Chorwacja Online..........odkryj Chorwację na forum obecnych i przyszłych Cromaniaków

BAŁKANY 2007 i 2008 ... czyli wyprawy z Jasiem i Lenką ...

Nasze relacje z wyjazdów do Chorwacji. Chcesz poczytać, jak inni spędzili urlop w Chorwacji? Zaglądnij tutaj!
[Nie ma tutaj miejsca na reklamy. Molim, ovdje nije mjesto za reklame. Please do not advertise.]
plavac
Cromaniak
Avatar użytkownika
Posty: 4888
Dołączył(a): 11.02.2007

Nieprzeczytany postnapisał(a) plavac » 22.11.2008 08:03

A ja trzeci - bo jestem i nocnym i rannym Markiem :wink:
PAP-o - ponieważ widzieliśmy się po Waszym powrocie, to powiem z nadzieją, że z MAPĄ wszystko dobrze ?
A relacja zapowiada się pięknie i inaczej - dzieci podrosły - humorzasty Jasiek ... :wink: :)
Pozdrawiam.
e-lka
Croentuzjasta
Avatar użytkownika
Posty: 243
Dołączył(a): 07.10.2007

Nieprzeczytany postnapisał(a) e-lka » 22.11.2008 10:45

Super,
czytam z wielkim zaciekawieniem :)

Pozdrawiam :papa:
Leszek Skupin
Cromaniak
Posty: 14062
Dołączył(a): 23.09.2006

Nieprzeczytany postnapisał(a) Leszek Skupin » 22.11.2008 11:26

Najbardziej mnie interesował przejazd przez granicę H/RO, mając w pamięci niedawne przeżycia z granicy UA/SK, ale widzę, że to już Europa :D No i ten życzliwy pan z recepcji hotelu 8O. Szok jak tam się szybko zmienia :D. Z resztą może to normalne było i jest ... tylko te nasze stereotypy... :?
elli
Globtroter
Posty: 41
Dołączył(a): 04.10.2008

Nieprzeczytany postnapisał(a) elli » 22.11.2008 11:44

Jestem - :papa: czytam również - pozdrawiam
waldy
Globtroter
Posty: 32
Dołączył(a): 16.10.2008

Nieprzeczytany postnapisał(a) waldy » 22.11.2008 11:55

Chcę zakomunikować, że z równie wielką niecierpliwością jak pozostali forumowicze wyczekiwałem rozpoczęcia tegorocznej relacji PAPOMAPOWEJ znając jakość wcześniejszych. Pewnie nic innego nie skłoniło by mnie do napisania pierwszego postu na tym forum :) , mam na myśli - nic lepszego. Witam wszystkich :D .
Z dużą uwagą czytam relacje PAPa ponieważ również podróżujemy z dziećmi w wieku 2 i 7 lat (obecnie) i wiem jakie rozterki i wymagania za sobą to niesie.
Uwaga co do trasy przez Barwinek do Tokaju. Z Rzeszowa (mieszkam w pobliżu) zawsze jadę na Barwinek, Svidnik ale potem wybieram drogę przez Stropkov, Trebisov, Sataraljuh...(coś tam, coś tam), Sarspatak - jest krótsza i zadawalającej jakości, przez Słowację jest kilka miescowości z ograniczeniami ale bez policji. Za Nyiregihaza(albo podobnie :) , język można połamać a jak to zapamiętać...) można się kierować na Satu Mare (po drodze bardzo dużo ograniczeń w miejscowościach) lub na Debrecen i Oradea (trochę szybciej) a dalej do Cluj Napoca taka sama odległość. Przerobiłem to kilka razy więc podaję z doświadczenia, a może przyda się to innym kierującym się na Rumunię.
pozdrawiam
Użytkownik usunięty

Nieprzeczytany postnapisał(a) Użytkownik usunięty » 22.11.2008 14:59

PAP napisał(a):....Ja wspominam moje spotkanie z Piotrkiem B :papa: podczas mojego ostatniego służbowego pobytu w mieście. W mojej głowie był nawet początkowo pomysł, żeby i teraz się z nim na chwilę spotkać..... Ale cóż, co się odwlecze, to .....

Ja też mam taką nadzieję na przyszłość, że co się odwlecze to...... :wink:
Szczytem ideału byłoby jakieś spotkanie, że tak powiem w terenie, np. gdzieś w.....Turcji :wink:

PAP napisał(a):.....budynki na granicy PL / SK .....

