Chorwacja Online..........odkryj Chorwację na forum obecnych i przyszłych Cromaniaków

Korčula, Prigradica - czerwiec 2014

Nasze relacje z wyjazdów do Chorwacji. Chcesz poczytać, jak inni spędzili urlop w Chorwacji? Zaglądnij tutaj!
[Nie ma tutaj miejsca na reklamy. Molim, ovdje nije mjesto za reklame. Please do not advertise.]
jackuc
Cromaniak
Avatar użytkownika
Posty: 1170
Dołączył(a): 17.06.2009
Korčula, Prigradica - czerwiec 2014

Nieprzeczytany postnapisał(a) jackuc » 30.06.2014 16:07

„Są dwa sposoby na to, żeby znaleźć się na wierzchołku dębu. Jeden, to usiąść na żołędziu i czekać...
Drugi, to wspiąć się na drzewo”


Hmm kiedy ja czekać nie znoszę, ale no właśnie, czyż nie trzeba siedzieć na tym żołędziu i czekać na te upragnione kilka dni w Chorwacji cały rok ? Niestety nie zawsze pomimo chęci można wejść od razu na czubek, zatem trzeba czekać a potem trzeba się pogodzić z powrotem do szarej codzienności a mimo to warto i tego co zostało w sercu i pamięci nikt nam już nie odbierze.
I taki właśnie moment jest teraz kiedy wróciliśmy w sobotę z Korculi …


Witam Was Obrazek

i zapraszam na wycieczkę po „oklepanej”, zjechanej wzdłuż i wszerz wyspie… ale co tam …może jeszcze komuś się zechce poczytać moje wypociny …

Będzie to już moja trzecia relacja na Forum, po dwóch poprzednich tj.:

2012 - Brela

2013 – Hvar – Ivan Dolac

Niestety serwis imageshack postanowił wykasować wszystkie zdjęcia na darmowych kontach, w związku z tym w powyższych relacjach nie ma już fotek a ja nie mam siły i czasu tego odtwarzać.

Wracając wspomnieniami do zeszłego roku, kiedy pod koniec czerwca wróciliśmy z Hvaru i pomyślałem ile jeszcze trzeba czasu, aby doczekać aż do następnego urlopu, to pomyślałem wtedy, że chyba się rozpłaczę Obrazek.
Miałem bardzo silną depresję popowrotową, tym bardziej, że my już po wakacjach a tu co chwila ktoś ze znajomych wyjeżdża na urlop, lato pełną gębą a tu trzeba się kisić w offisie. Mój stopień rozpaczy był tak duży, że po głowie kołatała się myśl – a może by tak jeszcze raz pojechać do Cro we wrześniu?

Obrazek

Górę wzięły jednak racjonalne przesłanki, jakoś się otrząsnąłem z szoku pourlopwego, napisałem relację z pobytu w Ivan Dolac, ciężko popracowałem w biurze i w międzyczasie zacząłem się interesować następnym celem wakacyjnych wojaży.
No i tak nie wiedziałem czy za rok znowu Chorwacja czy może dla odmiany np. Grecja albo coś innego samolotem Obrazek.
Przecież na Chorwacji świat się nie kończy a z drugiej strony, to co mi potrzebne do szczęścia to jedynie spokój, czysta woda, słońce, trochę ciepła, ale nie wykańczający skwar i tyle. Dużo ? Chyba nie. W zasadzie nic więcej, tylko tyle i aż tyle… Obrazek

Chwila namysłu i wszystkie te kryteria wydają się być dla mnie spełnione w Chorwacji, bo nie chcieliśmy wylądować gdzieś na zatłoczonej plaży gdzie stoi hotel przy hotelu itp. typu Złote Piaski czy inne zatłoczone kurorty. Nie, to stanowczo odpada, a np. Tajlandia czy Kuba trochę pewnie za drogo by wyszło, ale może się mylę. Kiedyś rozpatrzę taką opcję.

