Chorwacja Online..........odkryj Chorwację na forum obecnych i przyszłych Cromaniaków

Chorwacka przygoda po raz pierwszy...

Nasze relacje z wyjazdów do Chorwacji. Chcesz poczytać, jak inni spędzili urlop w Chorwacji? Zaglądnij tutaj!
[Nie ma tutaj miejsca na reklamy. Molim, ovdje nije mjesto za reklame. Please do not advertise.]
witki
Cromaniak
Avatar użytkownika
Posty: 1231
Dołączył(a): 27.06.2006
Chorwacka przygoda po raz pierwszy...

Nieprzeczytany postnapisał(a) witki » 17.09.2007 20:32

Wstyd :oops:, po prostu wstyd, żeby dopiero teraz relacjonować nasz pierwszy pobyt w Chorwacji z zeszłego roku... Ale nie mogę opisać majówki z tego roku, jak mam takie zaległości. Więc na początek, może trochę po skrócie, spróbuje wam opisać naszą pierwszą przygodę z Chorwacją.... :lol: :lol:

Cały wyjazd odbył się w październiku, niestety nie mogliśmy wyruszyć wcześniej na urlop z różnych względów.
Tak więc prawie całe lato były przygotowania, korespondencja z Plumkiem, co i jak, bo to własnie na nich wypadło, że zaszczyciliśmy je naszą obecnością. :roll:

06.10.2006
Piatek - ostatni dzień w pracy przed wymarzonym wyjazdem na urlop. Wszyscy już po urlopach, opaleni, piekne zdjęcia, wspomnienia - a my co? A my po pracy szybciutko w zapakowany od wczoraj samochód i w drogę!!!! Oczywiście nie zapomnieliśmy o psie. Ona była szybciej w samochodzie niż my. Pierwszy postój w Tychach, u znajomych przenocujemy, żeby w sobotę już było bliżej. Trasa katowicka akurat tego dnia była nieźle zakorkowana, stalismy ze trzy razy w korkach, więc droga do Tych się lekko dłużyła. A ponieważ z W-wy ja prowadziłam, oczywiście moja druga połowa stwierdziła, że to moja wina, że sa korki na trasie. No bo tak niefortunnie zawsze na mnie trafiają... nie tylko w Polsce. Ale do rzeczy... Nocleg w Tychach odchaczony.... :la:

07.10.2006
Wyjechaliśmy z opóźnieniem 1,5 h według planu, jak to bywa u znajomych. Na szczęscie to sobota to i ruchu dużego nie było na drodze. A przed nami w planach zwiedzanie Budapesztu. Z Tych skierowaliśmy się 1 na Bielsko-Białą, a potem na Zywiec i do granicy Słowackiej. Do Słowacji wjechaliśmy około 12.30. Droga była raczej pusta, piękne górskie widoki. Słoneczko nam świeciło, widać już było, że jesień się zbliża. W końcu to początek października. Po drodze minęliśmy zamek Orawski. Udało nam się z drogi zrobić zdjęcie tej pięknej twierdzy z XVI wieku. Położona na szczycie góry widoczna jest z daleka.

Obrazek Obrazek Obrazek

Granicę węgiersko - słowacką przekroczyliśmy około 15.30. Chcieliśmy od razu na granicy kupić winietę, ale nie było. Udaliśmy się więc w stronę Budapesztu oraz w poszukiwaniu stacji benzynowej. Po jakimś czasie dostrzegliśmy stacje Statoila. Zjechaliśmy na nią i tam udało nam się kupić winietę na autostrady węgierskie. Jednocześnie zrobiliśmy sobie krótki postój, aby coś zjeść. No i Fidżi musiała troszkę się wybiegać po całym dniu w aucie. Jak przystało na prawdziwych podróżników rozłożyliśmy sobie kocyk na trawce i zrobiliśmy piknik. Było bardzo wesoło i miło. Po zjedzeniu kanapek, krótkim odpoczynku i nabraniu sił udaliśmy się w dalszą drogę do stolicy Węgier.