To temat, na myśl którego lekko się denerwuję 8)
Faktem jest, że ładnie wyremontowano Barwinek i to od postaw.
Nawet otwarcie wyremontowanego przejścia odbyło się ze znaną ze starych czasów pompą przy udziale i oklaskach władz wojewódzkich :roll: Brakowało tylko fajerwerków ale trawę chyba malowali na zielono i umyli brzozy :roll:
Ale.....cytując mistrza czyli Stanisławę Bareję - ten Barwinek to "taki Miś na miarę naszych możliwości" :lol:
Przejście oddano dla podróżnych na 3 miesiące przed wejściem Polski do......UE :twisted:
Teraz możemy tylko patrzeć jak budynek będzie niszczał z roku na rok i mieć świadomość ile kasy wywalono w błoto :cry:
Pozdrav :papa:
waldy
Globtroter
Posty: 32
Dołączył(a): 16.10.2008

Nieprzeczytany postnapisał(a) waldy » 22.11.2008 17:43

Piotrek_B napisał(a):
PAP napisał(a):.....budynki na granicy PL / SK .....

To temat, na myśl którego lekko się denerwuję 8)
Faktem jest, że ładnie wyremontowano Barwinek i to od postaw.
Nawet otwarcie wyremontowanego przejścia odbyło się ze znaną ze starych
Pozdrav :papa:

A mi rozbudowa przejścia w 90-tych latach ub. wieku kojarzy się z zagrodzeniem krótszego przejścia pasem granicznym do almaturowskiej chałupy w Zyndranowej, co owocowało targaniem ciężkich od Sarisa lub Zlateho Bazanta plecaków przez dodatkowe parę kilometrów.
Ania W
Cromaniak
Avatar użytkownika
Posty: 1991
Dołączył(a): 29.03.2008

Nieprzeczytany postnapisał(a) Ania W » 23.11.2008 14:07

I ja dołączam do "czytelni".... Jestem ciekawa dalszych przygód, które na pewno będą bardzo ciekawe i pouczające.
Serdecznie pozdrawiam. :D
Vjetar
Cromaniak
Avatar użytkownika
Posty: 45312
Dołączył(a): 04.06.2008

Nieprzeczytany postnapisał(a) Vjetar » 23.11.2008 14:11

Ten kierunek bardzo mnie ciekawi-czytam i zbieram doświadczenia
Adam.B
Cromaniak
Posty: 4491
Dołączył(a): 12.02.2007

Nieprzeczytany postnapisał(a) Adam.B » 23.11.2008 15:53

Piękny pierwszy odcinek :)) prosimy o cd;)) , jak zawsze relacje Papa czytam z uśmiechem na twarzy i z wielką ciekawością ;d Pozdrav Adaś
PAP
Cromaniak
Avatar użytkownika
Posty: 1090
Dołączył(a): 21.08.2007

Nieprzeczytany postnapisał(a) PAP » 23.11.2008 18:27

Witam Wszystkich nowoprzybyłych i nowologujących się :papa: :D :D ...

Dwa komentarze w kwestiach merytorycznych :) :

Po pierwsze primo, fakt, że do RO można również jechać wariantem bardziej południowym prze Debrecen i Oradea ... jeżeli ktoś kieruje się bezpośrednio nad morze, to podobno lepszy to wariant zdecydowanie ... my mieliśmy jednak inne cele pośrednie :wink: :lol: , więc celowo wybraliśmy wariant północny :D ... szczegóły w najbliższym odcinku :roll: :D :D :D ...

Po drugie primo, z tego co piszecie wynika, że z przejściem w Barwinku jest dość podobnie jak z przejściem w Zwardoniu :roll: :roll: ... przez lata był tam prymityw rodem z PRL-u, a za pięć dwunasta przed wejściem do EU pyknęli tam taki wielgaśny terminal, że ho ho 8O 8O 8O (jakby powiedziła Jaś :wink: :lol: :lol: ) ... żeby było weselej, po obydwu stronach granicy odpowiednie drogi, które mogłyby dostarczyć odowiednią ilość przekraczających są dopiero w budowie :!: :!: :!: i trochę się z nimi jeszcze zejdzie ... skutek, do tej pory nie widziałem tam więcej niż jednego pasa otwartego z sennymi pogranicznikami snującymi się jak widma 8O 8O 8O :( ...

