Chorwacja Online..........odkryj Chorwację na forum obecnych i przyszłych Cromaniaków

Małe i duże bałkańskie podróże - Małe jest piękne..Grecja'16

Słowenia, Czarnogóra, Albania, a nawet Grecja, Włochy, Hiszpania, a może Floryda, albo ... Słowacja?
[Nie ma tutaj miejsca na reklamy. Molim, ovdje nije mjesto za reklame. Please do not advertise.]
kulka53
Cromaniak
Avatar użytkownika
Posty: 9784
Dołączył(a): 31.05.2006

Nieprzeczytany postnapisał(a) kulka53 » 10.03.2008 14:21

Janusz Bajcer napisał(a):Jeśli tym miastem jest Kraków


Januszu, jakby to ująć 8O ............... BINGO :lol:
To był ten gród :lol:

Ale czemu zdobywcy Koma mieliby pochodzić z KOZIEJ WOLI :?: Z opisu, dokonanego zapewne przez uczennicę miejscowej uwiecznionej na fotografii Szkoły Podstawowej, wynika, że jest to sympatyczna wioska, położona w pięknej, otoczonej lasami okolicy :wink: :lol:

Z doświadczenia wiemy, że w Naszych Cudownych Wypełnionych Ludźmi Do Granic Wytrzymałości Tatrach na wielu popularnych szlakach zwyczaj pozdrawiania się zanika............
Czyżby to były efekty ich doświadczeń z Tatr? tego nie wiemy......... ale Kraków jest przecież blisko.........8O

Mimo to Kraków nadal pozostaje (po Gdańsku) drugim wśród naszych ulubionych polskich miast................ :D
Wrocław jest oczywiście poza konkurencją :wink:
Janusz Bajcer
Moderator
Avatar użytkownika
Posty: 81840
Dołączył(a): 10.09.2004

Nieprzeczytany postnapisał(a) Janusz Bajcer » 10.03.2008 14:41

Tylko dla tego, że ta Kozia Wola też na "K" :wink:
I było takie powiedzenie, że jak ktoś wieśniak, to rodem z Koziej Wólki/Woli.
Ale to tylko takie powiedzenie, sama wioska (jak każde inne) jest OK. :lol:
MAPA
Odkrywca
Avatar użytkownika
Posty: 93
Dołączył(a): 03.01.2008

Nieprzeczytany postnapisał(a) MAPA » 10.03.2008 18:18

Kulki,

Przepiękne miejsce na ziemi zobaczyliście ...
Trzygodzinne siedzenie na szczycie ... To musiało być niesamowite - być tam, nigdzie nie spieszyć się, delektować ciszą, we dwójkę ...
Zdjęcia w Waszym wykonaniu są cudne. Błękit nieba powala z nóg ...

Pozdrawiam,

MAPA
plavac
Cromaniak
Avatar użytkownika
Posty: 4683
Dołączył(a): 11.02.2007

Nieprzeczytany postnapisał(a) plavac » 10.03.2008 19:30

Kulki - ja bym na pewno podszedł i pogawędził z Wami w tak cudownym miejscu :) Mam też nadzieję, że może taki moment kiedyś nadejdzie - osobiście podziękować za chwile odprężenia po każdym ciężkim dniu -dzięki Waszej relacji. A co do krajanów ... może zapomnieli języka w gębie ze zdziwienia, może byli nieśmiali, może rozpoczynały się u nich pierwsze symptomy choroby wysokogogórskiej :wink: Może powinniście się dać poobserwować tak z 5-6 godzin, nabraliby rezonu i przemówili ... Wszak nie od razu Kraków zbudowano :D
Pozdrawiam serdecznie 8)
MAPA
Odkrywca
Avatar użytkownika
Posty: 93
Dołączył(a): 03.01.2008

Nieprzeczytany postnapisał(a) MAPA » 11.03.2008 10:48

Witam serdecznie Kulki,

czy możecie zdradzić jakie macie plany wyjazdowe na ten rok?