Obrazek Obrazek

Do miasta dojechaliśmy około 17.30. Troszkę błądziliśmy po mieście, ale udało nam się autostradą M3 dojechać na drugą stronę miasta za Dunaj i skierowaliśmy się pod Wzgórze Zamkowe. Po drodze zaparkowaliśmy na chwilkę na ulicy i udało nam się zrobić piękne zdjęcie parlamentu w zachodzącym słońcu.

Obrazek Obrazek Obrazek

Następnie udaliśmy się w dalszą drogę po mieście. Zaparkowaliśmy na parkingu obok mostu Łańcuchowego i udaliśmy się w stronę wzgórza. Nie chcieliśmy ryzykować zwiedzając drugą stronę Budapesztu, bo w tym czasie były niezłe zamieszki na Węgrzech. Tak więc zdecydowaliśmy się na zapoznanie z tym pieknym miastem tylko na Wzgórzu Zamkowym. Ale będzie pretekst aby tu jeszcze przyjechać.... Ponieważ to już niestety październik, to bardzo szybko zrobiło się ciemno, dzieki czemu można było porobić parę ładnych ujęć nocnych. A że do tego mały statywik zawsze w torbie aparatu to i nawet niektóre mi ładnie wyszły....

Obrazek Obrazek Obrazek

Wracając do zwiedzania - Fidżi dzielnie razem z nami wspinała się na wzgórze, chętna do spaceru po całym dniu w aucie. Budapeszt zrobił na nas wrażenie - ładnie tu. Kiedyś wrócimy na dłużej. Pochodziliśmy trochę po wzgórzu, zajrzeliśmy do kościoła Św. Macieja, poszliśmy na baszty rybackie i zanim doszliśmy do samochodu poszliśmy jeszcze na most Łańcuchowy, aby popatrzeć na oświetlone wzgórze od strony Dunaju. Potem udaliśmy sie do samochodu i w drogę!!!!

ObrazekObrazekObrazekObrazek

Zanim wyjechaliśmy z miasta podjechaliśmy do McDonalda, żeby zjeść coś ciepłego. Znając to co jest u nas zamówiliśmy sobie jedzonko, ale niestety mój wieśmak okazał się tak pikantny, że nie dałam rady go zjeść!!!! Nawet Michał ledwo go dokończył. No cóż - Węgry to Węgry, lubią na ostro, ale żeby w McDonaldzie też nie można było zjeść tego co się lubi... Mamy nauczkę na przyszłość, żeby pytać. Chociaż akurat trafiłam na palantów co ani be, ani me po angielsku, tylko po madziarsku.... I dogadaj się tu z nimi człowieku.
Po wypiciu dużej ilości wody i ostudzeniu mojego pragnienia po ostrym wieśmaku skierowaliśmy się na autosdradę w kierunku Balatonu i na Zagreb. Tej nocy nad Balatonem strasznie wiało, zastanawialiśmy się czy nas nie zdmuchnie. Kawałki drzew latały po drodze, w koło było ciemno jak w ... wiadomo gdzie, a my oboje w drodze. Na szczęście po oddaleniu się od Balatonu wiatr ucichł. Do granicy z Chorwacją dojechaliśmy po północy i stwierdziliśmy, że teraz jest pora, aby się chwilę przespać. Mamy duży samochód to mozna było przysnąć. Minąwszy granicę węgierską zdziwilismy się jedynie, że nie ma żadnego parkingu, toalet, itp po stronie chorwackiej, ale podjechaliśmy pod jakąś lampę i poszliśmy spać. Koło 3 w nocy zastukał do nas w szybkę celnik węgierski i machał, że mamy odjechać. No to my tacy zaspani stwierdziliśmy, że sobie podjedziemy kawałek dalej i znów pójdziemy spać. A tak w ogóle to czemu się doczepił do nas węgier na stronie chorwackiej? No nic - odpalilismy bryke i wolnymi ruchami podjechalismy pod górkę, a tam - normalnie nam odjeło mowę... kawałek dalej była granica chorwacka. Ha ha ha ha, ale z nas pacany!!! Spaliśmy pomiędzy krajami!!! Ha ha ha - tak to jest, jak w Unii jest tylko jedna granica, już się nie pamieta, że kiedyś były dwie, nasza i sąsiadów. Lepszy widok mieli chorwaci - tacy zaspani, w kocach przykryci, granice przekraczają... Ciekawe co sobie pomysleli? Kazali bagażnik otworzyć - a tam wszystko równo po sufit ułożone, więc darowali sobie sprawdzanie, zapytali gdzie - a my na to że wakacje! Drugie zdziwienie na twarzy zoabczyliśmy - teraz? no tak, niestety dopiero teraz sobie pomysleliśmy....
Po stronie chorwackiej był zajazd, toalety parking i stacja benzynowa. Już nam sie odechciało spać, więc doprowadziliśmy sie do ładu, zatankowaliśmy samochód i ruszyliśmy w drogę. Przed nami Plitwice!!!
Autostradą na Zagreb, potem dalej na Split i skręt na starą jedynkę w Karlovacu. Pod Plitvice dojechaliśmy około 7.30, po drodze wcześniej się zamienilismy za kółkiem, więc jak na miejsce dotarłam, to Michał i Fidżi smacznie spali. Biorąc z nich przykład jeszcze na chwilę zmrużyłam oczy, bo i tak wszystko było zamknięte....
Ostatnio edytowano 18.09.2007 19:29 przez witki, łącznie edytowano 1 raz
Użytkownik usunięty

