Chorwacja Online..........odkryj Chorwację na forum obecnych i przyszłych Cromaniaków

BAŁKANY 2007 i 2008 ... czyli wyprawy z Jasiem i Lenką ...

Nasze relacje z wyjazdów do Chorwacji. Chcesz poczytać, jak inni spędzili urlop w Chorwacji? Zaglądnij tutaj!
[Nie ma tutaj miejsca na reklamy. Molim, ovdje nije mjesto za reklame. Please do not advertise.]
PAP
Cromaniak
Avatar użytkownika
Posty: 1090
Dołączył(a): 21.08.2007

Nieprzeczytany postnapisał(a) PAP » 09.12.2008 00:23

Dzień 6

04/09/2008 czwartek

odległość: 110 km

trasa: Sibiu - Biertan - Sighisoara


Obrazek


Zgodnie z założeniami dzisiejszy dzień miał spełnić dwa cele. Po pierwsze miał być dalszym ciągiem powrotu do przeszłości i miał nas zaprowadzić do Sighisoary. W 2006 roku był tu nasz pierwszy nocleg na trasie wyprawy, zwieńczający 28 godzinny, pierwszy 'dzień' przejazdowy z Warszawy. To zabytkowe miasto zapadło na tyle głęboko w naszych wspomnieniach, że mimo szczegółowego zwiedzenia wtedy, czuliśmy zew ponownego go odwiedzenia teraz. Drugim celem miał być odpoczynek fizyczny i mniej bogaty program dnia, pozwalający na zregenerowanie sił po pięciu dniach już przebytych oraz przygotowujący nas do dwóch kolejnych, wymagających lepszej dyspozycji fizycznej i dyscypliny czasowej ...

Obrazek
nasz pokój

Obrazek

Obrazek


Ponieważ do przejechania dziś mamy raptem 110 km, stąd pozwalamy sobie na dłuższy sen. O dziwo młodzież współpracuje w tym zakresie :D. Spokojnie zbieramy się, pakujemy samochód, jemy śniadanie. Trochę przed godziną 12:00 zwalniamy pokój, ale ustalamy z panią właścicielką, że samochód zostawimy jeszcze na terenie pensjonatu na godzinę czy dwie. W dniu wczorajszym, podczas przejazdu przez miasto, Małżonka spostrzegła całkiem spory fragment zabytkowych murów miejskich, a że ma osobliwą perwersję, że takie mury zawsze musi zobaczyć z bliska, toteż nie było wyjścia jak udać się do nich teraz przed wyjazdem. W ramach zapewniania młodzieży ruchu, Jasiek zostaje 'odklejony' od swojego wózka i wszyscy udajemy się na nogach na pożegnalny spacer po mieście. Żeby było ciekawiej, trasę przejścia starałem się wytyczać nowymi, nieznanymi nam dotąd uliczkami. Mury jak mury, okazują się być z cegły i raczej niczym specjalnym się nie wyróżniają, ale Małżonka jest ukontentowana, a jak powszechnie wiadomo, uśmiech na twarzy żony jest dla każdego męża ... bezcenny :roll: 8) :lol: :lol: :lol:. Nas, to znaczy resztę grupy, bardziej od murów intryguje drewniana konstrukcja z belek i desek powstająca wzdłuż rzeczonych umocnień, wyglądająca jak pofalowana bieżnia lekkoatletyczna. Jak potem wynika z reklam radiowych, jest to powstający tor do planowanych na sobotę zawodów motocrossowych 8O mających odbywać się właśnie w tym miejscu 8O 8O :o :x. W drodze powrotnej zahaczamy jeszcze o sklep znajomej marki Billa celem uzupełnienia zapasów żywieniowych. Priorytetem jest znalezienie odpowiednika dla deseru czekoladowego (Mikuś / Monte) stanowiącego podstawę Jasiowego śniadaniowego żywienia. Z ulgą oddychamy, kiedy znajdujemy takowy (Paula). Lenka napala się na arbuza. Są jednak same duże. Tłumaczymy jej, że będzie ciężko zabrać się ze wszystkim, a do przejścia mamy kawałek. Daje się przekonać.