Pozdrawiam,

MAPA
kulka53
Cromaniak
Avatar użytkownika
Posty: 9784
Dołączył(a): 31.05.2006

Nieprzeczytany postnapisał(a) kulka53 » 11.03.2008 11:57

plavac napisał(a):Może powinniście się dać poobserwować tak z 5-6 godzin, nabraliby rezonu i przemówili ... Wszak nie od razu Kraków zbudowano


:lol: :lol: :lol:

MAPA napisał(a): czy możecie zdradzić jakie macie plany wyjazdowe na ten rok?


MAPO :D

Oczywiście, możemy :D
Na razie są to tylko plany, mamy nadzieję, że się uda je zrealizować, a nie zawsze tak bywało :(

Na 30 maja do 15 czerwca zaplanowany jest wyjazd do Chorwacji, ale tylko mój, tzn mój i mojej mamy, która nigdy jeszcze w tych rejonach nie była. Lidia tradycyjnie będzie spędzać czerwiec bardzo intensywnie ................. w pracy :(
Planuję odwiedzić Plitvice, a potem znaleźć bazę w Zaostrogu lub w jego okolicy i obwieźć mamę (i siebie przy okazji) po atrakcjach tej części wybrzeża : wyspy Brac, Hvar, Mljet, Korcula, półwysep Peljesac, Dubrovnik, Boka Kotorska, Mostar i Medugorje, wodospady Kravica, Imotski........... itd

Okres od 1 do 17 sierpnia zamierzamy z Lidią spędzić w górach Bułgarii : Pirin, Riła, Witosza, może coś jeszcze? Ale ten wyjazd zależy m. im. od ewentualnego niekorzystnego rozwoju sytuacji w Serbii......... :( do czego mamy nadzieję nie dojdzie. Gdyby się nie udało, to nie wiem, może znowu Czarnogóra? może Słowenia? (oczywiście mowa o górach............ :wink: :D)

No i 12 do 28 września, to Chorwacja, ta wg większości piękniejsza, południowa jej część, tym razem oczywiście z Lidią :D Baza to być może Brela? i być może Orebic? W planie są wyspy i inne miejsca, te których nie uda mi się zobaczyć w czerwcu albo te które uznam że warto zobaczyć po raz drugi i pokazać Lidii....... (do Dubrovnika, Kotoru czy Mostaru nie pojedziemy bo już tam razem byliśmy), oraz oczywiście jakieś góry po drodze do celu i przy powrocie do Polski :D
MAPA
Odkrywca
Avatar użytkownika
Posty: 93
Dołączył(a): 03.01.2008

Nieprzeczytany postnapisał(a) MAPA » 11.03.2008 13:22

Życzę powodzenia, aby udało Wam się wszystko zrealizować pomyślnie !!!!

Pozdrowienia dla Mamy!
kulka53
Cromaniak
Avatar użytkownika
Posty: 9784
Dołączył(a): 31.05.2006

Nieprzeczytany postnapisał(a) kulka53 » 11.03.2008 14:51

MAPA napisał(a):Życzę powodzenia, aby udało Wam się wszystko zrealizować pomyślnie !!!!

Pozdrowienia dla Mamy!


Dziękuję bardzo :D
Mama już przeżywa obiecany tak daleki wyjazd :D

Może jak wszystko wyjdzie i potem jesienią czy w zimie znajdziemy trochę czasu (a trzeba go mieć sporo :wink:), to może co nieco poopisujemy............ :roll:
kulka53
Cromaniak
Avatar użytkownika
Posty: 9784
Dołączył(a): 31.05.2006