Nieprzeczytany postnapisał(a) Użytkownik usunięty » 17.09.2007 20:38

Baaaaaaaardzo mi sie podoba, że tak obrodziło tyloma fajnymi relacjami :lol: Tymbardziej mnie to cieszy ponieważ w tym roku niestety nie mogłem byc w HR :cry: Ale już planuje powoli 2008 :lol: Witki czekam na cdn...... :wink:
Pozdrav :papa:
gospodarz
Cromaniak
Avatar użytkownika
Posty: 1261
Dołączył(a): 06.05.2006

Nieprzeczytany postnapisał(a) gospodarz » 17.09.2007 20:43

Zapowiada się solidna relacja z Chorwacją by night w roli głównej :wink:
witki
Cromaniak
Avatar użytkownika
Posty: 1231
Dołączył(a): 27.06.2006

Nieprzeczytany postnapisał(a) witki » 17.09.2007 21:32

gospodarz napisał(a):Zapowiada się solidna relacja z Chorwacją by night w roli głównej :wink:


czy tu chodzi o nasze nocne spanie na ziemi niczyjej?

zaraz zabieram się do pisania, tylko koszulke musze uprasowac dla drugiej połowy....
wojan
Cromaniak
Avatar użytkownika
Posty: 5448
Dołączył(a): 17.06.2005

Nieprzeczytany postnapisał(a) wojan » 17.09.2007 23:02

witki napisał(a):
zaraz zabieram się do pisania, tylko koszulke musze uprasowac dla drugiej połowy....


Druga połowa niech sobie tą koszulke sama wyprasuje , a Ty pisz,pisz bo o pażdzierniku w Chorwacji to tu jeszcze nikt nie pisał :D :D :papa:
witki
Cromaniak
Avatar użytkownika
Posty: 1231
Dołączył(a): 27.06.2006