No i dodatkowo jazda samochodem do Chorwacji, to dla mnie ważna część wakacji… ja uwielbiam jeździć a już droga „tam” to dla mnie niesamowite przeżycie emocjonalne. I chociaż odległość troszkę przeraża (z każdym rokiem dalej na południe, ale i odległość mniej przerażająca), to jednak jest superowo, szczególnie drugiego dnia podróży, kiedy krajobraz za oknem robi się coraz ładniejszy, dalmatyński.
Zatem znowu wbijam sobie do głowy target Chorwacja, zagajam nieśmiało małżonkę (chyba we wrześniu), co do planów wakacyjnych na przyszły rok, że trzeba pomyśleć, że trzeba urlop zaplanować w pracy i proponuję nieśmiało Chorwację, spodziewając się zarazem odmowy z argumentami, że znowu „tam”, że to już nudne, ale o dziwo żona nawet nie protestuje, bez zająknięcia wyraża zgodę mówiąc „yhmmm”, co oznacza pełną akceptację, nawet nie pyta dokąd, więc jest znakomicie.
Zacieram po kryjomu ręce Obrazek i przystępuję do wdrożenia w życie mojego niecnego i podstępnego planu urlopu w Cro, tylko gdzie ? No właśnie ? Sprawa się upraszcza, bo jak wiadomo jak już człowiek zasmakował wyspy to o lądzie już potem nie myśli i powiem z całym przekonaniem, że o ile kiedyś wydawało mi się to nawet nieco głupie, to coś w tym naprawdę jest, drąży człowieka jak zaraza od środka … wyspa, tylko wyspa … (lub Peljesac oczywiście Obrazek) zatem powstaje „Projekt Korcula 2014”.

Co prawda wstępnie padło na tajemniczy Vis, który codziennie obserwowałem będąc na Hvarze, tym bardziej, że poznany tam rodak, mieszkający w tym samym domu co my, bardzo zachwalał Vis i zaszczepił mi bakcyla na to miejsce … więc po powrocie odgrzebałem kilka (nie ma ich niestety za wiele) relacji na Forum, powędrowałem również razem z Marsallahem po Visie w jego wspaniałej relacji i zacząłem oglądać w necie kwaterki itp. czyli standard.

I pomimo tych wstępnych aktywności cały czas tak jakoś nie wiem czemu, ale nie byłem przekonany do końca jeśli chodzi o wyjazd na tą wyspę. W przypadku Hvaru, planując wakacje wiedziałem, że to jest to, właśnie tam i nic innego nie wchodziło w grę a tu ciągle jakaś taka niepewność, brak całkowitego przekonania że to ma być Vis 2014. Może jeszcze nie dojrzałem, że już za rok właśnie tam, na tą tajemniczą, spowitą we mgle wyspę ? Nie wiem, ale jakoś takie wewnętrzne odczucie, że TAM dla mnie jeszcze za wcześnie… no i tak też się stało. Vis musi jeszcze poczekać.
I tak trochę chyba przypadkiem przy okazji wpadłem na Forum na już nie pamiętam czyją ciekawą relację i super fotki z Korculi i tak się stało, że cała wiedza i materiały jakie dotychczas zgromadziłem na temat Vis, powędrowały do osobnego folderu „na zaś”.
A do Korculi przekonały mnie informacje o pięknych plażach i urokliwych zatoczkach. Jak może pamiętacie nie jesteśmy miłośnikami zwiedzania miast, zatem piękne starówki i restauracje nie są nam potrzebne do szczęścia, czyli nic się nie zmieniło w naszym podejściu do życia… wolimy spokój i ciszę, bo miasto mamy codziennie Obrazek

Termin… hm, znowu pada na czerwiec bo do sierpnia / września 2014 to ja moi drodzy nie wytrzymam, o nie. W czerwcu ponadto dni dłuższe, ale i woda chłodniejsza, no nic coś za coś myślę sobie. Twardy jestem a chłodna woda robi lepiej na elastyczność skóry, więc czerwiec ! Jak się okazało nie był to dobry wybór na ten rok ze względu na pogodę, ale o tym potem.