Nieprzeczytany postnapisał(a) kulka53 » 13.03.2008 10:16

Dzień siódmy (czwartek) 16.08 - Kanjon Mrtvicy

:D :D :D :D :D, :evil:
Tę wycieczkę wymyśliłem właściwie w ostatniej chwili, na kilka dni przed wyjazdem z domu. Studiując niezawodne i pełne informacji summitpost.org strony natrafiłem kiedyś na tę stronę o kanionie Mrtvicy, ale dopiero wtedy, przed wyjazdem stwierdziłem, że przecież możemy się tam wybrać bo nie jest to ze Stavnej daleko.
Zawsze przydają się nam takie dni, częściowo odpoczynkowe (czy raczej mniej męczące) po jakichś dłuższych wejściach, ale takie, żeby jednak coś ciekawego i nowego zobaczyć :D Na mapie którą dysponowaliśmy nie było żadnego oznaczenia tej atrakcji turystycznej, nawet słowa kanion a była to mapa Czarnogóry według nas najlepsza z tych wszystkich które można w Polsce dostać. Możemy się tylko domyślać ile nieopisanych ciekawych i mało znanych miejsc kryje Czarnogóra.

Znowu wyruszamy samochodem w kierunku Kolasina, zauważyłem, że z każdym przejazdem tą wąską i wiodącą w większości wśród zabudowań drogą robię się coraz sprawniejszy w pokonywaniu zakrętów i mijaniu jadących z naprzeciwka :D Naszym celem jest miejscowość Medurijecje, położona przy głównej drodze do Podgoricy, kilka km za monastyrem Moraca, przy ujściu rzeki Mrtvicy do Moracy. Do Kolasina jest pusto, potem na głównej drodze jest już spory ruch, w końcu to pełnia sezonu, duże korki są zwłaszcza w przeciwną stronę za ciągnącymi się pod górę w stronę przełęczy tirami. W ogóle to jest dziś okropnie gorąco, jeszcze rano i na położonej na 1700m Stavnej było OK, teraz już około godziny 10 panuje nieznośny upał.

Obrazek
Mapka dojazdu do Kanionu, na żółto zaznaczono trasę samochodową, na zielono trasę przebytą pieszo

Mijamy monastyr, jedziemy dalej, coś chyba już za daleko, czuję, że chyba przejechaliśmy. Zawracam i pytam stojącego na poboczu policjanta z radarem o Mrtvicę, on trochę nie bardzo wie o co mi chodzi, jaki w ogóle kanion?, ale stwierdza w końcu, że faktycznie o 1 km zajechaliśmy za daleko. Na coś się oni jednak potrafią przydać........... :lol: No i po tym jednym kilometrze widzę wąską, krótką dróżkę pokrytą starym asfaltem, gwałtownie opadającą z szosy w kierunku rzeki Moracy, skręcam, przejeżdżamy drewniany mostek i po chwili parkujemy na łące gdzie stoją już 2 namioty i auta ze Słowenii i z Polski. Jesteśmy przy samym ujściu Mrtvicy :D

Wychodzimy z samochodu, nigdzie nie ma cienia w którym mógłbym go zostawić, będzie musiał smażyć się cały dzień w piekielnym żarze lejącym się z nieba :roll: Łatwo odnajdujemy drogę do kanionu, są oznaczenia szlaku i czerwone tabliczki. Wynika z nich, że do kamiennego mostu na Mrtvicy ufundowanego przez księcia Daniłę II Petrovica i nazwanego jego imieniem mamy 40 minut drogi.

Wąską ścieżeczką wśród kolczastych zarośli i w ogromnym upale idziemy wzdłuż rzeki i faktycznie w prawie 40 minut dochodzimy do mostu. Jest wąski, dwuprzęsłowy, sprawia bardzo romantyczne wrażenie. Obok znajduje się wmurowana, stara, kamienna tablica, z której z trudem (niewyraźna cyrylica....... :wink:) odczytujemy, że most powstał dla upamiętnienia matki księcia. Rzeka przeciska się tu wśród głazów, ma znaczną głębokość i fantastyczny zielony kolor, a w jej wodach pływają spore ryby. Podchodzę kawałek w górę rzeki do resztek małego, drewnianego młyna zbudowanego na potoku wpływającym do Mrtvicy, teraz wyschniętym. Wracam i idziemy dalej, z ustawionej w tym miejscu tabliczki wiemy, że do początku kanionu mamy jeszcze godzinę i 10 min.

