydzień przed wyjazdem. Wcześniej kupiłem trzy dość istotne "gadżety" :wink: , o przetwornicy samochodowej wspomniał typ i już po dwóch dniach przyniosłem do domu to urządzenie o mocy 300 wat pozwalające na bezproblemowe zasilanie czy ładowanie urządzeń elektrycznych w samochodzie poprzez zwykłą wtyczkę. Typ wspomniał też o tym, że śpiąc w aucie komary odstrasza włączonym do przetwornicy Raidem.... jego też zakupiłem :D . Oprócz tego kupiłem dwa turystyczne krzesełka uznając, że z boxem na dachu mamy jednak znacznie więcej miejsca i wożenie ich nie będzie jakimś problemem (fajny stolik znalazłem w sklepie już po wyjeździe.... będzie na przyszły rok :D ).

Dokąd pojedziemy. Właściwie plan był jeden już od roku, a próby jego zmiany nie przyniosły konkretnej decyzji. Ponieważ Pilion zaliczyliśmy latem, na realizację reszty teoretycznie mieliśmy więcej czasu. Ale jechać tak daleko i potem nie mieć co robić? To raczej wykluczone :D ..... od czego są relacje na niezawodnym CRO.PL :D . Wstępnie nastawiliśmy się i przygotowaliśmy na jeszcze jedno miejsce uznając, że pojedziemy tam jeżeli okaże się to możliwe w miarę rozwoju wyjazdowej sytuacji :cool: .

Termin wyjazdu też ustalony był już od dawna. Mimo, że jechaliśmy daleko na południe, uznaliśmy po raz kolejny, że lepiej będzie pojechać nie tak jak wtedy gdy jeździliśmy do Chorwacji (druga połowa września) a wcześniej, zaraz na początku września. Szczyt sezonu to i tak już nie jest, temperatury wiemy już, że spokojnie wytrzymamy, a może trafimy na lepszą pogodę? .
Ostatnio edytowano 30.03.2014 11:31 przez kulka53, łącznie edytowano 1 raz
kulka53
Cromaniak
Avatar użytkownika
Posty: 10156
Dołączył(a): 31.05.2006

Nieprzeczytany postnapisał(a) kulka53 » 02.11.2011 08:46

Czwartek, 1 września

Godzina mniej więcej 15.00 , kantor wymiany walut w centrum Wrocławia. Euro trochę podrożało przez ostatni miesiąc, za 4 zł tym razem nie uda się go kupić. Pytam miłą panią u której zwykle przed wyjazdem wymieniam złotówki o cenę w przypadku zakupu 1100 euro, 4,16, no cóż, musi być. Wyciągam z plecaka portfel w którym mam wybrane z bankomatu poprzedniego dnia złotówki, 4 i pół tysiąca. Mam..... to złe słowo. Miałem. Okradziono mnie.

Szok, przez głowę przelatują tysiące myśli, najpierw niedowierzanie, potem coraz bardziej zdaję sobie sprawę, że to jednak naprawdę się stało, że po prostu nie mam wszystkich przeznaczonych na wyjazd pieniędzy. Pani za szybą patrzy na mnie podejrzliwie, co ja kombinuję, mówię po prostu, że nie mam pieniędzy, nie kupię tych euro, że zostałem okradziony.

Wychodzę na zewnątrz i pierwsze co robię to dzwonię do Małgosi. Jak ja jej to powiem, to co się stało nie może mi przejść przez gardło. Gdzie, jak, kto to zrobił, przypominam sobie każdą wczorajszą chwilę, każdy szczegół... nic innego nie wymyślę jak to, że te pieniądze zwyczajnie ukradziono mi w pracy. Rozmawiamy przez telefon chyba z pół godziny.... nie, nie ma sensu niczego zgłaszać, nic robić, to przecież i tak nic nie da, szkoda zdrowia, nerwów.... po prostu mam jeszcze większą nauczkę by nie ufać ludziom, by zawsze chować osobiste rzeczy w zamykanej na klucz szafce. Po długim namyśle i rozważeniu tego co przyszło nam do głowy stwierdzamy, że trudno, że stało się, że to tylko pieniądze, że szkoda naszego urlopu by zwyczajnie przesiedzieć go w domu. Wiadomo, każdy ma jakieś oszczędności, trzeba pójść do bankomatu po kolejne 4 i pół tysiąca.... samochód kupimy jeszcze trochę później :roll: .