Pozdrawiam,

PAP
klopot
Cromaniak
Avatar użytkownika
Posty: 1281
Dołączył(a): 22.06.2005

Nieprzeczytany postnapisał(a) klopot » 23.11.2008 19:07

Witam
Jestem pod wrażeniem Waszych wypraw i z wielką przyjemnością czytam kolejną relację.
Czytając Waszą relację przypominam sobie jak z Beatką, Martusią i Przemkiem zwiedzaliśmy Hiszpanię, daleko, długo, gorąco, ale wrażenia niezapomniane. W trakcie podróży jak przestały pomagać bajki odtwarzane z samochodowego radioodtwarzacza, to "ta mapa" była także bardzo pomocna, tylko trzeba było się długo tłumaczyć: co, gdzie i jaka.
Pozdrawiam
Rafał
PAP
Cromaniak
Avatar użytkownika
Posty: 1090
Dołączył(a): 21.08.2007

Nieprzeczytany postnapisał(a) PAP » 23.11.2008 21:28

Dzień 2

31/08/2008 niedziela

odległość: 350 km

trasa: Satu Mare - Sapanta - Sighetu Marmatiel - Borsa - Moldovita - Sucevita


Obrazek


Dziś do przejechania też mamy całkiem sporo, acz trasa wytyczona jest nie pod kątem szybkości przejazdu czy najkrótszej drogi, a zdecydowanie krajoznawczo :). O ile w 2006 po minięciu Satu Mare kierowaliśmy się na Cluj Napocę, Turdę, Tirgu Mures, aby ostatecznie dotrzeć do Sighisoary, o tyle dziś zapuszczać się będziemy w nieznane dla nas tereny północnej Rumunii, przecinając je z zachodu na wschód. Z mapy i wyszukanych opisów wynika, że będzie górkowato :D, acz nie wysokogórsko. Zapowiada się ciekawy dzień, zwłaszcza, że pogoda od rana wyśmienita, z radosnym słońcem bezkonkurencyjnie dominującym na niebie :D :D ...

Plan zakłada wyjazd około 8:00, ale tradycyjnie plan planem a wykonanie wykonaniem :lol:. O dziwo największe śpiochy w dniu dzisiejszym to Lenka z Jasiem 8O. Kiedy noszę klamoty do samochodu, po weselu nie ma już ani śladu 8O 8O. Wszystko idealnie wysprzątane, a na parkingu oprócz naszego stoją jeszcze ze dwa samochody. Śniadanie w cenie pokoju, więc kulturalnie spożywamy je w hotelowej restauracji.

Obrazek
ranne śpiochy

Obrazek

Obrazek
nasz hotel


Spod hotelu ruszamy około 10:00. Na pierwszej spotkanej stacji Petrom karmimy nasz samochód paliwem, które jest tańsze od tego w mijanych wczoraj krajach, wliczając w to RP. Płacę kartą bez żadnych problemów, acz swoiste kuriozum polega na tym, że oprócz wprowadzenia numeru PIN muszę jeszcze kwitek podpisać :!: :). Pamiętam jak w 2006, kiedy w Polsce wprowadzanie PIN nie było jeszcze powszechnie praktykowane bo wystarczał sam podpis, na pierwszej stacji w RO 'poległa' moja karta kredytowa, gdyż okazało się, że nie pamiętam do niej numeru PIN. Teraz nie dałem się jednak zaskoczyć 8) :lol:. Kręcimy się autem trochę po mieście. Cele są dwa. Pierwszy to znaleźć bankomat, aby wyjąć z niego trochę lejów, a dokładniej nowych lejów, w skrócie RON. Żeby nie tracić zbędnych pieniędzy na opłaty bankowe, od razu wyjmuję całą kwotę zabudżetowaną na pobyt w Rumunii i potrzebną na wszelkie planowane wydatki gotówkowe. Drugi to podróż sentymentalna, jeśli można tak to nazwać. W 2006 roku przejeżdżając miasto bladym świtem mieliśmy spore wątpliwości czy dobrze zrobiliśmy przyjeżdżając do RO :?. Drogowskazy były prawie nieistniejące, Rovinietkę trudno było kupić, most przez rzekę był w tak opłakanym stanie, że obawiałem się o zerwanie zawieszenia. Jeżeli dodać do tego wycieńczenie 15 godzinami w drodze i nieprzespaną nocą, to nasz strach miał istotnie wielkie oczy. Dziś chcemy za dnia zobaczyć, co się pozmieniało. I istotnie widać wielkie zmiany, oczywiście na lepsze :D. O znakach już pisałem, a wiadukt wygląda tak, że trudno go poznać :D 8O 8O. Centralny plac pełen jest zieleni, a całość robi bardzo pozytywne wrażenie.