Nieprzeczytany postnapisał(a) witki » 17.09.2007 23:14

08.10.2006
Powiedzmy, że się przespałam. Przed 9 pies domagał się wyjścia na zewnątrz, więc wypadło na mnie. A ja już powoli zgłodniałam to i Michała obudziłam na śniadanko. Dobrze że było gdzie to śniadanko zjeść - ławy przy restauracji. Niestety czuło się, że po sezonie, bo wszystko pozamykane z rana. Jedynie kible otwarte - o zgrozo! na narciarza!!! czasy mazurskie mi się przypomniały, jak pod namiot się jeździło...
Na śniadanie kuchnia serwowała pyszny pasztet podlaski z puszki, do tego chleb tostowy (tak od dwóch dni), mniam mniam.... Ciepłej herbaty nie było, bo zamknieta knajpka. Fidżi też zjadła, ale jej to wszystko jedno czym popija swoje chrupki.
Kupiliśmy bilety i udaliśmy się w stronę "kolejki". Fidżi znów zadowolona, że gdzieś idzie. Jeszcze nie wie, co ją czeka!!! Niestety ze względów czasowych musieliśmy wybrać krótszą opcję zwiedzania, tylko 4 h, bo jeszcze do Zivogosce dojechać trzeba było o normalnej godzinie.
Pan kierowca z "kolejki" tak szybko jechał, że tylko czekaliśmy kiedy w przepaść spadniemy. A ja jeszcze po prawej stronie siedziałam, to nic tylko strach w oczach co jakiś czas się pojawiał. Na szczeście dojechaliśmy cali do miejsca wysiadki. Uff, jak dobrze.
Jeziora - piękne!!!! Strasznie nam się tam spodobało. I do tego jesienna aura też swoje robiła. Fidżi też była bardzo zainteresowana co tam pływa, tym bardziej że widac było wszystko co się rusza...

Obrazek Obrazek Obrazek

Pogoda trochę się poprawiła od rana, bo zanosiło sie na deszcz, ale na szczęście wychodziło co jakiś czas słoneczko. Spacerowaliśmy sobie podziwiając widoki, Fidżi nam notorycznie chciała włazić do wody, ale ona pływać nie umie, to trzeba było ją pilnować. Tłumów nie było to i można było nie spiesząc się robić zdjątka po drodze. Statyw znów spełnił swoje zadanie. Jesteśmy nawet razem na zdjęciu!

Obrazek Obrazek Obrazek

Co jakiś czas naszym widokom ukazywały się coraz to piekniejsze wodospadziki ukryte gdzieś w zieleni, skałach czy Bóg wie gdzie...

Obrazek Obrazek Obrazek

Teraz wstawię jeszcze parę fotek z jezior:
Obrazek Obrazek Obrazek
Obrazek Obrazek Obrazek Obrazek

Zachwyciliśmy sie tym pieknym krajobrazem jezior, ale powiem szczerze że pod koniec łazikowania nie miałam siły wejść pod górę, co by na parking dojść. Pies również zarzucał tyłkiem - ona tak ma jak jest zmęczona. Chyba pójdzie spać podczas drogi. Gdy już doszliśmy na parking ruszyliśmy w dalszą drogę starą "jedynką". W niektórych momentach widoki były smutne dość, bo miejscowości opuszczone, puste domy, zero ludzi. Taki smutek wiał w koło... Doszliśmy do wniosku, że to pewnie po wojnie takie opustoszenia. Na szczescie krajobraz szybko sie zmieniał i nagle było pełno ładnych chmurek na niebie.