Obrazek
Kamienny most księcia Daniły

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek
Czyste i miejscami głębokie wody Mrtvicy

Ścieżka prowadzi lasem wśród kamieni, dość stromo w górę, po około 500 m dochodzimy do szutrowej drogi. Skręcamy w lewo i idziemy nią lekko pod górę około 2 km. Nie widzimy co prawda oznaczeń szlaku, ale jestem przekonany, że idziemy dobrze. Panuje upał wprost nie do zniesienia, powoli zbliża się południe. Ja to jeszcze jakoś znoszę, ale Lidia, bardzo wrażliwa na wysokie temperatury powodujące u niej m.in. silne puchnięcie nóg obwiązuje sobie głowę chusteczkami i polewa wodą :roll: Jedząc znalezione po drodze nie znane nam gatunki jabłek prawie usmażone lejącym się z nieba żarem dochodzimy do zabudowań. Dom, budynki gospodarcze, poletko kukurydzy, sad, ogródek. Droga, którą idziemy jest zastawiona bramą, wchodzi na podwórko. I tu dopada nas konsternacja. Widzimy niedalekie już wejście do kanionu, ale którędy tam dojść?

Obrazek
Początek kanionu Mrtvicy

Czyżbym jednak pomylił drogę?. Wydaje się to zupełnie niemożliwe, ale co tu robić, w obejściu nie ma nikogo więc nie możemy o drogę zapytać, wracamy. Szukamy oznaczeń szlaku, ale nie ma. Uszliśmy już prawie całe 2 km z powrotem i nie ma innej drogi, ani ścieżki, która mogłaby prowadzić do naszego celu. Zastanawiając się stwierdzam, że musi to być tam, trudno, najwyżej zapytamy, czy możemy przejść przez podwórko. Idąc trzeci raz tą samą drogą dostrzegamy jednak na kamieniach wyblakłe czerwone kółka w białych obwódkach, prawie są niewidoczne. Przynajmniej mamy pewność, że to jest ta droga. Otwieramy bramę, wchodzimy na czyjeś gospodarstwo, przechodzimy prywatną drogę, podwórko, nikogo nadal nie ma, idziemy dalej, przechodzimy przez drugie podwórko domu wyglądającego tym razem na letniskowy. Jakieś 300 m dalej widzimy drewnianą tablicę z napisem Kanjon Mrtvice, netaknuty kutak Prirode. OK, to jest to. 8O

Obrazek

Obrazek

Upał jest koszmarny, powoli nawet ja mam dosyć. Nie powiewa żaden zefirek, nie zadrży żadna trawka. Liczymy na to, że w wąskim kanionie i w cieniu skał gdzie rzadko (albo wcale) dociera słońce da się lepiej żyć. W dole widzimy wąski, drewniany most, prowadzący jak wynika z tabliczki do wsi Mrtvo Duboko, ale my idziemy dalej. Jak się dowiedzieliśmy potem, przez ten most prowadzi droga do jeszcze jednego, mniej znanego kanionu jakiegoś dopływu Mrtvicy. Zagłębiamy się w wąski, skalisty kanion, jak do tej pory od wyjścia od samochodu nie spotkaliśmy NIKOGO 8O :D

Obrazek

Obrazek

Obrazek


Wąska ścieżka prowadzi raz w górę, raz w dół, jest duża wilgotność, a drzewa obrośnięte zwisającymi mchami i porostami wyglądają nierzeczywiście i bajkowo. Najwięcej takich drzew jest w okolicy miejsca nazwanego Kapija Żelja, do którego w dół aż do rzeki prowadzi wąska ścieżeczka. Piękne, romantyczne i ciche miejsce.........