Obrazek
RON

Obrazek
Satu Mare

Obrazek

Obrazek
wiadukt po remoncie

Obrazek

Obrazek
wyjazd z miasta


Trochę po 11:00 mkniemy już ku północnemu wschodowi. Jest jeszcze płasko, ale na horyzoncie już widać góry :D. Nawierzchnia drogi bardzo przyzwoita. Mijamy wsie i małe miasteczka. Wszędzie widać, że coś się dzieje, że coś się zmienia, buduje, remontuje. Styl wykończenia domów to kwestia gustu, ale widać na co idą pieniądze przywożone przez pracujących na zachodzie Europy. Na ulicach trudno dostrzec ludzi w wieku produkcyjnym. Są albo seniorzy albo małoletnia młodzież. Wyjątek stanowią kobiety pchające przed sobą wózki z bardzo małymi dziećmi. Jest sporo samochodów na zagranicznych rejestracjach, nawet takich jak karawan pogrzebowy z Italii czy sprzęt budowlany z Francji. Widać nikt sobie głowy nie zawraca przerejestrowywaniem tego po przewiezieniu w rodzinne strony. Inna kwestia, że dzięki temu doskonale widać, jakie kraje czy wręcz regiony upodobały sobie poszczególne wioski i ich mieszkańcy :). W pewnym momencie droga zaczyna wieść wzdłuż rzeki, za którą rozciąga się już Ukraina. Nie widać jednak żadnych przejść granicznych, nie ma ruchu transgranicznego. Mam wrażenie, że łatwiej by było tu znaleźć kogoś kto był w Rzymie czy Paryżu niż u sąsiadów za miedzą :roll:. Globalizacja z perspektywy rumuńskiej prowincji ...

Obrazek

Obrazek

Obrazek


Docieramy wreszcie do Sapanty, miejsca naszego pierwszego planowanego postoju. Jest lekko po 12:30, więc jadąc przez wioskę mijamy liczną grupę mieszkańców, jak należy wnioskować po kierunku przemieszczania się oraz odświętnych strojach, powracających z niedzielnej mszy. Panowie w ciemnych kapeluszach i czapkach, panie w każdym wieku w kloszowanych krótkich spódnicach przed kolana 8O. Nasz postój w tej wiosce nie jest przypadkowy. Chcemy odwiedzić słynny wesoły cmentarz, popularny dzięki temu, że znajdujące się tu nagrobki nie są typowe. Nie dość, że są bogato zdobione i posiadają namalowaną podobiznę zmarłego utrwalającą zawód czy profesję uprawianą za życia, to jeszcze umieszczony poniżej tekst traktuje o nieboszczyku rzekomo w lekki, czasem zabawny i wesoły, sposób. Treść opisów trudno nam ocenić z oczywistych przyczyn lingwistycznych, ale część graficzna robi wrażenie. Na obejrzenie całości wystarcza nam kwadrans, ale nietypowość tego miejsca pozostanie w naszych wspomnieniach zdecydowanie dłużej. Widzimy tu pierwszych turystów, w sporej części zorganizowanych. Przed bramą jest kilka sklepików z pamiątkami, rzecz jasna lokalnego pochodzenia ...