Obrazek Obrazek Obrazek

W pewnym momencie Michał stwierdził, że mu się oczy zamykają, więc ja znów wsiadłam za kółko. Pewnie od tego kręcenia raz w prawo raz w lewo go już znużyło... Nic to, za Splitem się zmienimy. Mnie się jechało całkiem, całkiem, ale też powoli czułam zmeczenie, brak porządnego snu, itp. Na całe szczęscie powoli zbliżaliśmy się do Splitu, bo już dwupasmówka sie zaczeła, i mozna było troszkę przyspieszyć. Wpadłam w rytm mijających mnie samochodów, więc całkiem szybko moim oczom ukazała się panorama Splitu i morze!!!!! I na dodatek było ciepło!!!!!
Więc krzycze do męża: "Kociu, zobacz, widzę morze! Dojechaliśmy! Zobacz!" A co na to małżonek - spokojnie sobie chrapał! I niestety ominał go cudowny widok, który tak na mnie zadziałał, że od razu siły wróciły na swoje miejsce i już lekko mi sie dalej jechało. Niestety nie mogłam zrobić zdjęcia, bo aparat z tyłu, ja za kółkiem, a maż chrapał... Może następnym razem....
Gdy już znalazłam się na drodzę do Makarskiej moje szczęście było jeszcze większe - zobaczyłam palmy, kolorowe kwiaty, i morze przy samej drodze!!!!! Wtedy do mnie dotarło, że jestem na urlopie!!!!! Ach, co to było za szczęście. Szkoda tylko, że nie miałam się z kim tym podzielić. Pozostali członkowie wycieczki spali. A moja energia podpowiadała mi, że nawet do Zivogosce dojade, już nie jestem zmęczona, już jest super!!!!
I tak też było. W połowie drogi, chyba Omis mineliśmy, mój małżonek się obudził i jakież było jego zdziwienie, że tu tak pieknie. Całą relację mu zdałam z dojazdu do Splitu, że palmy, że morze, panorama miasta, oj jak ja sie rozgadałam!!! W końcu ile można jechać tylko radia słuchając (chorwackiego). Do Zivogosce Blato dojechaliśmy około 18.00. Akurat słońce powoli szło spać i już widoki mi sie zaczęły podobać....

Obrazek Obrazek Obrazek

Ale niestety okazało się, że nie ma nikogo w domu. Hmmm, chyba dobrze trafiliśmy? Szybko sms-ik do Plumka, że my już tu, a ich nie ma, co dalej itp. A one w Makarskiej, bo doczekać się nie mogły. Drzwi balkonowe zostawiły otwarte, to mamy wejść, rozgościć się i rozpakować. Tak też zrobiliśmy. Trzeba było opróżnić zawartość bagaznika, w tym duży karton z jedzeniem, bo nas Plumek nastraszył, że to poza sezonem, to nic otwartego nie będzie, sklep i knajpki pozamykane. No to wzięliśmy ze sobą makarony i jakieś pudliszkowe klopsy....
Podczas rozpakowywania usłyszeliśmy samochód. Dziewczynki wróciły. Możemy się nareszcie poznać!!!!
Wrażenia były miłe, no bo to równe dziewczyny. Fidżi już się spodobała Ani, z Zuzą fajkę pokoju zapaliliśmy i już się czuliśmy jak u starych znajomych!!! Było po nas chyba widać zmęczenie bo dziewczyny powiedziały, że mamy iśc już spać, jutro też jest dzień to sobie pogadamy i lepiej się poznamy. Mają rację. Oczy nam sie same zamykały.
Druga połowa jeszcze głodna była to szybko Yum Yum-ka zalałam i już po sprawie. Takie rzeczy to tylko na urlopie jadamy.... Wykąpani szybko położyliśmy się do łóżeczka, nareszcie mogliśmy wyprostować nogi!!!
Bardzo szybko zasnęliśmy. Nic dziwnego, jednak troche byliśmy zmęczeni.
witki
Cromaniak
Avatar użytkownika
Posty: 1231
Dołączył(a): 27.06.2006

Nieprzeczytany postnapisał(a) witki » 17.09.2007 23:29

wojan napisał(a):
witki napisał(a):
zaraz zabieram się do pisania, tylko koszulke musze uprasowac dla drugiej połowy....