Wymieniam pieniądze i wracam do domu. Dobrze, że już mamy właściwie wszystko przygotowane, spakowane. Gdyby nie to, chyba nie zdołałbym zmusić się do fizycznego i umysłowego wysiłku by się tym zajmować. Ogarnia mnie ogromne zniechęcenie, żal. Nawet nie jestem na siebie wściekły, że tego nie przewidziałem.... po prostu nigdy bym nie przypuszczał, że ktoś może mi coś takiego zrobić. Jednak zrobił. Kto to był, zapewne nigdy się nie dowiem.

To nie był koniec nieszczęśliwych zdarzeń tego dnia. Sprawdziło się powiedzenie, że chodzą one parami, sprawdziło bez pudła. Małgosia wracając pociągiem do domu, z nerwów i przez nieuwagę zostawiła w nim pudełko z 3 parami okularów.... przeciwsłoneczne to jeszcze nie tragedia, ale 2 pary okularów do czytania to jednak spory problem. Wieczorna wycieczka na dworzec w nadziei że może ktoś znalazł, że może oddał, nie przyniosła żadnych rezultatów.... W jeden dzień nowych okularów się nie załatwi, a bez nich przeczytanie czegoś w przewodniku czy na mapie jest dla niej właściwie niemożliwe. Pozostało tylko pożyczyć na drugi dzień od szefa, starszego człowieka, który miał kilka par już nie używanych szkieł, sprawdziły się dobrze.
kulka53
Cromaniak
Avatar użytkownika
Posty: 10156
Dołączył(a): 31.05.2006

Nieprzeczytany postnapisał(a) kulka53 » 02.11.2011 08:57

Piątek i sobota, 2 i 3 września

Oczywiście jak zwykle przedpołudnie spędzamy jeszcze w naszych miejscach zatrudnienia. Poinformowałem kierownictwo o tym co przydarzyło mi się dzień wcześniej, wiadomo, że nie mogłem liczyć na jakąś konkretną reakcję. Przed 12 wyjeżdżamy już do Brzegu, ostatnie przygotowania, zniesienie wszystkich rzeczy do samochodu i upchanie ich w bagażniku i boxie nie było wielkim problemem choć wolnego miejsca już nie zostało :D . Sprzyjała nam też pogoda, poprzednio podczas pakowania padał deszcz, tym razem świeciło słońce i było bardzo przyjemnie. Ostatni domowy obiad, kąpiel i równo o 15 wyjeżdżamy na wielkie greckie wakacje.... szkoda tylko że w tak kiepskich nastrojach :roll: .

W miarę upływu czasu, w miarę mijanych terenów i przebytych kilometrów nasze głowy zajęły się czym innym, powoli zapominaliśmy o tym co było, a znów potrafiliśmy myśleć o tym co będzie. Mimo tego zdarzenia udało się nam o niczym tak istotnym jak paszporty :wink: nie zapomnieć. Nie wzięliśmy tylko lusterka bardzo mi przydatnego w codziennym goleniu :? , przez cały wyjazd musiałem wykorzystywać w tym celu boczne lusterka Skody :cool: . Nie zabraliśmy też pokrywki do naszych garnków.... trzeba było sobie radzić bez niej. Z rozmysłem natomiast rozstaliśmy się z naszym poczciwym malutkim Canonikiem.... nowy nabytek, Fuji, wrócił z pobytu w warszawskim serwisie gdzie podobno go uzdrowiono, próby przedwyjazdowe wykazały, że chyba faktycznie nic mu już nie dolega. Dlatego decyzją mojej bardziej obznajomionej w fotografii towarzyszki otrzymałem nową zabawkę do testowania w extremalnych warunkach greckiego słońca :wink: .

Gdzieś w Czechach :D

Obrazek

Obrazek

Czechy przejechaliśmy jeszcze bez kłopotów, jeszcze nie zaczęły się tam tradycyjne powakacyjne remonty i objazdy. Jeden objazd zafundowaliśmy sobie sami, zmuszeni do tego przez "zawinietowanie" fragmentu naszej trasy. Kilkanaście kilometrów odcinka Prerov-Hulin sprawnie pokonaliśmy bocznymi dróżkami. Ponieważ wyjechaliśmy dość wcześnie, chciałem dojechać jak najdalej, nasze tradycyjne miejsce w lesie przed Bratysławą tym razem pozostało niewykorzystane. Mimo to jakoś nie najlepiej mi się jechało, stres i nerwy widocznie zrobiły swoje. Wjechaliśmy na Węgry, minęliśmy Gyor i wtedy zacząłem zasypiać na dobre....wiedziałem już że jakichś kosmicznych odległości już nie pokonam. Mimo ciemności mieliśmy szczęście, fajne miejsce noclegowe znaleźliśmy już za pierwszym razem.....zjedliśmy kolacyjne kanapki i około 23 zasnęliśmy.