Jak zawsze szukałem spokojnego miejsca, bez gwaru i masy ludu. Jest połowa września 2013 a ja znajduję apartament na północnej stronie wyspy w Prigradicy, mailuję z właścicielem, dogadujemy się i dokonuję rezerwacji tzn. wpłacam zaliczkę … 100 EUR idzie z bandyckim przelicznikiem z mbanku, ale za to mniej zapłacę na miejscu (robię błąd i puszczam przelew SWIFT, po pół roku mbank ściąga mi z konta jeszcze 89 zł za tą operację … dramat, ale za głupotę się płaci, gorzej, że swoją…).
Choroba a jak mnie zwolnią, zachoruję, umrę albo co? Czy to nie za wcześnie? Przecież to jeszcze dziewięć miesięcy ... Obrazek, ale co tam ryzykuję … raz Kozie śmierć jak to chyba w Pacanowie mówili.
No cóż do wyjazdu trzeba się dobrze przygotować, zatem pod koniec września filtruję na Forum kilkanaście relacji z Korculi i zaczynam je żmudnie czytać, czyli biorę się za rozpoznanie terenu, co na miejscu zobaczyć i jak optymalnie dojechać.
Skupiam się na świetnych relacjach Oginioszki, niezawodnego Profesjonalisty Marsallaha i rodzinnej ArliJ, które będą potem dla mnie prawdziwą inspiracją na miejscu.

Drukuję też sobie fajne mapki Korculi, które składam do kupy i potem długo i namiętnie nad nimi dumam

Wógóle jakoś tak lubię siedzieć i gapić się w mapę Obrazek.
Dodatkowo będę korzystał jak i rok temu ze świetnej mapy BING.

Oraz tej bardzo podobnej Mapcarta.

No to w zasadzie miałem wszystko. Miejsce wybrane, apartament zarezerwowany. Teraz tylko trzeba czekać, czekać i czekać … acha ………… i jeszcze trzeba czekać …
Obrazek
Nieco zapominam o przyszłych wakacjach kiedy nadciąga akcja Grzyb 2013, w którą zostaje zaangażowany i która pochłania niemalże całkowicie mój wolny weekendowy czas … uff było tego trochę.
A potem znowu nuda, nuda , nuda. Dni i tygodnie niby szybko lecą, ale to jednak wciąż długo.
W międzyczasie wpadam do Decathlonu, oglądam kajaczki, ale zakup niestety odpuszczam. Sensowny kajak to koszt od 1300-1500zł więc odpada. Na wodzie bym go nie zostawiał a targać do apartamentu masakra no i pewnie by służył jedynie te kilkanaście dni w roku. No cóż, zeszłoroczny „ponton” będzie musiał wystarczyć a w ramach pocieszenia kupuję sobie wędkę na alledrogo Obrazek, taką amatorską. Co prawda kilka dni przed wyjazdem pojawia się na alledrogo uzywany pathfinder, ale nie zdążyłby przyjść więc odpuszczam.
Czytając co nieco na Forum będę łowił a właściwie usiłował łowić jedynie z brzegu.
Mój plan jest TAKI.
Do tego ściągam jakieś poradniki wędkarskie i uzupełniam moją excelową listę wyjazdową o kolejne pozycje, które nie były wcześniej ujęte, w tym różne przysmaki dla potencjalnych klientów mojej wędki a następnie patelni czyli np. Flaki Zamojskie.
Obrazek.
I faktycznie rybki dziubały flaki, ale te które kupiłem były za miękkie i rozwalały się na haczyku.