Obrazek
zwarci i gotowi ... do oglądania murów miejskich


Aby uniknąć jechania z Sibiu do Sighisoary przez Medias tą samą drogą co wtedy w 2006, wybieram na mapie trasę alternatywną przez Agnita. Droga wygląda na dużo bardziej boczną, ale to bardzo dobrze, o to właśnie chodzi :!: :!: :D. Chcemy zobaczyć kawałek Rumunii położonej z dala od 'ubitych' szlaków turystycznych. Sibiu opuszczamy dobrze po godzinie 13:00. Z niewielkiego wzgórza mamy ostatni widok na miasto. Znak ustawiony przy drodze informuje, w tym w języku niemieckim, że będzie tu powstawać duży kompleks mieszkalny. Ciekawe dla kogo :?: Przypuszczam, że dla niemieckich emerytów :roll:. Po kilkunastu minutach, z drogi widzimy położoną kawałek w bok, niewielką wioskę, z białą wieżą pośrodku. Drogowskaz sugeruje, że to Hosman, a do przejechania jest cały jeden kilometr. Zapada szybka decyzja, jedziemy. Droga dojazdowa w znacznej części szutrowa, ale we wiosce już króluje asfalt. Przejeżdżamy ją całą wzdłuż, a na powrocie skręcamy jeszcze na chwilę w boczną dróżkę. Raczej typowa transylwańska osada. Bogactwa nie ma, ale z drugiej strony nie widać skrajnej biedy. Sądząc po słupach i skrzynkach, to mają tu i gaz, i prąd, i nawet telefony. Ludzie ubrani normalnie, samochody mają nie gorsze niż na polskiej głębokiej prowincji. Na nas nie zwracają większej uwagi, mimo że z naszym bagażnikiem nie wyglądamy na przyjezdnych z sąsiedniej wsi. Nikt nie rzuca w nas kamieniami, nie goni, nie próbuje żebrać, zabić ani zgwałcić :wink:. Nie widać ton walających się śmieci. Wracamy do 'głównej' drogi i kontynuujemy naszą jazdę. Mijamy kolejne wioski. Analogiczna sytuacja. Sporo odmalowanych domów, starsze panie na ławeczkach, czysto i zielono. W każdej wiosce po jednym małym kościele i po jednym radiowozie policyjnym 8O :roll:.

Obrazek
lokalna droga Sibiu - Agnita

Obrazek
skarpetki suszą się na słońcu :lol:

Obrazek
Jaś w foteliku

Obrazek
Lenka w foteliku

Obrazek
drogowskaz na Hosman

Obrazek
Hosman

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek
inne wioski przy lokalnej drodze

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek
zamiast traktora :wink: :lol: ...


Przed dojechaniem do Agnita odbijamy w lewo na północ w kierunku na Medias. Gdzieś 'w polu' przystajemy za potrzebą. Cisza, spokój, prawie bezchmurne niebo, na polu kukurydza. To nie Trasa Transfogaraska, ale też ładnie :D. Kawałek dalej odbijamy w prawo w jeszcze bardziej boczną drogę, tym razem obierając azymut na Biertan. Jedziemy równym, ale wąskim i krętym szutrem. Kilometr, dwa, trzy, końca nie widać. Małżonka proponuje nieśmiało 'może zawrócimy :?:'. Mam wątpliwości, ale jak zawsze męska logika podpowiada 'nie, to nie honorowo :?'. Problem rozwiązuje się sam, bo po paru chwilach powraca asfalt i trwa nieprzerwanie aż do samego Biertanu. Parkujmy przy głównym rynku i wyruszamy na zwiedzanie dalej egzotycznego dla nas tworu, jakim jest kościół warowny :o. W Bukowinie były warowne, malowane monastyry, tu jest kościół ewangelicki, ale nie malowany, tylko z dość skromnym zdobnictwem. Na bodajże dwie wycieczki niemieckich seniorów opuszczające właśnie obiekt nie zwracamy już prawie uwagi. Kupujemy bilety, płacąc za całość 10 RONów, i po drewnianych schodach wchodzimy na wzgórek, na którym usadowiony jest kościół. Jak zwykle, Małżonkę szczególnie pasjonują szczegóły wnętrza, oryginalne posadzki i drzwi, a mnie widoki na zewnątrz i zaplecze gospodarcze :). Młodzież też ma swoje zainteresowania. Lenkę jak zwykle frapuje czy tu mieszkał król i królowa, a może królewna i ksiąć :lol: :lol:. Jaś dla odmiany wypatruje wszystkiego, co mogłoby przypominać de brum ihaha, a kiedy widzi jakiś kolisty przedmiot, z radością oznajmia toło :D. Całość jest dość zwarta, więc na spokojne zaglądnięcie w każdy kąt wystarcza nam pół godziny. Na zakończenie obchodzimy jeszcze ryneczek, z którego doskonale widać, jak kościół stoi niejako na dachach otaczających go domów.