Druga połowa niech sobie tą koszulke sama wyprasuje , a Ty pisz,pisz bo o pażdzierniku w Chorwacji to tu jeszcze nikt nie pisał :D :D :papa:


miło słyszeć, że komuś podoba się moja relacja....
a to wszystko Wojan twoja wina - bo jak sobie siadłam w niedziele z rana i zobaczyłam twoją relację z Zivogosce, to mi sie tęskno zrobiło, że aż do Plumka zadzwoniłam no i podjełam decyzję, że w końcu ja też musze opisać nasze wyprawy...
tylko jestem w tyle, bo zeszły rok i ten rok jeszcze mnie czeka...
może do spotkania cromaniaków się wyrobię, hihihihihi :lol: :lol:
witki
Cromaniak
Avatar użytkownika
Posty: 1231
Dołączył(a): 27.06.2006

Nieprzeczytany postnapisał(a) witki » 17.09.2007 23:37

Piotrek_B napisał(a):Baaaaaaaardzo mi sie podoba, że tak obrodziło tyloma fajnymi relacjami :lol: Tymbardziej mnie to cieszy ponieważ w tym roku niestety nie mogłem byc w HR :cry: Ale już planuje powoli 2008 :lol: Witki czekam na cdn...... :wink:
Pozdrav :papa:


a mnie cieszy, że to w ogóle chce ktoś czytać, hihihihihi

ja też już planuje wypad na 2008 rok, tym razem może wrzesień?
zobaczymy..... :roll:
wojan
Cromaniak
Avatar użytkownika
Posty: 5448
Dołączył(a): 17.06.2005

Nieprzeczytany postnapisał(a) wojan » 17.09.2007 23:39

witki napisał(a):może do spotkania cromaniaków się wyrobię, hihihihihi :lol: :lol:


Daj Ci Boże ,bo czasu juz mało zostało,a co nie zdążysz napisać to opowiesz na żywo :D :D :papa:
witki
Cromaniak
Avatar użytkownika
Posty: 1231
Dołączył(a): 27.06.2006

Nieprzeczytany postnapisał(a) witki » 17.09.2007 23:46

wojan napisał(a):
witki napisał(a):może do spotkania cromaniaków się wyrobię, hihihihihi :lol: :lol:


Daj Ci Boże ,bo czasu juz mało zostało,a co nie zdążysz napisać to opowiesz na żywo :D :D :papa:


oj mało, mało
ale jakbym tak każdego dnia po trzy dni pisała, to październik skończe w 5 dni, a potem majówkę w 4 dni dam radę...

oczywiscie jak będe miała trochę czasu, hahahahahaha :lool:

na dziś koniec - idę spać, jutro też jest dzień.... do pisania :lol:
witki
Cromaniak
Avatar użytkownika
Posty: 1231
Dołączył(a): 27.06.2006

Nieprzeczytany postnapisał(a) witki » 18.09.2007 19:27

09.10.2006
Nie wiem czemu tak to bywa, ale w moim przypadku nie potrafię długo spać na urlopie - tak jak bym wiedziała, że czas mi przelatuje i szkoda urlopu na spanie.... Tak więc ja już koło 8 odbyłam spacer z psem w kierunku kempingu. Wziełam ze sobą aparat, żeby uwiecznić miejsce gdzie dojechaliśmy...

Obrazek Obrazek Obrazek

Potem siedząc sobie na schodkach rzucałam kamyki psu (życie za kamyk odda), no bo druga połowa spała i mi się nudziło. Nagle wynurzył się Plumek z pokoju z poranną kawką. Było z kim parę słów zamienić.
Ale w końcu przyszła pora na budzenie męża - tu wysłałam psa, bo jak wskoczy na lóżko i zacznie lizać po twarzy to mąż szybko się budzi i wstaje.... Ja to jestem dobra żona, co?
Ale za to ja szybciutko zrobiłam mu pyszną kawke, śniadanko podano na taras i od razu lepiej się zrobiło. Doszliśmy do wniosku, że dzisiejszy dzień przeznaczymy na totalne lenistwo, żeby nabrać sił po trasie.
Pogoda była piekna, morze ciepłe, leżaki wolne, więc przyszła pora na kąpiele i nurkowania!!!!