Tymczasem w pracy kolejne redukcje, na szczęście jakoś znowu mnie omijają, ale jestem przekonany, że kiedyś w końcu i mnie trafi … Obrazek. No nic byle do czerwca …

Acha i robię rozpoznanie odnośnie noclegu w kierunku „tam”. Poprzednioroczną Majolkę odpuszczamy, bo chcę dojechać ciut dalej i pada na okolice Karlovaca tj. rekomendowany na Forum Turanj. Wysyłam kilka maili i wybieram wstępnie tą kwaterę po 10EUR za osobę, wrócę do nich w maju aby dokonać rezerwacji.
Cały czas zastanawiam się jak optymalnie dojechać na miejsce. Najlepiej by było chyba płynąć koszmarnie drogim promem ze Splitu, jednak jak się zsumuje koszty promów Ploce - Tpanji + Orebić - Korcula to ta opcja nie wychodzi wcale sporo taniej a trzeba przecież doliczyć paliwo, autostradę no i czas. Widoki z promu fajne, ale no cóż jadąc, chyba jeszcze fajniejsze. Decyduję, że chyba zatem pojedziemy dookoła przez Peljesac tak jak radził Marsallah:
„Kosztowo w ogóle tego nie analizowałem, chodziło o przygodę. I powiem tak: było warto pojechać do końca autostradą, obserwując zmieniający się krajobraz za oknem, stopniowo ubożejącą roślinność, a potem - po zjeździe z autostrady - odżywającą ze zdwojoną siłą w żyznej delcie Neretwy. Patrzeć jak wyłania się nie mniej bujną roślinnością kipiący Peljeśac, zastanawiając się jak będzie wyglądała przeprawa graniczna w Neum, wreszcie zgrzytać zębami na widok koszmarków w bośniackim porcie, mijać Ston, zerkając hodowle omułków, pnące się po zboczach winorośla, pędzić na złamanie karku (niepotrzebnie!) krętą drogą przez Półwysep, czekać na prom w Orebiciu, mocząc nogi w Jadranie, a gardło w czymś mniej słonym. I wreszcie, jechać przez całą prawie wyspę ku zachodzącemu słońcu (bez okularów p.słon ani rusz!), dojechać na miejsce zmęczonym po 18 godzinach podróży, ale szczęśliwym jak cholera.”

Tak, taki mam plan – jechać dookoła „tam” a wracać z Vela Luki do Splitu promem, to dobry plan.

Czas wolno płynie a ja chorobcia chyba popadam w jakąś obsesję Obrazek. Muszę jakoś nie myśleć o Cro, ale jak to zrobić Obrazek???

.

A tu październik, wciąż piękne słońce i wspaniała złota polska jesień …

.

Znowu nieco się teleportuję w czasie, Mikołajki, wieje i sypie, brrrr co za pogoda. Z nudów wchodzę sobie na kalkulator „ile dni zostało do wyjazdu”, hmm nie wygląda to jeszcze najlepiej:

Okres czasu pomiędzy zadanymi datami:
Dni 186
Jest to równoznaczne: 4487 godzin
Jest to równoznaczne: 269220 minut

Zatem chyba czas na zimę …

Obrazek

… no ale Jej na razie nie ma ! Jest koniec grudnia a tu wiosna dookoła. Mimo wszystko trzeba przeczekać i zapaść w zimowy sen ...

Obrazek

W końcu przełom roku, już Styczeń 2014, zatem teraz już „z górki” bo jestem już „za połową” od poprzednich wakacji. No cóż trzeba się w międzyczasie zająć trochę odbudową tężyzny fizycznej, aby bez większego stresu wyjść na plażę …tym bardziej, że po Świętach odnowiło się moje nie całkiem stare schorzenie „ojej nie dopina się”

Obrazek Obrazek

Robię sobie już katalogi z mp3 na wyjazd, żeby potem tylko wrzucić na usb i z głowy, szukam książek do wypożyczenia, myślę jeszcze o nowym składanym kocyku z pianki na plażę zamiast wysłużonych karimat, ale w końcu odpuszczam zakup… Tak wiem - wariat.
Ktoś pisał na Forum, że pakuje się na ostatnią chwilę, u mnie jest inaczej, część rzeczy będzie już stała tydzień – dwa przed wyjazdem przygotowana do zapakowania.
.