Noc była ciepła i cicha, wyspaliśmy się znakomicie. Poranna rosa na samochodzie i trawach dawała nadzieję, że pogoda nadal będzie nam sprzyjać. Bez ociągania zbieramy się, jemy śniadanie i o 7 rano wyruszamy w dalszą drogę na południe.

Obrazek

Węgry opuszczamy dość szybko, wjeżdżając na chwilę do Chorwacji tradycyjnie już pada pytanie dokąd jedziemy. Ostatnio, jako że jechaliśmy bez paszportów i nie wiedzieliśmy jaki będzie nasz cel, padła odpowiedź "Dugi Otok" :D , tym razem odpowiadam zgodnie z prawdą "Grcka" , co jakoś nie wywołuje entuzjazmu u pogranicznika. Mijamy Osijek i Vukovar i po dwóch godzinach meldujemy się na granicy serbskiej Tovarnik/Sid. Tę przeszkodę również pokonujemy bez problemu, w Sid wymieniam 200 euro na dinary.... już wiem, że tyle właśnie potrzeba by zapłacić za autostradę, przejechać przez Serbię i wyjechać z niej z pełnym bakiem paliwa zarówno teraz jak i podczas powrotu.

Jest wczesne popołudnie, temperatura na serbskich równinach Vojvodiny przekracza 30 stopni. Wjeżdżamy na autostradę by zaraz z niej zjechać na parking z zacienionym miejscem. Tam trochę odpoczniemy i zjemy porządny posiłek. Samochód sprawia się bez zarzutu, lodówka chłodzi, zapasy zaczynają znikać.... jedziemy na wakacje :D .

Płacąc na bramce 250 dinarów za ten odcinek autostrady dostajemy mapkę z zaznaczoną obwodnicą Belgradu. My i tak byśmy nią jechali.... widocznie utrudnienia i korki w mieście są na tyle uciążliwe, że zdecydowano się na taką akcję informacyjną. Obwodnica jest zbudowana tylko w połowie, potem trzeba jechać zwykłymi ulicami przez przedmieścia stolicy, ale tym razem udaje się to bez najmniejszego opóźnienia, korków nie ma. Również na bramkach przed Niszem kompletnie pusto.... jak ja lubię jechać poza sezonem :D .

Tradycyjnie we Vranje znów dopełniamy bak, po nocnym oszustwie na JP które zdarzyło się nam ostatnio, nigdy już nie zatankuję na stacji tej sieci.... wolę wjechać do miasta na OMV. Na granicy z Macedonią też pusto, przejeżdżamy szybko, ale z przeprowadzonych już wcześniej obliczeń czasowo-kilometrowych wiemy, że nad greckie morze dziś nie uda się już nam dotrzeć. Już od jakiegoś czasu jest ciemno, autostrada w Macedonii daleka jest od standardów europejskich co właściwie wcale by mi nie przeszkadzało, gdyby nie to, że nagle pojawił się na niej pies 8O . Na szczęście w porę go zauważyłem i ominąłem, ale wróciło wspomnienie zeszłorocznego wypadku.... Na drugiej bramce podaję człowiekowi w budce 2 euro licząc, że wyda mi połowę tej sumy... a dostaję tylko kwitek. Gdy nie odjeżdżam tylko wyciągam rękę po monetę reszty, gość wręcza mi ją, ale zabiera mi kwitek :wink: ... mi on niepotrzebny :D .

Kawałek dalej, gdzieś w połowie Macedonii zatrzymuję się na przydrożnym parkingu by trochę odpocząć, jemy kolację i podziwiamy bezchmurne, rozgwieżdżone niebo nad naszymi głowami. Późno już, chce się spać, ale jeszcze kawałek podjedziemy, dam radę. Na kolejnej granicy, tej ostatniej :D , też jest zupełnie pusto... tym razem nie straciliśmy podczas podróży żadnych niepotrzebnych minut. Zaraz skręcam w wiodącą równolegle do autostrady drogę, nią jedziemy jakieś pół godziny i zatrzymuję się przy niedokończonym budynku jakiegoś zakładu, po prostu na łące, kłującej i zeschniętej na pieprz. Tym razem wyjechaliśmy z domu 2 godziny wcześniej, nie straciliśmy przynajmniej 4 godzin na koniecznych przeszkodach, w efekcie dojechaliśmy dalej i idziemy spać przed północą a nie o 3 :roll: . Nie było sensu jechać w środku nocy dalej, nad morze... tam pojedziemy jutro :D .