Obrazek
gdzieś 'w polu'

Obrazek

Obrazek
Biertan ... ewangelicki kościół warowny

Obrazek

Obrazek

Obrazek
widok z murów na okolicę

Obrazek

Obrazek

Obrazek
wieża

Obrazek
brama

Obrazek
widok z rynku na kościół ... i niemieckie seniorki na popasie :lol:


Z Biertanu do Sighisoary to już przysłowiowy rzut beretem, więc po około 40 minutach jazdy docieramy na miejsce prawie punkt 17:00. Na naszą bazę noclegową, podobnie jak w 2006, obieramy Pansion Joker http://www.pensiuneajoker.com/english/ http://members.virtualtourist.com/m/p/m/3789cd/ . Wtedy tak nam się tu spodobało, że tym razem bez chwili namysłu wiedziałem, gdzie będziemy nocować w Sighisoarze. Zabytkowa część miasta znajduje się na wzgórzu otoczonym dookoła nowszą zabudową i dostępna jest dwoma 'podjazdami'. Pansion Joker położony jest nieopodal wschodniego i stanowi idealną bazę wypadową do zwiedzania, zwłaszcza dla zmotoryzowanych, którzy chcą pozostawić swój pojazd w bezpiecznym miejscu. Dla uczciwości trzeba dodać, że na samym wzgórzu też znajduje się kilka ciekawych opcji noclegowych, ale albo są niewspółmiernie droższe, albo nie zapewniają parkingu. Przy cenie 32 EUR za noc bez śniadania był bez dyskusyjnie najtańszym naszym noclegiem na tegorocznej wyprawie, a i tak spokojnie znalazł się w pierwszej piątce najlepszych 8). Jedyną jego wadą może być brak lodówki w pokoju, która była normą we wszystkich dotychczasowych. Trogirska przygoda z 2007 roku nie poszła jednak na marne :roll: :lol:. Przewidując taką kolej rzeczy, przed wyjazdem dokupuję odpowiedni transformatorek, za sprawą którego nasza lodówka samochodowa może być teraz podłączona w pokoju 'do ściany' i dalej może spełniać swoją powinność :idea: :D.