A tu trochę w międzyczasie Zima zadziałała, fuj wszędzie pełno soli jak ja tego nie cierpię … brrrr. W Skandynawii chyba nie sypią i da się żyć.

10 lutego, moje imieniny, śnieg już prawie zniknął a ja kontrolnie sprawdzam ile dni do wyjazdu i już tylko 119 i robi się powoli dobrze ... niedługo dwie cyfry z przodu tylko zostaną. Odliczam dni jak w wojsku …
A żeby sobie życie trochę umilić to śmigamy jeszcze pod koniec lutego na kilka dni do Kołobrzegu, do fajnego hotelu z Groupona. A co tam, jak można, to trzeba korzystać, życie jest za krótkie aby je marnować. Było wspaniale, spędziliśmy nad morzem kilka fantastycznych dni …

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

… a od łażenia wzdłuż plaży (po 15 km albo i więcej na dzień) nogi weszły nam tam gdzie trzeba.

Jednocześnie coraz bardziej martwię się co przyniesie dramatyczna sytuacja na Ukrainie … wszystko się przecież jeszcze może wydarzyć … mam nadzieję, że sytuacja się uspokoi …Gorzej jak upomni się o swoje „mięso” moje WKU… ale nic to, jestem dobrej myśli.

… i w końcu jest !!! Yabba Dabba Doo!

To Ona - cudowna, pięknem pachnąca Pani Wiosna Obrazek.
Jak co roku zakochuję się w Niej na nowo. Jej nigdy nie mogę się oprzeć i nawet żona wybacza mi bez mrugnięcia okiem tą „zdradę”. A potem już a chwileczkę już za momencik, jeszcze tylko Wielkanoc, z końcem kwietnia biegnę do kantoru kupić waluty bo chyba taniej … w zeszłym roku o ile pamiętam mocno podrożały przed wakacjami.
W maju śmigam jeszcze do NFZ i wyrabiam na miejscu karty EKUZ. Teraz chyba warto, odkąd Chorwacja jest w UE. Rezerwuję noclegi po drodze „tam” i „nazad”

.
.
.

i w końcu jest !!!

Ten dzień w końcu nadchodzi Obrazek a czekaliśmy na to od czerwca 2013 – pełny rok (chociaż kiedy do wyjazdu zostały już tylko dwa tygodnie wogóle nie czułem, że to już zaraz, za moment. Za bardzo chyba chciałem i czekałem…).
Pewnie ktoś powie - co to jest rok w stosunku do wieczności, ale jednak jest to kawałek czasu.
Pracujemy biurwowo, wśród ludzi, każdy coś ciągle chce, wszystko na wczoraj, do domu wracamy zmęczeni, nie ma tak naprawdę czasu dla drugiej osoby, normalna codzienna orka i rutyna a ten czas w Chorwacji chcemy przeznaczyć tylko dla nas.

………………………………………………………………………………………………………………………………………………………

Po tym przydługim wstępie, który pisałem sobie częściowo wcześniej podczas zimy i wiosny możemy zaczynać zatem, właściwą część relacji

Tradycyjne przygotowania do wyjazdu, dzień, który uwielbiam, w tym roku został przełożony na weekend przed wyjazdem oraz jak się okazało w ostatniej chwili wtorek, bo tak się ułożyło w pracy, że mogłem wziąć dodatkowy dzień wolny. Żona też dostała urlop dzień wcześniej więc szkoda czasu, jedziemy od razu jak tylko się da, czyli w środę. Rok temu utknęliśmy w piątek w korkach w Wiedniu a potem jak się przyjechało w sobotę, to już zaraz niedziela i nowy tydzień się zaczął, a tak będąc na miejscu w czwartek do weekendu już się człowiek zadomowi trochę na miejscu, no i będziemy pełne dwa tygodnie na miejscu.