Obrazek
Zejście do Kapiji Żelja, panująca w tym miejscu wilgoć sprawiła, że pnie i gałęzie drzew porośnięte są mchem

Obrazek

Obrazek
Małe jeziorko w nurcie Mrtvicy

Obrazek
Kapija Żelja i napis który zastaliśmy w jej 'wnętrzu'. Jako, że nie jesteśmy niestety biegli w języku w którym został wyrażony :oops: to tylko domyślamy się co znaczy. Może ktoś będący z tym językiem 'za pan brat' mógłby pomóc :D

Obrazek


Idziemy dalej, w pewnej chwili wyprzedza nas pięcioosobowa grupa Serbów, porządnie wyekwipowani i niesamowicie spoceni z głowami obwiązanymi jakimiś koszulami jakby byli w turbanach, planują zapewne nocleg przy Kapetanovym jeziorze (1670 m n.p.m.) w górach Moracke Planine.

Obrazek

Obrazek

Obrazek

My wiemy, że tam nie dojdziemy, naszym celem jest wykuty w skale 50 m nad rzeką chodnik wykuty przez byłą Jugosłowiańską Armię. Pytam jednego z Serbów, czy do tego miejsca jest jeszcze daleko, odpowiedź, że jakieś dwie godziny sprawia jednak, że musimy zrezygnować. Jest już około 15.00 a czeka nas jeszcze powrót. Idziemy jeszcze tylko kawałek, kanion staje się już całkiem skalisty, wąski, nie ma już właściwie wcale drzew. Z wielkim żalem zawracamy, straciliśmy 2 godziny przez błądzenie na początku. Idziemy powoli tak sobie rozmyślając o tym jaka droga prowadziła do kanionu, przez czyjeś zamknięte bramą podwórko 8O Jeszcze dwa czy trzy lata temu nie uwierzylibyśmy gdyby ktoś próbował nam o takich miejscach opowiedzieć. Rzucam taką myśl, że Czarnogóra to jednak kraj dla odpornych turystów.................. Śmiejemy się, a ta myśl będzie nam już towarzyszyć do końca tego wyjazdu. Bardzo chciałbym jeszcze kiedyś tu wrócić, będzie po co planować kolejną wyprawę do Czarnogóry........... :roll:

Obrazek

Obrazek

Powrotna droga przebiega sprawnie, upał już nieco zelżał ale i tak jest okropnie. Chłodzimy się polewając wodą wypływającą z rury przy zamkniętym domu, przy tym zamieszkałym nadal nie ma nikogo 8O Chwilę odpoczywamy przy kamiennym, książęcym moście obserwując pływające w krystalicznej wodzie ryby. Gdy dochodzimy do samochodu jest już prawie 19.00, mimo to z chęcią zanurzam się w zimnej wodzie rzeki Mrtvicy aby trochę zmyć z siebie pot i kurz całego dnia. Na łące jest spora grupa młodych ludzi, jak się okazuje Czechów, mają zamiar przenocować i rano wybrać się do kanionu. Pytają nas o szczegóły drogi, a także czy nie widzieliśmy węży, których się obawiają. Ale my widzieliśmy tylko kilka małych jaszczurek.......... Początkowo zagadują nas po angielsku, mimo, że na samochodzie mamy naklejkę PL, ale po kilku koślawych zdaniach z obu stron :lol: przechodzimy na swoje języki i komunikacja przebiega już dużo sprawniej :D

Obrazek

Wsiadamy do samochodu i wracamy do domu, oczywiście część drogi pokonujemy w żółwim tempie wlokąc się za podjeżdżającą pod górę starą ciężarówką. Temperatura skodowego silnika w takich przypadkach niebezpiecznie dochodzi do czerwonego zakresu, ale wreszcie wjeżdżamy na przełęcz. To miejsce nazywa się Crkvina i leży na wysokości 1045 m, z Kolasina wjeżdża się łatwo bo różnica poziomów jest niewielka, ale z przeciwnej strony, z Podgoricy jadące załadowane ciężarówki potrafią ją nieźle zablokować.
Po drodze zauważam tabliczkę z napisem Osreci i poniżej, cyrylicą: Tali 12 km i 3 sata choda......... Może cel na jeden z następnych dni.........? albo wyjazdów..........?