Obrazek
droga Biertan - Sighisoara


Po wstępnym rozpakowaniu i wydobyciu wózka z bagażnika wyruszamy na spacer. W odróżnieniu od poprzednich miast, które zwiedzaliśmy podczas tej wyprawy, tym razem nie potrzebujemy już mapy (nie mylić z MAPĄ :wink: :lol:). Znaną trasą zdobywamy cytadelę na wzgórzu, jaką jest zabytkowa część miasta. Wieżę zegarową widać już z daleka, acz zmniejszająca się odległość odsłania kolejne jej szczegóły. Kiedy tak idziemy, coś wydaje się być jednak inne, nie pasujące do zapamiętanego obrazu. Po dłuższej obserwacji okazuje się, że tym czymś są zmiany w nawierzchni na większości ulic. Na bocznych pojawił się asfalt w miejsce bruku, a na głównych bruk nosi ślady tymczasowego położenia bądź wręcz go brak :?. Dalsza obserwacja przynosi stwierdzenie, że ewidentnie była tu, dość niedawno, wymieniana kanalizacja i/lub sieć gazowa. Skutek jest taki, że na chwilę obecną zabytkowe uliczki miasta znacznie straciły na wyglądzie :(. Należy mieć nadzieję, że to tylko sytuacja przejściowa, a bruk zostanie z czasem odtworzony do stanu poprzedniego :roll:. Kiedy jesteśmy już na cytadeli, stwierdzamy ze smutkiem, że na wieżę nie wejdziemy, bo zamykają ją o 18:00, a ta godzina już prawie wybiła :(. Mówi się trudno. Przechodzimy zatem do drugiego punktu programu, czyli do zaspokojenia naszego głodu. Na Piata Cetatii, czyli głównym skwerze cytadeli, zasiadamy przy ostatnim wolnym stoliku wystawionym przed restauracją należącą do hotelu Casa cu Cerb. Ciekawostką niech będzie to, że brytyjski Książe Karol przebywając w Sighisoarze właśnie tu 'stacjonował'. Oprócz 'ustawowej' piersi z kurczaka z pieczonymi ziemniakami dla młodzieży, decydujemy się na lokalną odmianę gołąbków oraz flaczków. Zawijasy z liści winogron są mniejsze od rodzimej wersji, zaś zupa bardziej przypomina pomidorową za sprawą śmietany użytej do jej zaprawienia ... Całość smakuje jednak dobrze i włączając w to piwo Ursus, drugiego z liderów piwnych w Rumunii, kosztuje w granicach 20 EUR, co zważywszy na centralne położenie lokalu nie stanowi zbyt wygórowanej kwoty ...

Obrazek
Sighisoara ... widok na wieżę zegarową

Obrazek
wieża

Obrazek
Jasiek przy stole

Obrazek
Lenka przy stole

Obrazek
Ursus ... King of Beer In Romania :)

Obrazek
widok na naszą restaurację


Najedzeni i napici ruszamy na dalszy obchód. Spoglądamy jeszcze raz na wieżę, tyle, że tym razem od strony skweru. Przystajemy obok domu, w którym w 1431 roku urodził się nasz wczorajszy 'gospodarz' Vlad Palownik. Aktualnie mieści się tu kolejna znana w mieście restauracja, zresztą stylizowana adekwatnie :roll:, a tablica pamiątkowa na murze dodatkowo podtrzymuje pamięć o znanym mieszkańcu. Stan bruku, nieprzerwanie i bezwzględnie, szpeci wszystkie pokonywane uliczki :(. Dobrze, że wiemy jak to wyglądało poprzednio, bo teraz zdecydowanie miasto nie wywarłoby na nas tak pozytywnego wrażenia :?. Stan elewacji w wielu miejscach też pozostawia wiele do życzenia. Inna rzecz, że zdaje się być podobny do tego z warszawskiej starówki 8O, co troszku dziwi, bo tutejsze budynki mają po około 500 lat, podczas gdy warszawskie raptem 1/10 tego :roll:. Zdaje się potwierdzać dowcip znany w naszej pięknej stolicy, że budynki na warszawskiej starówce, choć względnie młode wiekiem, były budowane tak, żeby wyglądały jakby były autentyczne :wink: ...

Obrazek

Obrazek
tablica pamiątkowa ...

Obrazek
... i dom narodzin Palownika

Obrazek
widok na kościół na wzgórzu

Obrazek
pałac


Jako ostatni punkt programu postanawiamy wejść na najwyżej położony fragment wzgórza, na którym znajduje się kościół oraz stary niemiecki cmentarz. Prowadzą doń kryte schody z 1642 roku, liczące 172 stopnie, nie zdatne jednak do przebycia ich wózkiem. Z tej też przyczyny Małżonka wraz z młodzieżą pokonuje schody na własnych nogach, a ja z pustym wózkiem pomykam drogą 'serwisową', prowadzącą trochę dookoła po betonowych płytach. Kościół ewidentnie jest o tej porze już zamknięty, ale furtka cmentarna okazuje się być otwarta. Kiedy wchodzę tam jako pierwszy, grupka turystów wszelakich 'czająca' się kawałek dalej, zachęcona przykładem idzie w moje ślady. Sam cmentarz, najogólniej mówiąc, w wielu kwestiach przypomina, acz przy oczywistych różnicach, polski cmentarz na wileńskiej Rossie. Dawni niemieccy osadnicy spoczywają tu w swoich często zapomnianych grobach wśród obfitej zieleni drzew i pnączy, porastających pofalowany teren. Na skraju nekropolii znajduje się mały dom, z pewnością zamieszkały przez opiekuna cmentarza i kościoła. O tej porze dnia, w tym świetle i w tej lokalizacji, wygląda jednak bardziej jakby był przeniesiony żywcem z planu zdjęciowego jednego z filmów Hitchcocka, względnie jakby zamieszkiwał go daleki potomek Drakuli 8O :roll: :wink: :lol: :lol: ...