Obrazek
cmentarz

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek
pamiątki


Ruszamy dalej na wschód. Po jakimś czasie oddalamy się od granicy ukraińskiej, ale tylko nieznacznie. Widoki ładne, pagórkowate, z dużą ilością zieleni. Jest jakby bardziej dziko i dziewiczo, a wioski są rzadziej rozsiane. Pogorszeniu ulega również nawierzchnia, ale tylko na krótkich odcinkach można powiedzieć, że jest kiepska. Od rana, co jakiś czas, przewija się temat bólu głowy Małżonki, który to osłabia się to znów nasila, mimo stosowanych środków przeciwbólowych i towarzyszącej im zwiększonej senności :(. Nasze tempo przejazdu nie jest zawrotne. Nie śpieszymy się, kojąc się zielenią i widokami. Z pobieżnych obliczeń widzę, że na miejsce dzisiejszego noclegu dojedziemy zbyt późno, aby coś jeszcze pozwiedzać :?. A do zwiedzania jest całkiem sporo. Na zachód od miasta Suceva znajduje się spore skupisko małych kameralnych monastyrów rozsianych po małych górskich wioskach. Ich cechą wspólna jest to, że w jakimś sensie są warowne, czyli posiadają zewnętrzne mury obronne, oraz że posiadają bogate zdobienia ścian w postaci nabożnych malunków. Chciałoby się zobaczyć wszystkie, ale to wymagałoby przynajmniej jednego pełnego dnia. My tyle nie mamy :(. W założeniu mieliśmy zobaczyć trzy, ale teraz widzę, że jutro rano ograniczymy się jedynie do dwóch, a resztę zostawimy sobie na kolejny raz :roll: :).

Obrazek
Sighetu Marmatiei

Obrazek
festyn w jednej z mijanych wiosek

Obrazek

Obrazek

Obrazek
najgorszy odcinek drogi w dniu dzisiejszym :wink: ...


Kolejne kilometry, kolejne spostrzeżenia. Po wioskach widać spore ożywienie 'okołoweselne', mimo, że dziś niedziela. Domyślamy się, że na podobieństwo zjawiska zaobserwowanego w Albanii, emigranci formalizują swoje związki w rodzinnych stronach, a okres letni stanowi swoisty sezon na tego typu posunięcia, stąd i zagęszczenie jest iście imponujące. Na pewnym odcinku drogi mijane wioski posiadają specyficzny styl zdobienia elewacji, styl którego nie widzieliśmy wcześniej ani nie ujrzymy już później. I na koniec, w pobliżu miasteczek, ale nie tylko, bo i czasem w miejscach bardziej odludnych, na poboczach drogi można dostrzec ludzi ... piknikujących w pobliżu swoich samochodów 8O. Wkoło rozłożonego koca lub stolika widać całą rodzinę lub szersze grono biesiadników spożywających przywiezione ze sobą pożywienie, często 'obrabiane termicznie' :wink: na dymiącym obok grilu czy nad rozpalonym ogniskiem 8O. W znacznej części przypadków wiele do życzenia pozostawia aspekt estetyczny takiej konsumpcji, realizowanej albo w bezpośrednim sąsiedztwie ruchliwej drogi albo obok zwałów śmieci pozostawionych przez poprzedników 8O. Jak się później dowiemy ta ucieczka w plener w poszukiwaniu odmiany od miejskiego zgiełku i hałasu nosi wdzięczną nazwę popas 8) i jest silną tradycją rumuńską ... Wobec braku widoków na znalezienie czegoś zachęcającego do spożycia, na mini popas :wink: na poboczu drogi decydujemy się i my, posilając się zawartością naszej lodówki, w tym nie kończącymi się jajkami na twardo :lol: :lol: ...

Obrazek
zwierzyna, niekoniecznie dzika :wink: ...

Obrazek
specyficzne zdobnictwo na elewacjach domów

Obrazek
ślub

Obrazek


Kiedy docieramy do głównej drogi numer 17, którą zamierzamy przejechać jakieś 20 kilometrów w kierunku wschodnim, nim ponownie czmychniemy na drogę bardziej podrzędną w kierunku Moldovity i Sucevity, napotykamy na roboty drogowe, nazywane wedle widocznych znaków wdzięcznie jako drumul in lucrum (czy jakoś tak :)). Skala przedsięwzięcia jest poważna, z szeroko zakrojonymi pracami ziemnymi, bo droga jest de facto przebudowywana do współczesnych standardów. Na długim odcinku jedziemy po szutrze, momentami nawet wahadłowo. Tym większa nasza radość, kiedy docieramy do kawałka już wyasfaltowanego. Zjeżdżamy na drogę do Moldovity i znów robi się bardziej sielsko i kameralnie. Na drodze pojawiają się, od czasu do czasu, zwierzęta hodowlane spędzane z pastwisk do zagród oraz pojazdy kołowe o mocy jednego względnie dwóch koni :wink: :lol: :lol: ...