ObrazekObrazekObrazekObrazek

W między czasie był obiad z pudliszkowych zapasów, bo faktycznie wioska wymarła. Z turystów byliśmy my.... i chyba my... i może jedna para niemców emerytów gdzieś w głębi Zivogosce. W każdym bądź razie u dziewczyn byliśmy tylko my i one, nie liczą naszego psa i Plumkowych kotów.... A tak w ogóle to Medo (kot Plumka) polubił Fidżi i z rana potrafiły się witać noskami... Ot jak urlop to urlop.
Pod wieczór zagościliśmy w barze Olimpia, gdzie ku naszemu zdziwieniu leciała polska telewizja!!! Ach jaka radość we mnie wskoczyła! Nie przegapie moich seriali i Tańca z Gwiazdami!!! hahahahahaha Ale do rzeczy - w barze razem z dziewczynami pograliśmy sobie w karty, smakując powoli chorwackich przysmaków w postaci paluszków, oraz kosztując alkoholi nam do tej pory nie znanych (rakija, Karlovacko, prosek...). Tak sobie posiedzieliśmy do północy, poznając się bliżej i ustalając pewne sprawy organizacyjne. Udało nam się namówić dziewczyny na wspólny wypad do Dubrovnika - co tam sami bedziemy jedździć, a one same już teraz to niech się rozerwią przez te dwa tygodnie z nami... Dziewczyny się zgodziły, ale cos za coś (o tym później). Dobiliśmy targu i poszliśmy wszyscy spać. Za dwa dni razem jedziemy do Dubrovnika. Ale fajnie!!! :lol:
madzia1981
Cromaniak
Avatar użytkownika
Posty: 1900
Dołączył(a): 29.06.2004

Nieprzeczytany postnapisał(a) madzia1981 » 18.09.2007 21:50

Zostawiam tu znak po sobie, żeby zostać poinformowana o kolejnych odcinkach na które czekam z niecierpilowością :D
Pozdrawiam.
witki
Cromaniak
Avatar użytkownika
Posty: 1231
Dołączył(a): 27.06.2006

Nieprzeczytany postnapisał(a) witki » 18.09.2007 23:15

madzia1981 napisał(a):Zostawiam tu znak po sobie, żeby zostać poinformowana o kolejnych odcinkach na które czekam z niecierpilowością :D
Pozdrawiam.


to miłe.... :lol: :lol: :lol:
dziekuję, jutro ciąg dalszy nastąpi....
zmrol
Croentuzjasta
Avatar użytkownika
Posty: 468
Dołączył(a): 08.05.2006

Nieprzeczytany postnapisał(a) zmrol » 19.09.2007 08:29

Witki pisz pisz bo bardzo fajnie sie czyta, szczególnie jak sie w Cro nie było w tym roku, ale już nie długo za 11 miesięcy.....będę tam znowu.
Elaj203
Croentuzjasta
Avatar użytkownika
Posty: 275
Dołączył(a): 02.08.2006

Nieprzeczytany postnapisał(a) Elaj203 » 19.09.2007 08:35

I ja dołączam do grona czytaczy :D i czekam na cd.
:papa: :hut:
Następna strona

Powrót do Nasze Relacje z podróży



Chorwacka przygoda po raz pierwszy...
Nie masz jeszcze konta?
Zarejestruj się
Chorwacja Online
[ reklama ]    [ kontakt ]

Serwis Cro.pl Chorwacja Online wykorzystuje cookies do prawidłowego działania, te pliki gromadzą na Twoim komputerze dane ułatwiające korzystanie z serwisu; więcej informacji w polityce prywatności.

Redakcja serwisu Cro.pl Chorwacja Online nie odpowiada za treści zamieszczone przez użytkowników. Korzystanie z serwisu oznacza akceptację regulaminu. Forum wykorzystuje oprogramowanie M 2.0. Serwis ma charakter wyłącznie informacyjny. Cro.pl nie reprezentuje interesów żadnego biura podróży, nie zajmuje się organizacją imprez turystycznych oraz nie odpowiada za treść zamieszczonych reklam.

chorwacja online - cro.pl 1999-2017