Obrazek
kryte schody

Obrazek
niemiecki cmentarz

Obrazek

Obrazek
dom cmentarnego ... a może nie :roll: :lol: :lol: :?:


Wybiła właśnie godzina 20:00, a więc najwyższy czas wracać do pokoju, bo jutro przed nami ambitny program zwiedzania. Kiedy docieramy do pensjonatu, jest już prawie ciemno (ale nie wszystko jedno :wink: :lol: :lol:). Po rytualnych kąpielach młodzieży jest wreszcie chwilka na prace kronikarskie i administracyjne. Zgrywam zdjęcia na laptopa i porównuję z tymi z 2006 roku. Czasem miło jest wracać w te same miejsca :D ...


Obrazek
Sighisoara 2006

Obrazek

Obrazek

Obrazek
widok z wieży

Obrazek

Obrazek
widok na dom Palownika z góry ...

Obrazek
... i z poziomu ulicy

Obrazek

Obrazek
Sighisoara nocą

Obrazek

Obrazek
2006 / 2008

Obrazek

Obrazek

Aby obejrzeć pokaz slajdów z pełnowymiarowymi zdjęciami z tego odcinka, kliknij TU :D ...

C.D.N.
Ostatnio edytowano 07.04.2009 23:27 przez PAP, łącznie edytowano 1 raz
MWN
Cromaniak
Avatar użytkownika
Posty: 1971
Dołączył(a): 18.02.2008

Nieprzeczytany postnapisał(a) MWN » 09.12.2008 10:29

Witaj. Z uwagą czytam Twoją relację, ale nie zawsze mam czas wszystko dokładnie prześledzić. A mam pytanie: czy Niemcy, których tam spotykasz to starsi ludzie szukający swoich korzeni i przy okazji zwiedzający kraj; wszak Siedmiogród to "stolica" rumuńskich Niemców. Czy spotyka się młodszych także? Czy tereny, które zwiedzałaś zahaczały gdzieś właśnie o Siedmiogród? W Niemczech miałem paru znajomych Rumunów ledwo mówiących po niemiecku, ale wielu przyjeżdżało z płynnych choć charakterystycznym, śpiewnym niemieckim...
zawodowiec
Cromaniak
Avatar użytkownika
Posty: 3456
Dołączył(a): 17.01.2005

Nieprzeczytany postnapisał(a) zawodowiec » 09.12.2008 12:56

Piórko dostało podmuch wiatru w górę... :lol:

No i miały PAPy następny fajny dzionek :D Bardzo dobrze oddałeś klimat na zdjęciach. Rumuńskie wsie mi do złudzenia przypominają północne rejony Serbii i Chorwacji jak się zjedzie z głównej drogi.
W swoim czasie na pewno zrobię wyjazd w rumuńskie góry połączone ze zwiedzaniem paru miejsc które polecacie :)

caal napisał(a):A studnia, studnią nie jest, nie wiem czym jest, mam ćwierć mózgu, albo mniej. Skończyliśmy kopać w niedzielę wieczorem. Będzie czas na myślenie co to za dziwo. Zdjęcia z nocnej (bo w świetle reflektorów samochodowych) eksploracji zamieszczę :twisted:
:papa:

No fear, destination darkness :lol:
kulka53
Cromaniak
Avatar użytkownika
Posty: 11626
Dołączył(a): 31.05.2006

Nieprzeczytany postnapisał(a) kulka53 » 09.12.2008 13:29

:lol: zdjęcie ze skarpetkami mnie rozbawiło :lol:
Tak samo czasem suszymy nasze rzeczy w podróży, ręczniki itp 8)