c.d.n.
Ostatnio edytowano 22.02.2012 13:12 przez kulka53, łącznie edytowano 2 razy
weldon
Cromaniak
Avatar użytkownika
Posty: 39796
Dołączył(a): 08.07.2009

Nieprzeczytany postnapisał(a) weldon » 02.11.2011 09:01

Kurcze, zaczynacie jak Hitchcock, a potem napięcie narośnie? 8O


Pal licho mamona.
Pogoda ducha jest ważna i wola przeżycia przygody, a tej, jak widać, nie brakuje Wam :D

Pozdrawiam
mariusz-w
Cromaniak
Avatar użytkownika
Posty: 8375
Dołączył(a): 22.04.2004

Nieprzeczytany postnapisał(a) mariusz-w » 02.11.2011 09:27

weldon napisał(a):Kurcze, zaczynacie jak Hitchcock, a potem napięcie narośnie? 8O

... :roll: ... i tak Pawle nerwy masz stalowe !!!

weldon napisał(a):Pal licho mamona.

... no, ale żal zostaje :?

weldon napisał(a):Pogoda ducha jest ważna i wola przeżycia przygody, a tej, jak widać, nie brakuje Wam :D

... to prawda ! 8)

Do tego te okulary, akurat to, to rozumiem ... sam ciągle mam z tym problem.
W końcu nabyłem dodatkowe dwie pary, jedną dyżurną do samochodu co by zawsze ze mną jeździła, a drugą specjalną do fotkowania. Taka na gumowej taśmie, by cokolwiek na ekraniku aparatu widzieć.
Do tego zabieram dwie następne, jedna zostawała w apartamencie, by wieczorem nie latać do niego aby mapy przejrzeć.
No i czwarta ... to po prostu zapas ... gdyby się zdarzyło jakąś, gdzieś zapodziać. :)

Wystartowaliśmy prawie dokładnie tak samo, a więc pogodę mieliśmy taką samą.
W swoim wątku też wspominałem o deszczu w dniu poprzedniego wyjazdu.
Teraz Wam i nam się udało ! :)

Dalej już musi być tylko lepiej. 8)

Pozdrawiam.
longtom
Cromaniak
Avatar użytkownika
Posty: 11388
Dołączył(a): 17.02.2010

Nieprzeczytany postnapisał(a) longtom » 02.11.2011 11:48

Cześć Kulki
Podróże małe i duże wariant drugi.

Czyżby "pożyczyli" sobie od Was tytuł :?: 8O :!:
Ale może się dogadaliście?
pzdr :wink:
Joanka23
Cromaniak
Avatar użytkownika
Posty: 1949
Dołączył(a): 10.05.2010

Nieprzeczytany postnapisał(a) Joanka23 » 02.11.2011 12:52

O jak fajnie - załapałam się na początek relacji! :D

O a ten początek faktycznie okrutnie "pod górkę" mieliście, :? fajnie, że się jednak udało z wyjazdem, a teraz to już mam nadzieję tylko "z górki"... :)

Pozdrowienia!
weldon
Cromaniak
Avatar użytkownika
Posty: 39796
Dołączył(a): 08.07.2009

Nieprzeczytany postnapisał(a) weldon » 02.11.2011 13:43

kulka53 napisał(a):
pelkin1971 napisał(a):Przypuszczam, że niejednego Greka byście zawstydzili jeśli chodzi o wiedzę o jego ojczyźnie :D

Przypuszczam, że mocno przesadziłeś :wink: :lol:

Przypuszczam, że ... nie ;)

Zdaje się, że tę ich świadomość narodową, to, wspólnymi siłami, kilka zachodnich mocarstw przez wiele lat kuło,
tłumacząc im, czym była starożytna Grecja i jakie zasługi ich przodkowie mają dla kultury światowej :D


Swoją drogą, pamiętam jakim szokiem było dla mnie, gdy dowiedziałem się, że,
dzięki akcjom osiedleńczym prowadzonym przez rzymian około VI i VII wieku n.e.,
my, Słowianie, mamy bardzo dużo wspólnego z dzisiejszymi Grekami.