Przyjeżdżamy pod nasz Eko Katun i naszym zdziwionym oczom ukazuje się wielki autokar stojący pod bramą. Ma czeską rejestrację i jest pusty, pasażerowie widocznie już porozlokowywali się po wolnych domkach bo siedzą przy ławkach restauracji. Nie jest ich aż tyle żeby wypełnili cały autobus, naliczyliśmy około 25 osób. Myśleliśmy, że pewnie pójdą jutro na któregoś Koma, ale okazało się nazajutrz, że już wcześnie rano opuścili domki, przyjechali zatem tutaj tylko na jedną noc.

cdn...............
Ostatnio edytowano 20.02.2012 07:27 przez kulka53, łącznie edytowano 2 razy
Janusz Bajcer
Moderator
Avatar użytkownika
Posty: 81840
Dołączył(a): 10.09.2004

Nieprzeczytany postnapisał(a) Janusz Bajcer » 13.03.2008 10:57

O upale w kanionie coś wiem :D
Podobnie gorąco było w Paklenicy (Velebit), rano pogoda (lekkie zachmurzenie) wyglądała na chłodniejszą, do 12 -tej jeszcze było OK , ale później chmurki znikły, wyszło palące słońce i zdrowo przygrzało.
Nie doszliśmy do końca kanionu, a żona (Anna) to nawet została w cieniu pod Anica Kuk :wink:

Obrazek
Jolanta M
Cromaniak
Avatar użytkownika
Posty: 4509
Dołączył(a): 03.12.2004

Nieprzeczytany postnapisał(a) Jolanta M » 13.03.2008 14:13

kulka53 napisał(a): Obrazek
[i]Kapija Żelja i napis który zastaliśmy w jej 'wnętrzu'. Jako, że nie jesteśmy niestety biegli w języku w którym został wyrażony :oops: to tylko domyślamy się co znaczy. Może ktoś będący z tym językiem 'za pan brat' mógłby pomóc :D

Mój słownik mi mówi, że kapija to wielka frontowa brama, zaś w geografii - przejscie między skałami.

"To miejsce nazywa się Wrota Życzeń.
Tutaj wróżka z Maganika spełnia życzenia.
Żeby się życzenie spełniło trzeba w tym miejscu z mocnym pragnieniem w zupełnej ciszy rzucić kamień.
Przy tym życzenie musi być czyste i nie może być wymierzone przeciw drugiemu człowiekowi, bo w przeciwnym razie to nieszczęście spadnie na ciebie."

kulka53 napisał(a): cdn...............

Suuuper!!! :D
Czy to na górze, czy to na dole - zawsze jest pięknie i ciekawie. :D :D :D

Pozdrav
Jola
Lidia K
Cromaniak
Avatar użytkownika
Posty: 3373
Dołączył(a): 09.10.2007

Nieprzeczytany postnapisał(a) Lidia K » 13.03.2008 16:03

Januszu

Ładna ścianka :D Pewnie czasem można zobaczyć na niej wiszących na linach wspinaczy :lol:
Nie natrafiłam na Twoje wspomnienia z Paklenickich wąwozów. Przeoczyłam :oops: czy ich nie ma :?:

Jolanta Michno napisał(a):Mój słownik mi mówi, że kapija to wielka frontowa brama, zaś w geografii - przejscie między skałami.