Spodobała mi się Rumunia z tego odcinka, ma rację Kamil pisząc o podobieństwie domów we wioskach z pn Serbią i Chorwacją, mnie się też kojarzy z południowymi Węgrami, a nawet z niektórymi miejscami Czech i Słowacji :roll: Ale na szutrowe drogi się w tych rejonach (jeszcze) nie natknąłem :lol:
K2
Croentuzjasta
Posty: 210
Dołączył(a): 30.07.2004

Nieprzeczytany postnapisał(a) K2 » 09.12.2008 17:03

MWN napisał(a):Witaj. Z uwagą czytam Twoją relację, ale nie zawsze mam czas wszystko dokładnie prześledzić. A mam pytanie: czy Niemcy, których tam spotykasz to starsi ludzie szukający swoich korzeni i przy okazji zwiedzający kraj; wszak Siedmiogród to "stolica" rumuńskich Niemców. Czy spotyka się młodszych także? Czy tereny, które zwiedzałaś zahaczały gdzieś właśnie o Siedmiogród? W Niemczech miałem paru znajomych Rumunów ledwo mówiących po niemiecku, ale wielu przyjeżdżało z płynnych choć charakterystycznym, śpiewnym niemieckim...


Cześć,
Nie wiem czy dokładnie odpowiem na Twoje pytanie. Tereny po któtych PAP jeżdzi od 3 dni to własnie Siedmiogród. Niemcy, a dokładnie Sasi mieszkali tam od wieków aż do upadku komunizmu. Po obaleniu Słońca Karpat każdy mógł wyjechać (wczesniej było to niemożliwe) i z tej możliwosci skorzystalo z tego co wiem ponad 90 procent Niemców. Liczne wsie i miasteczka opustoszały kompletnie. Na miejsce Sasów do ich domów wprowadziły się najczęściej rodziny Romskie. Widać jak te domy podupadają, niestety.
Niemcy pewnie przyjeżdżają ogladać dawne domy, coś jak Polacy na Kresy tylko że od ich wyjazdu minęło 18 lat a nie 60.
Czy Twoi znajomi byli Niemcami urodzonymi w Rumunii czy też Rumunami którzy sie uczyli niemieckiego tego nie wiem.

Pzdr
K2
K2
Croentuzjasta
Posty: 210
Dołączył(a): 30.07.2004

Nieprzeczytany postnapisał(a) K2 » 09.12.2008 17:12

kulka53 napisał(a)::

Spodobała mi się Rumunia z tego odcinka, ma rację Kamil pisząc o podobieństwie domów we wioskach z pn Serbią i Chorwacją, mnie się też kojarzy z południowymi Węgrami, a nawet z niektórymi miejscami Czech i Słowacji :roll: Ale na szutrowe drogi się w tych rejonach (jeszcze) nie natknąłem :lol:


Wszystkie te kraje (obszary) były kiedyś terenem Monarchii CK, stad pewnie podobieństwo zabudowy. Tak myślę.
MWN
Cromaniak
Avatar użytkownika
Posty: 1971
Dołączył(a): 18.02.2008

Nieprzeczytany postnapisał(a) MWN » 09.12.2008 17:32

Kwestia tożsamości narodowej (Niemcy-Rumuni) jest mocno zdeterminowana sytuacją ekonomiczną i polityczną. Kiedy w Rumunii była nędza wszyscy czuli się Niemcami (i wbrew pozorom również wtedy mogli wyjeżdżać choć z oporami). Teraz pewno sytuacja się zmieniła. Podobnie obserwowaliśmy jak Rumunia przystępowała do UE. Mołdawianie nagle zaczęli się czuć Rumunami by mieć unijny paszport.

Co do Sasów mam pewne wątpliwości - raczej wydaje mi się, że to byli Niemcy ze Szwabi (Schwaben - stąd też, choć bez związku polskie określenie Niemców.)
K2
Croentuzjasta
Posty: 210
Dołączył(a): 30.07.2004

Nieprzeczytany postnapisał(a) K2 » 10.12.2008 11:00

MWN napisał(a):
Co do Sasów mam pewne wątpliwości - raczej wydaje mi się, że to byli Niemcy ze Szwabi (Schwaben - stąd też, choć bez związku polskie określenie Niemców.)