Zatem w poniedziałek pędzę na zakupy w niemieckiej sieci … torby stoją w salonie, ciężko przejść … mimo to banan przyklejony do fejsa Obrazek a pies coraz bardziej smutny, czuje, że wyjeżdżamy.

Wtorek końcowe pucowanie samochodu, pakowanie, (ubezpieczenie kupione on-line kilka dni temu), ostatnie sprawdzenie excelowej „check listy” i pomimo dwóch osób jak zawsze masa bagażu i rodzi się to samo pytanie - jak to wszystko upchać? Obrazek

Ale no cóż w pakowaniu jestem nie ukrywam co najmniej dobry … wszystko się mieści, jak zawsze zresztą, ciężko żeby nie. Tak patrząc z perspektywy czasu, to jaki by nie był bagażnik to zawsze jest pełny … ale też zawsze się zabierzemy. Hhmmm ciekawa zależność (unikam jak ognia pchania czegokolwiek do środka oprócz prowiantu na drogę).Kiedyś zapakowałem do Uniaka cztery osoby dorosłe + dziecko i cztery rowery na dach i pojechaliśmy do Orzechowa Obrazek.

Adrenalina zaczyna krążyć po ciele i już czuje to mrowienie w stopach, to się chyba nazywa fieber coś tam, no nic trzeba iść wcześnie spać bo jutro dłuuugi odcinek przed nami, ale jak tu zasnąć
Obrazek ?

CDN
Bocian
zbanowany
Posty: 24103
Dołączył(a): 21.03.2005

Nieprzeczytany postnapisał(a) Bocian » 30.06.2014 16:12

O jesuu... pierszy, pierszy... :lool:
jackuc
Cromaniak
Avatar użytkownika
Posty: 1170
Dołączył(a): 17.06.2009

Nieprzeczytany postnapisał(a) jackuc » 30.06.2014 16:13

Czujny jak Ważka :twisted: :twisted: :twisted:
aniaitomek
Croentuzjasta
Posty: 153
Dołączył(a): 04.10.2009

Nieprzeczytany postnapisał(a) aniaitomek » 30.06.2014 16:37

Ale nam cisnienie podniosl . Czekamy ...czekamy.....
Belluna
Croentuzjasta
Avatar użytkownika
Posty: 398
Dołączył(a): 01.04.2014

Nieprzeczytany postnapisał(a) Belluna » 30.06.2014 16:55

Korcula to jestem i ja :D
loverosa
Cromaniak
Avatar użytkownika
Posty: 737
Dołączył(a): 22.07.2012

Nieprzeczytany postnapisał(a) loverosa » 30.06.2014 16:57

Korcula hmm chętnie poczytam:)
jackuc
Cromaniak
Avatar użytkownika
Posty: 1170
Dołączył(a): 17.06.2009

Nieprzeczytany postnapisał(a) jackuc » 30.06.2014 17:03

Środa 11.06.2014

No to ready to go !

Obrazek

Kiepsko śpię jak zawsze przed takim wydarzeniem, ale rano zrywam się przed budzikiem, mocno pobudzony.
Obrazek

W końcu ruszamy (udaje się wcześniej niż zakładałem czyli o 6) - wyjazd z domu godz. 5:40 (to zaleta „niemania” maluchów”), cel Turanj, okolice Karlovac, czyli dzisiaj na bogato, bo ponad 1100 km za fajerką. Dla mnie dużo, albo inaczej: wystarczająco.