A my myśleliśmy, że to słowo oznacza kaplicę :oops: 8O

Dziękuję bardzo za tłumaczenie :D Jakby to było miło zrozumieć to na miejscu................. :roll:
U-la
Cromaniak
Avatar użytkownika
Posty: 2268
Dołączył(a): 10.11.2005

Nieprzeczytany postnapisał(a) U-la » 13.03.2008 18:49

Ale jestem gapcia - nie zauważyłam tłumaczenia Joli (w moim słowniku kapija to zwyczajnie brama) i się zabrałam za robotę, a że znów pojawiło sie słówko Vila więc jak siostra shtriga poczułam się podwójnie zobowiązana :lol: :lol: :lol: :lol: :lol: :lol:

Dziś napiszę tyle, że jest to jeden z najlepszych - jak dla mnie - wątków górskich: dla każdego coś miłego. Byleby chcieć poczuć się "pomarańczką" :D ( że przypomnę grecką pieśń gór tym, co nie zaglądali wszędzie :) :
Hańba mieszkańcom nizin,
Którzy kosztują życia
I nawyszukańszych potraw,
Ale wyglądają jak pełzające jaszczurki.
Chwała ludziom z gór,
Którzy żywią się śniegiem, piją świeżą rosę,
Dorodni jak drzewa pomarańczowe )
:D
plavac
Cromaniak
Avatar użytkownika
Posty: 4683
Dołączył(a): 11.02.2007

Nieprzeczytany postnapisał(a) plavac » 13.03.2008 19:45

Bardzo piękny dzień, choć w upale. Znów się okazuje, że dzięki "cropli" dostajemy kolejny kawałek urody gór - Kulki przywiozły zdjęcie, a Jola M. go wytłumaczyła .
Jak tu Wam nie dziękować :)
Janusz Bajcer
Moderator
Avatar użytkownika
Posty: 81840
Dołączył(a): 10.09.2004

Nieprzeczytany postnapisał(a) Janusz Bajcer » 13.03.2008 20:33

Lidia K napisał(a):Januszu

Ładna ścianka :D Pewnie czasem można zobaczyć na niej wiszących na linach wspinaczy :lol:
Nie natrafiłam na Twoje wspomnienia z Paklenickich wąwozów. Przeoczyłam :oops: czy ich nie ma :?:



Nie przeoczyłaś bo nie ma tych wspomnień , w Paklenicy byłem w 2000 roku, nie miałem wtedy dostępu do netu, aparat do robienia zdjęć był analogowy a na forum zalogowałem się dopiero w 2004 r.

Wspinacze na skałkach byli, widziałem nawet młodych ludzi z małymi dziećmi - tzn. młody Tata lub Mama wspinali się na linach, a dzieci bawiły się pod skałą.
Anica Kuk to jedna najbardziej popularnych skał wspinaczkowych, ale czasem niebezpieczna
Poprzednia stronaNastępna strona

Powrót do Jak nie Chorwacja to ... ???



Małe i duże bałkańskie podróże - Małe jest piękne..Grecja'16 - strona ...
Nie masz jeszcze konta?
Zarejestruj się
Chorwacja Online
[ reklama ]    [ kontakt ]

Serwis Cro.pl Chorwacja Online wykorzystuje cookies do prawidłowego działania, te pliki gromadzą na Twoim komputerze dane ułatwiające korzystanie z serwisu; więcej informacji w polityce prywatności.

Redakcja serwisu Cro.pl Chorwacja Online nie odpowiada za treści zamieszczone przez użytkowników. Korzystanie z serwisu oznacza akceptację regulaminu. Forum wykorzystuje oprogramowanie M 2.0. Serwis ma charakter wyłącznie informacyjny. Cro.pl nie reprezentuje interesów żadnego biura podróży, nie zajmuje się organizacją imprez turystycznych oraz nie odpowiada za treść zamieszczonych reklam.

chorwacja online - cro.pl 1999-2017