Moja wiedza na ten temat jet trochę inna. Sasi mieszkali w Transylwanii od XII wieku. Przywędrowali na tamte tereny z Nadrenii i tworzyli bardzo silną społeczność która wiele dała tamtym terenom. Natomiast Szwabi zostali osiedleni w Rumunii (ale raczej w okolicach Timisoary i Maramures) po wypędzeniu Turków, wiek XVIII.

Pzdr
K2
MWN
Cromaniak
Avatar użytkownika
Posty: 1971
Dołączył(a): 18.02.2008

Nieprzeczytany postnapisał(a) MWN » 10.12.2008 12:09

Dzięki za te wyjaśnienia; każdy z nas - a ja na pewno - miałem wiedzę niepełną...
PAP
Cromaniak
Avatar użytkownika
Posty: 1090
Dołączył(a): 21.08.2007

Nieprzeczytany postnapisał(a) PAP » 10.12.2008 12:10

MWN napisał(a):Witaj. Z uwagą czytam Twoją relację, ale nie zawsze mam czas wszystko dokładnie prześledzić. A mam pytanie: czy Niemcy, których tam spotykasz to starsi ludzie szukający swoich korzeni i przy okazji zwiedzający kraj; wszak Siedmiogród to "stolica" rumuńskich Niemców. Czy spotyka się młodszych także? Czy tereny, które zwiedzałaś zahaczały gdzieś właśnie o Siedmiogród? W Niemczech miałem paru znajomych Rumunów ledwo mówiących po niemiecku, ale wielu przyjeżdżało z płynnych choć charakterystycznym, śpiewnym niemieckim...


MWN,

Co się tyczy wycieczek, to zdecydowanie seniorzy obojga płci, młodych brak ... na oko owe grupy wyglądają tak samo jak te, które owiedzają Mazury, Gdańsk, czy Wrocław ... czyli chyba czegoś szukają :wink: :) ...

Co się tyczy Siedmiogrodu czy Transylwanii, to K2 :papa: już mnie wyręczył w odpowiedzi, za co dzięki :D ... od Hunedoary to wszystko już ten rejon :) ... w kwestii Sasów, nie znam się na tym, ale z tego co czytałem zbierając info do wyjazdu to też mi wychodziło, że Niemcy zamieszkujący te ziemie to Sasi sprowadzeni tu bodajże przez Korwina :roll: ... my niemieckojęzycznych Rumunów nie spokaliśmy, ale fakt że nazwy miast pisane są na niektórych znakach w obu językach :) ...

Pozdrawiam,

PAP
plavac
Cromaniak
Avatar użytkownika
Posty: 4888
Dołączył(a): 11.02.2007

Nieprzeczytany postnapisał(a) plavac » 10.12.2008 22:51

Troszkę OT, ale czy to znaczy, że Niemcy transylwańscy i Niemcy spiscy - to ta sama migracja ? I czy migracja - czy celowe osiedlenie "na prawie magdeburskim" ?
K2
Croentuzjasta
Posty: 210
Dołączył(a): 30.07.2004

Nieprzeczytany postnapisał(a) K2 » 11.12.2008 10:06

zawodowiec napisał(a):
No i miały PAPy następny fajny dzionek :D Bardzo dobrze oddałeś klimat na zdjęciach. Rumuńskie wsie mi do złudzenia przypominają północne rejony Serbii i Chorwacji jak się zjedzie z głównej drogi.
W swoim czasie na pewno zrobię wyjazd w rumuńskie góry połączone ze zwiedzaniem paru miejsc które polecacie :)


Na pewno warto wybrać się w rumuńskie góry, jak dla mnie to jedna z największych rumuńskich atrakcji. Mozesz rzucić okiem na stronkę www.suhard.com , autor na pewno odpowie gdybyś miał jakieś pytania, a o rumuńskich górach wie wszystko :-)