Trasa została podzielona tradycyjnie na dwa dni, z tym, że etap pierwszy jest z roku na rok dłuższy, ale też i jedziemy coraz niżej (Ciovo, Nin, Ciovo, Brela, Hvar).
Nic nie zmieniam jeśli chodzi o trasę, ale zmienia się sama trasa i tylko na lepsze, bo zrobiony jest kawałek „gierkówki” do Piotrkowa oraz w końcu A1 w Mszanie, zatem jadę jak co roku przez Czechy i Austrię, dla mnie to optymalna droga jeśli myślimy tylko o dojechaniu na miejsce bez zwiedzania. Raz jechałem co prawda przez Węgry i jest to dobra trasa, ale ten polski odcinek do granicy jest kiepski, szczególnie od Rzeszowa, także teraz, odkąd praktycznie zrobiony jest odcinek A1 do granicy z Czechami, to pomijając kwestie widokowe itp. tylko na dojazd, to nie ma chyba lepszej alternatywy jeśli chcemy szybko przejechać trasę, jadąc z Warszawy.

Oto nasza trasa:

Dzień 1

Dzień 2

Przez Warszawę i dalej idzie błyskawicznie Obrazek

Częstochowa bajka, w końcu zajeżdżamy do Jastrzębia gdzie chcę zatankować na BP a tam kibel, ruch wahadłowy, remont. Tracimy dobre pół godziny niemniej 9:30 tankuję, kawka i spowrotem stoimy przez remoncik. Chwila moment i już Bohumin. Tam za gotówkę kupuję miesięczną winietę na Czechy (440 KC) i kartą dopłacam za 10 dniową austriacką (248 KC o ile pamiętam). Dzięki temu nie musimy ponownie stawać w Austrii tylko dojeżdżamy do Maca na kurczaka już w Grazu obok centrum handlowego (wbiłem sobie wcześniej w navi kilka Maców w kluczowych miejscach). Oczywiście tu jedna z kart nie działa, druga również, płacę gotówką. No nic wracamy na autostradę i prujemy dalej, nie stajemy więc nie tracimy czasu. Tradycyjnie delektuję się krętym odcinkiem za Grazem, ale ostrożnie, teraz mandaty przychodzą do Polski. Acha Wiedeń tym razem poszedł gładko, jest środek tygodnia, było całkiem płynnie. Zmęczenia wogóle nie czuć, polecam do drugiej porannej kawy Cirrus przed drogą, trzyma do wieczora, żeby zasnąć trzeba walnąć dwa browary (to zasługa jego składu, Gripex max jest słabszy …).

Podsumowując ten odcinek zarówno w Czechach jak i Austrii w zasadzie obyło się bez utrudnień na drogach poza drobnymi pracami i zwężeniami, ale naprawdę było ok. Ani się obejrzałem a tu już zjazd nr 226 na Mureck, Słowenia, nowy most w Ptuj - zero stresu z winietą, po chwili jesteśmy na granicy w Macelj, ale chwilę wcześniej dotankowuję diesla jeszcze na Słowenii w cenie 1.365 EUR/l.

Obrazek

Kierownik Zamieszania

Obrazek

Obrazek

I ten fajny „ogródek” (na Navi widać, że zwolniłem do 103 km/h ale to tylko do fotki :twisted:

Obrazek

Na granicy w Macelj ze dwa samochody, machają ręką – jechać, bajka, pamiętam któregoś roku w sierpniu te korki. Taki urok czerwca i jazda nie w weekend. Na pewno polecam jazdę w środku tygodnia.
Ok. 19 jesteśmy w Turanji kilka km od autostrady. Kwatera nie powala, ale w miarę czysto, prysznic, łóżko, świeża pościel, na jedną noc malyna. Za rogiem barek i sklepik. Ot taki zwykły dom z wydzielonymi dwoma – trzema kwaterami z wejściem z tarasu.