Obrazek
drumul in lucrum ...

Obrazek

Obrazek
... i już po lucrumie :) ...

Obrazek
boczna górska droga

Obrazek
inni użytkownicy dróg

Obrazek

Do naszego dzisiejszego noclegu położonego dwa kilometry przed wioską Sucevita docieramy koło godziny 19:00, kiedy jest jeszcze widno. Godny polecenia Kompleks Popas Turistic Bucovina http://www.popas.ro/en/ od pierwszego spojrzenia robi bardzo dobre wrażenie, które potem ulega tylko potwierdzeniu :D. Za cenę 50 EUR ze śniadaniem dostajemy bardzo obszerny i estetyczny pokój w jednym z kilku dość nowych domków wchodzących w skład kompleksu. Minusy są dwa. Hotelowa restauracja, która zapowiadała się być miejscem bardzo ładnym i klimatycznym jest zajęta przez ... rozpoczynające się tam, a jakże, wesele :?. To raz. Oprócz nas w kompleksie nocuje również wycieczka (sentymentalna :?: :?:) niemieckich seniorów. To dwa. Jedno plus drugie oznacza, że kolację dane jest nam zjeść w dużej 'bezpłciowej' sali przystosowanej do żywienia grup zorganizowanych w akompaniamencie pięknego języka niemieckiego w tle 8O :?. Dobrze, że w karcie jest chociaż Ciuc, jedno z dwóch czołowych rumuńskich piw, którym można zrekompensować sobie te niedogodności :wink: :lol: :lol: :lol: ...

Obrazek
nasza baza na dziś

Obrazek
przed snem trochę lektury :) ...

Obrazek
Ciuc

Aby obejrzeć pokaz slajdów z pełnowymiarowymi zdjęciami z tego odcinka, kliknij TU :D ...


C.D.N.
Ostatnio edytowano 04.04.2009 00:37 przez PAP, łącznie edytowano 1 raz
Janusz Bajcer
Moderator
Avatar użytkownika
Posty: 91439
Dołączył(a): 10.09.2004

Nieprzeczytany postnapisał(a) Janusz Bajcer » 23.11.2008 22:22

Pozwolę sobie PAP-ie uzupełnić pierwszy dzień Waszej podróży o kilka informacji o Tokaju. Byłem w tym miasteczku w 2000 roku będąc pobytowo w Sostofurdo
(mała miejscowość z ciekawym kąpieliskiem, niedawno po gruntownym remoncie i rozbudowie)

Tokaj i wino



Obrazek

Obrazek



Tokaj - galeria
wojan
Cromaniak
Avatar użytkownika
Posty: 5514
Dołączył(a): 17.06.2005

Nieprzeczytany postnapisał(a) wojan » 23.11.2008 23:46

PAPie - cmentarz jest urzekajacy ... :D :D :D
Myślę,że dobrze jest w życiu ludziom,którzy z takim dystansem podchodzą do tego co nieuchronne....

A w zastępstwie nieocenionego Janusza :D pozwoliłem sobie troche pogooglać i znalazłem taki oto dość ciekawy tekst na temat Sapanty :


Śmiertelnie niepoważny cmentarz

Pozdrav.
Poprzednia stronaNastępna strona

Powrót do Nasze Relacje z podróży



BAŁKANY 2007 i 2008 ... czyli wyprawy z Jasiem i Lenką ... - strona ...
Nie masz jeszcze konta?
Zarejestruj się
Chorwacja Online
[ reklama ]    [ kontakt ]

Serwis Cro.pl Chorwacja Online wykorzystuje cookies do prawidłowego działania, te pliki gromadzą na Twoim komputerze dane ułatwiające korzystanie z serwisu; więcej informacji w polityce prywatności.

Redakcja serwisu Cro.pl Chorwacja Online nie odpowiada za treści zamieszczone przez użytkowników. Korzystanie z serwisu oznacza akceptację regulaminu. Forum wykorzystuje oprogramowanie M 2.0. Serwis ma charakter wyłącznie informacyjny. Cro.pl nie reprezentuje interesów żadnego biura podróży, nie zajmuje się organizacją imprez turystycznych oraz nie odpowiada za treść zamieszczonych reklam.

chorwacja online - cro.pl 1999-2018