Pzdr
K2
waldy
Globtroter
Posty: 32
Dołączył(a): 16.10.2008

Nieprzeczytany postnapisał(a) waldy » 12.12.2008 20:08

PAP napisał(a):
MWN napisał(a): A mam pytanie: czy Niemcy, których tam spotykasz to starsi ludzie szukający swoich korzeni i przy okazji zwiedzający kraj; wszak Siedmiogród to "stolica" rumuńskich Niemców. Czy spotyka się młodszych także? Czy tereny, które zwiedzałaś zahaczały gdzieś właśnie o Siedmiogród? W Niemczech miałem paru znajomych Rumunów ledwo mówiących po niemiecku, ale wielu przyjeżdżało z płynnych choć charakterystycznym, śpiewnym niemieckim...


MWN,

Co się tyczy wycieczek, to zdecydowanie seniorzy obojga płci, młodych brak ... na oko owe grupy wyglądają tak samo jak te, które owiedzają Mazury, Gdańsk, czy Wrocław ... czyli chyba czegoś szukają :wink: :) ...

PAP

W 2005 spotkaliśmy raczej młodych ludzi z Austrii uczestnicących w motocyklowym rajdzie po Transylwanii. Na zdjęciu kościół warowny w Biertan o 3 lata młodszy jak u PAPa a na dole widać motocykle, które starałem się ominąć swoim kadrem
Obrazek

I jeszcze fajny dysonans jeśli chodzi o zasobność portfeli cygańskich złapany przy wjeździe bodajże do Turdy

Obrazek
jacky6
Cromaniak
Avatar użytkownika
Posty: 893
Dołączył(a): 14.12.2008

Nieprzeczytany postnapisał(a) jacky6 » 14.12.2008 20:02


Witam...
włączam się jako aktywny czytelnik, po kilku ładnych dniach dokładnej analizy relacji - prawie wszystkich postów...
dla mnie mocno interesującej, jako, że kilkakrotnie nasze trasy a raczej jej fragmenty nałożyły się choć w pewnych - ca 2 miesięcznych odstępach czasowych... o czym w swoim czasie...
:wink:
Twoje dokładne opisy logistyczne posłużą mi do zaprojektowania kolejnych tras i metodyki zwiedzania...
chyba więcej osób czeka na kolejne odcinki, bo zwiastuny fotograficzne zobowiązują... choć pokazują, że dotarliście aż do granicy z Turcją nie przekraczając jej ?
Użytkownik usunięty

Nieprzeczytany postnapisał(a) Użytkownik usunięty » 14.12.2008 21:01

jacky6 napisał(a):[color=darkblue]
Witam...
włączam się jako aktywny czytelnik, po kilku ładnych dniach dokładnej analizy relacji - prawie wszystkich postów...color]

Jacky6 - first, witaj na forum
a second - czy to przypadkowy zbieg okoliczności co do stylu pisania i tego niebieskiego koloru :wink: czy nie :?:
Mam na myśli czy to Ty pisałeś w tym roku na travelforum coś o Turcji :?: :wink:
Sorki za OT 8)
Pozdrav

EDIT: PAP.......czekam :lol:
Poprzednia stronaNastępna strona

Powrót do Nasze Relacje z podróży



BAŁKANY 2007 i 2008 ... czyli wyprawy z Jasiem i Lenką ... - strona ...
Nie masz jeszcze konta?
Zarejestruj się
Chorwacja Online
[ reklama ]    [ kontakt ]

Serwis Cro.pl Chorwacja Online wykorzystuje cookies do prawidłowego działania, te pliki gromadzą na Twoim komputerze dane ułatwiające korzystanie z serwisu; więcej informacji w polityce prywatności.

Redakcja serwisu Cro.pl Chorwacja Online nie odpowiada za treści zamieszczone przez użytkowników. Korzystanie z serwisu oznacza akceptację regulaminu. Forum wykorzystuje oprogramowanie M 2.0. Serwis ma charakter wyłącznie informacyjny. Cro.pl nie reprezentuje interesów żadnego biura podróży, nie zajmuje się organizacją imprez turystycznych oraz nie odpowiada za treść zamieszczonych reklam.

chorwacja online - cro.pl 1999-2018