Obrazek

Od jutra CDN.
maniust
Cromaniak
Avatar użytkownika
Posty: 7698
Dołączył(a): 02.09.2009

Nieprzeczytany postnapisał(a) maniust » 30.06.2014 17:27

Ja pierdziu , aleś się rozpisał...... 8O

Też poczytam , Korcula samochodem mi nie znana. :oczko_usmiech:
jackuc
Cromaniak
Avatar użytkownika
Posty: 1170
Dołączył(a): 17.06.2009

Nieprzeczytany postnapisał(a) jackuc » 30.06.2014 17:35

He he część miałem wcześniej w wordzie ...
Do wklejenia coś ok 270 zdjęć.
Ja zacząłem czytać dzisiaj Twoją relację :lol: minęliśmy się w Orebicu o kilka godzin
Ostatnio edytowano 30.06.2014 17:37 przez jackuc, łącznie edytowano 1 raz
agata26061
Cromaniak
Avatar użytkownika
Posty: 2586
Dołączył(a): 04.07.2012

Nieprzeczytany postnapisał(a) agata26061 » 30.06.2014 17:36

Nie mogę przegapić tej relacji, więc czekam z niecierpliwością na dalszy ciąg.
Pozdrawiam :D
maslinka
Cromaniak
Avatar użytkownika
Posty: 10288
Dołączył(a): 02.08.2008

Nieprzeczytany postnapisał(a) maslinka » 30.06.2014 17:48

Hello Jacku! :) Od początku pędzisz jak błyskawica :mrgreen: Fajnie się Ciebie czyta :)

Czekam na więcej :papa:
ewelka1
Odkrywca
Avatar użytkownika
Posty: 82
Dołączył(a): 19.06.2012

Nieprzeczytany postnapisał(a) ewelka1 » 30.06.2014 17:56

Pisz i wklejaj fotki,bo my 12 lipca również jedziemy do Prigradicy :D
Sylwetka...
Cromaniak
Avatar użytkownika
Posty: 5131
Dołączył(a): 14.06.2011

Nieprzeczytany postnapisał(a) Sylwetka... » 30.06.2014 18:44

To i ja skorzystam z zaproszenia co by "oderwać" myśli od natrętnego odliczania :mrgreen:
Za niecałe dwa tygodnie wyjazd więc u nas reisefieber na całego, część rzeczy też oczywiście już przygotowana do zapakowania :roll: , prawdę powiedziawszy to jakby dorzucił ciuchy to już moglibyśmy jechać :oops: :mrgreen:
maluszek
Cromaniak
Avatar użytkownika
Posty: 1213
Dołączył(a): 07.08.2011

Nieprzeczytany postnapisał(a) maluszek » 30.06.2014 18:46

zasiadam i ja do czytania :D
DaJaRa
Cromaniak
Posty: 607
Dołączył(a): 11.05.2011

Nieprzeczytany postnapisał(a) DaJaRa » 30.06.2014 18:59

:D Ja też dołączam do grona czytelników :D
Następna strona

Powrót do Nasze Relacje z podróży



Korčula, Prigradica - czerwiec 2014
Nie masz jeszcze konta?
Zarejestruj się
Chorwacja Online
[ reklama ]    [ kontakt ]

Serwis Cro.pl Chorwacja Online wykorzystuje cookies do prawidłowego działania, te pliki gromadzą na Twoim komputerze dane ułatwiające korzystanie z serwisu; więcej informacji w polityce prywatności.

Redakcja serwisu Cro.pl Chorwacja Online nie odpowiada za treści zamieszczone przez użytkowników. Korzystanie z serwisu oznacza akceptację regulaminu. Forum wykorzystuje oprogramowanie M 2.0. Serwis ma charakter wyłącznie informacyjny. Cro.pl nie reprezentuje interesów żadnego biura podróży, nie zajmuje się organizacją imprez turystycznych oraz nie odpowiada za treść zamieszczonych reklam.

chorwacja online - cro.pl 1999-2018