Podobno zachowali się w miastach, na wyspach, natomiast resztę kraju zajmowali nasi przodkowie.

Tak słyszałem, ale, biorąc pod uwagę jak się tam dobrze czujemy (no i jak oni się u nas czuli ;))
to coś w tym musi być :D
kulka53
Cromaniak
Avatar użytkownika
Posty: 10156
Dołączył(a): 31.05.2006

Nieprzeczytany postnapisał(a) kulka53 » 02.11.2011 17:49

weldon napisał(a):Kurcze, zaczynacie jak Hitchcock, a potem napięcie narośnie? 8O

Takie rozpoczęcie się nam przytrafiło....zastanawiałem się czy w ogóle to zdarzenie opisywać, ale.... z kronikarskiego obowiązku i jak relacja ma być rzetelna, nie było wyjścia :? :wink:

mariusz-w napisał(a):
weldon napisał(a):Pal licho mamona.

... no, ale żal zostaje :?

Właśnie... mimo, że dawno przeszliśmy nad stratą do porządku dziennego, żal i przykre wspomnienie zostaje...
Na szczęście kolejne 3 tygodnie pokazały, że wyjeżdżając podjęliśmy jak najbardziej słuszną decyzję :D

longtom napisał(a):Czyżby "pożyczyli" sobie od Was tytuł :?: 8O :!:

Chyba jednak pożyczyli :roll:
Zaraz konsultuję się z adwokatem z zamiarem wyegzekwowania należności za prawa autorskie :evil:
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
Żartowałem :wink:
Sądzę, że się dogadamy :D :wink:

Joanka23 napisał(a):O jak fajnie - załapałam się na początek relacji! :D

Bardzo fajnie... i mam nadzieję, że towarzyszyć nam będziesz już do końca :idea: :D

Joanka23 napisał(a):teraz to już mam nadzieję tylko "z górki"... :)

Było i z górki i pod górkę... w Grecji rzadko kiedy może być zupełnie płasko :lol:

weldon napisał(a):Podobno zachowali się w miastach, na wyspach, natomiast resztę kraju zajmowali nasi przodkowie.

O akcjach osiedleńczych nie słyszałem... czytałem o migracji Słowian na Bałkany w VI-VIII wieku n.e. w czasie której faktycznie zajęli całe wnętrze współczesnej Grecji, aż po Peloponez. Bizancjum dominowało na wyspach i wąskim pasie wybrzeża.

Nasza wiedza jest jedynie obserwacyjno-przewodnikowa.... ale nie ukrywam, że dzięki podróżom odświeżamy, uzupełniamy, a nierzadko w ogóle dowiadujemy się tego, czego powinniśmy przed laty dowiedzieć się w szkole :roll:

Nie ma to jak łączenie przyjemnego z pożytecznym :D :wink:

weldon napisał(a):biorąc pod uwagę jak się tam dobrze czujemy (no i jak oni się u nas czuli :wink: )

Polak, Grek dwa bratanki? 8O :wink:

Pozdrawiam :D
Crayfish
Cromaniak
Avatar użytkownika
Posty: 1744
Dołączył(a): 11.05.2009

Nieprzeczytany postnapisał(a) Crayfish » 02.11.2011 18:37

Super że wystartowaliście tak szybko.
Początek widzę nerwowy, ale południowy klimat i krajobraz na pewno nieco osłodzą stratę.
Kradzież bardzo wkurza, bo jednak żal pieniędzy, na które się pracowało.
Poprzednia stronaNastępna strona

Powrót do Jak nie Chorwacja to ... ???



Małe i duże bałkańskie podróże :-) - strona 189
Nie masz jeszcze konta?
Zarejestruj się
Chorwacja Online
[ reklama ]    [ kontakt ]

Serwis Cro.pl Chorwacja Online wykorzystuje cookies do prawidłowego działania, te pliki gromadzą na Twoim komputerze dane ułatwiające korzystanie z serwisu; więcej informacji w polityce prywatności.

Redakcja serwisu Cro.pl Chorwacja Online nie odpowiada za treści zamieszczone przez użytkowników. Korzystanie z serwisu oznacza akceptację regulaminu. Forum wykorzystuje oprogramowanie M 2.0. Serwis ma charakter wyłącznie informacyjny. Cro.pl nie reprezentuje interesów żadnego biura podróży, nie zajmuje się organizacją imprez turystycznych oraz nie odpowiada za treść zamieszczonych reklam.

chorwacja online - cro.pl 1999-2017